FANDOM


Totalna Porażka: Drugi raz w Trasie – odcinek 25

Chris: Ostatnio w Totalnej Porażce. Chef zmienił mi plany i zamiast do New Jersey polecieliśmy do Strefy 51. Przez niego jesteśmy również spóźnieni, ponieważ mamy dłuższą drogę do przejechania autobusem.

Chef: Ej, nie zwalaj całej winy na mnie!

Chris: A po co ci były te zdjęcia?

Chef: Jak to po co? Zamierzam je sprzedać.

Chris: Akurat o tym już pomyślałem.

Chef: Więc więcej już nie musisz wiedzieć.

Chris: Eh, nieważne. Finałowa piątka musiała zrobić zdjęcia kosmitom. Courtney jako jedyna nikogo nie spotkała. Ashley i Lightning stracili swoje aparaty w pewnych sytuacjach. Tylko Duncan i Lucas przynieśli jakieś zdjęcia i dzięki temu spędzają czas na wygodnych fotelach z masażem w autobusie. Na ceremonii pożegnaliśmy Lightninga. Gdzie dzisiaj pojedziemy? Kto wejdzie do finałowej trójki? Tego dowiecie się oglądając Totalną Porażkę: Drugi raz w Trasie!

Autobus

Odpowiednik pierwszej klasy

(pokój zwierzeń)Lucas: Muszę przyznać, że mam szczęście. Od rozwiązania drużyn jako jedyny najczęściej spałem w tych lepszych warunkach. Głównie dlatego, że inni mnie wybierali do towarzystwa. Ale oczywiście nie przeszkadza mi to.

Duncan: Więc dziewczyny były od nas gorsze. I dobrze, teraz wiedzą, że nie damy się tak łatwo pokonać.

Lucas: No w sumie były chyba zbyt pewne siebie.

Duncan: A skoro Lightning odpadł, to z tobą chcę być w finale. Zmierzenie się z którąś z dziewczyn byłoby nudne.

Lucas: Serio? To fajnie.

(pokój zwierzeń)Lucas: No i właśnie okazało się, że Duncan, Ashley i Courtney chcą być ze mną w finale. Niby fajnie, ale mam pewne obawy. Może według nich mnie będzie najłatwiej pokonać? Mam nadzieję, że nie.

Odpowiednik ostatniej klasy

Courtney: No i znowu Lucas jest razem z Duncanem…

Ashley: Myślałam, że się pogodziliście?

Courtney: Tak, ale ciągle mam wrażenie, że Duncan próbuje spiskować przeciwko mnie.

Ashley: A nawet jeśli, to co z tego? Nic takiego już ci nie zrobi. Trochę na to za późno.

Courtney: Może masz rację. To przez te rozpadające się fotele mam zły humor.

Ashley: No, nie można na nich w żaden sposób wygodnie usiąść. Już chyba na podłodze byłoby lepiej.

<Dziewczyny spojrzały na bardzo zasyfioną podłogę>

Ashley: W sumie, to nagle zrobiło mi się tutaj wygodnie.

Courtney: Spójrz przez okno! Zbliżamy się do jakiegoś miasta.

Ashley: Czy to jest…

(pokój zwierzeń)Ashley: …Nowy Jork?! Tak! Czekam na to miasto od początku sezonu!

Nowy Jork

Chris: Nowy Jork… Piękne miasto, co nie? Będziecie mieli okazję, żeby je trochę pozwiedzać. Oczywiście wplątując w to zadanie.

Courtney: Co tym razem „genialnego” wymyśliłeś?

Chris: Ja też uważam, że mam genialne pomysły.

Courtney: Ale to był sarkazm.

Chris: Tak, tak. Wmawiaj to sobie. A wracając do zadania, dostaniecie plan miasta z zaznaczonymi pięcioma punktami. Musicie zebrać flagi z moją podobizną, które znajdują się w tych miejscach. Ten, kto pierwszy wróci do mnie ze wszystkimi flagami, wygrywa. No i też każdy z was ma inną trasę do pokonania, więc działacie samodzielnie. Jakieś pytania?

<Ashley podniosła rękę>

Chris: Nie? To świetnie!

Ashley: Ty ślepy kretynie, ja mam pytanie!

Chris: Więc startujcie! Ja w tym czasie pójdę sobie na relaksujący masaż.

<Uczestnicy obejrzeli swoje plany miasta , a po chwili każdy pobiegł w inną stronę>

Ashley

Ashley: Ten idiota McLean kiedyś pożałuje, że mnie spotkał. Mnie nie można tak ignorować.

<Zatrzymuje się na chwilę>

Ashley: Hmm… Chyba pójdę do stacji metra, muszę dostać się do centrum miasta. Ale nie dlatego, że tam jest jeden z moich punktów na planie. Teraz jest idealna okazja do zdobycia większej sławy. Ten tani program nie dał mi zbyt wiele rozgłosu. A kiedyś i tak będę bogata. Więc po co mi wygrana?

<Ashley wchodzi do pobliskiej stacji metra >

Ashley: Chyba zaczynam się pogrążać. Nie sądziłam, że kiedyś będę chciała odpuścić sobie zadanie. No cóż, widocznie Nowy Jork zmienia ludzi. I to jeszcze w zaskakująco szybkim tempie.

<Trochę później wsiada do metra>

Ashley: Mam nadzieję, że szukanie okazji do zdobycia sławy pójdzie mi dosyć szybko. Najlepiej jeśli zdążyłabym jeszcze jakby co znaleźć te głupie flagi.

<Na kolejnej stacji obok Ashley siada pewna czarnowłosa dziewczyna, która po chwili zaczyna się jej przyglądać>

Ashley: Co się tak gapisz? Spodobałam ci się?

???:  A nawet jeśli, to będzie ci to przeszkadzało?

Ashley: Że co? Kim ty w ogóle jesteś?

???: Nazywam się Debora.

Ashley: Debora? Już chyba gdzieś słyszałam to imię…

Debora: Co masz zaznaczone na tym planie miasta?

Ashley: To jedno z tych idiotycznych zadań wymyślonych przez Chrisa McLeana. Muszę zebrać flagi, których położenie jest zaznaczone na tym planie.

Debora: Uczestniczysz w jego programie? Może szukacie kogoś do zadebiutowania?

Ashley: Raczej nie. Została nas już tylko czwórka.

Debora: To jeszcze nic nie znaczy. Może pomogę ci w tym zadaniu?

Ashley: A skąd ta chęć do pomocy? Nawet się nie znamy. Chcesz dzięki temu coś zyskać u Chrisa?

Debora: Yyy, nie! Oczywiście, że nie.

Ashley: Nie będę ukrywać, że i tak ci nie wierzę, ale jak już chcesz to możesz mi pomóc. Będzie mi łatwiej skupić się na moim celu związanym z Nowym Jorkiem.

Debora: Ok, to ty zrobisz sobie to co tam sobie zaplanowałaś, a ja w tym czasie poszukam dla ciebie tych flag.

(pokój zwierzeń)Ashley: Ta Debora jest podejrzana. Wątpię, że chce sobie ot tak mi pomóc. Ona chyba nie myśli, że jak zrobi za mnie zadanie, to Chris pozwoli jej zadebiutować? Przynajmniej mam taką nadzieję.

Courtney

<Courtney jest w Central Parku>

Courtney: Ciekawe jak ja mam na tak dużym obszarze znaleźć flagę. No i jest tu tylu ludzi. Mogę się założyć o to, że ktoś już to ukradł.

<Nagle w pobliżu biegnie ktoś z szukaną flagą>

Courtney: A nie mówiłam? … Ej, wracaj tu!

<Courtney zaczyna gonić złodzieja>

<Po chwili dziewczynie udało się odzyskać skradzioną flagę>

 Courtney: Nikt mi nie przeszkodzi w wygraniu zadania. W ogóle po co komuś flaga z gębą Chrisa? Na pewno nie był to nikt normalny. No dobra, następny punkt jest dosyć blisko. Mam nadzieję, że tam już nie ma żadnych psychofanów.

Duncan

<Duncan znajduje się na placu budowy>

Duncan: Już lepszych miejsc Chris nie mógł wybrać? Dobrze, że chociaż nie ma tu teraz żadnych robotników.

<Duncan patrzy się przez chwilę na rusztowanie>

Duncan: O, flaga jest tam na górze! Mam tylko nadzieję, że nie zawali się to rusztowanie i nie spadnę z tego. Ale z drugiej strony jakby coś poważnego stało się komuś z nas to Chris mógłby pójść wtedy do więzienia. A to na pewno byłoby spełnieniem marzeń wieeelu ludzi…

<Po kilku minutach Duncan był już blisko flagi na rusztowaniu>

Duncan: No, trochę tu wysoko... Dobra, zabieram to i spadam stąd. Ale nie dosłownie.

Lucas

<Lucas stoi przed pewnym wieżowcem>

Lucas: No tak, moja flaga jest gdzieś na terenie tego wieżowca. I mam ją znaleźć na tyle szybko, żeby nie odpaść. Super...

<Wchodzi do wieżowca>

Lucas: Mam nadzieję, że schowali ją w jakimś banalnym miejscu. Pewnie według Chrisa nie będziemy szukać flag na przykład na środku dachu. Oczywiście tam zamierzam zacząć poszukiwania.

<Podbiega do najbliższej windy, na której wisi kartka z pewna informacja>

Lucas: Co?! Akurat teraz windy "chwilowo nie działają"?! Pozostaje mi tylko przebiegniecie sie po schodach...

Ashley

<Ashley chodzi po mieście rozglądając sie na wszystkie strony>

Ashley: Gdzieś musi być jakiś casting... W końcu to Nowy Jork!

<Zatrzymuje sie na chwile>

Ashley: Jestem prawie pewna, że w pobliżu jest jakiś teatr, gdzie aktualnie są przesłuchania.

<Odwraca sie>

Ashley: Tak! Tutaj jest teatr! Sama nawet potrafię sie zadziwić swoja intuicja.

<Ashley wchodzi do teatru i podbiega do najbliższego plakatu zawieszonego tuz przy wejściu>

Ashley: Bingo! Właśnie odbywają sie castingi do pewnego musicalu! Na pewno zdobędę jakąś role. Inni nie maja ze mną szans. A ta Debora może sobie zatrzymać te flagi albo spróbować wejść do programu na moje miejsce. Oczywiście to niemożliwe, ale ja już nie potrzebuję tego programu. Idę po moją sławę. Czas stać sie wielką gwiazdą!

Lucas

<Zmęczony już Lucas dalej wchodzi po schodach na szczyt wieżowca>

Lucas: Żeby tylko nie okazało się, że tej flagi tam nie będzie.

<Po chwili będąc juz na 21 piętrze, chłopak zatrzymuje sie>

Lucas: Tu jest flaga, którą miałem znaleźć? W takim miejscu?! Chris jednak sie postarał. Miałem szczęście, że musiałem iść schodami.

<Spogląda na swój plan miasta>

Lucas: Następny cel jest dosyć blisko. Mam nadzieję, że mogę już zjechać windą. Mam już dosyć tych schodów.

Courtney

<Minęło juz trochę czasu i Courtney zebrała właśnie czwarta flagę i jednocześnie jest na prowadzeniu>

Courtney: Tak! Została jeszcze jedna! Inni nie mają ze mną szans!

<Patrzy na plan miasta>

Courtney: Ostatnią flagę powinnam znaleźć w jednej z restauracji Chefa… Ciekawe czy tam jedzenie jest chociaż trochę zjadliwe. Pewnie nawet nikogo tam nie będzie.

Duncan

<Tymczasem Duncan szuka czwartej flagi na wysypisku śmieci>

Duncan: Najpierw był plac budowy, teraz śmierdzące wysypisko śmieci... Oby na koniec było coś łatwego i przyjemnego.

<Wędrując po wysypisku, Duncan nagle natknął sie na Deborę>

Duncan: Eee... Co taka dziewczyna jak ty robi na wysypisku śmieci?

Debora: Ty jesteś Duncan z Totalnej Porażki?

Duncan: Tak... Skąd to wiesz?

Debora: I ty się jeszcze pytasz?

Duncan: No dobra, zapomnij o tym pytaniu.

Debora: O, więc ty też szukasz pięciu flag w Nowym Jorku?

(pokój zwierzeń)Duncan: Dobra, ta dziewczyna zaczyna mnie przerażać. Skąd ona to wszystko wie? Podejrzana jakaś jest…

Duncan: No, a z tego co widzę, ty też masz jakieś flagi.

Debora: Dobrze widzisz. Ja wykonuję zadanie za Ashley.

Duncan: Można tak robić?

Debora: Nie wiem. Nie obchodzi mnie to.

Duncan: Ok. Zobaczymy jak potem na to Chris zareaguje. To ile już ich znalazłaś?

Debora: Cztery. Tutaj powinna być ostatnia.

Duncan: Serio? Mi jeszcze dwie zostały. I jedna z nich też powinna być gdzieś tu.

Debora: Więc lepiej się pospiesz, bo jeszcze przegrasz to zadanie. Ja już sobie pójdę, bo nie chce tracić czasu na tę rozmowę.

Duncan: To dobrze, ja też nie mam za dużo czasu. Najwidoczniej muszę się pospieszyć.

<Debora odeszła>

Duncan: W ogóle jak ta dziewczyna się nazywa? Nawet nie zdążyłem się jej spytać. I co takiego robi Ashley, skoro nie wykonuje zadania?

Courtney

<Courtney stoi przed restauracją Chefa>

Courtney: To na pewno jest jedna z jego restauracji? Jakoś tak zbyt ładnie wygląda…

<Wchodzi do środka, cała restauracja jest luksusowa>

Courtney: Nie wierzę w to! Chef naprawdę jest dobrym kucharzem! Tylko czemu nigdy nam nie ugotował takich pysznych dań…

<Courtney dalej rozgląda się po restauracji>

Courtney: I jest nawet flaga tuż przy wejściu. To teraz czas pobiec po moje w pełni zasłużone zwycięstwo!

Lucas

<Lucas szuka ostatniej flagi w teatrze>

Lucas: Że też akurat ja trafiłem do teatru, w którym odbywają się jakieś castingi.

<Nagle ktoś, kto akurat jest na przesłuchaniu, zaczyna krzyczeć. Po chwili wychodzi i natyka się na Lucasa>

Lucas: Ashley? Co ty tu robisz? I to ty tak nakrzyczałaś na tych ludzi?

Ashley: Może… Znalazłam tu przy okazji czyjąś flagę.

Lucas: O, to moja. Szukałem jej tu.

Ashley: To masz szczęście, że mi czasami pomagałeś. Tak to bym ci jej nie dała.

Lucas: Dzięki. Więc mam już wszystkie. To powiesz mi co robiłaś na tym przesłuchaniu?

Ashley: Jak to co? Chciałam dostać rolę, ale ci idioci nie zauważyli mojego cudownego talentu. Powiedzieli, że „innym razem”. A mnie już raczej nie będzie w Nowym Jorku.

Lucas: I miałaś też czas na zadanie?

Ashley: Pewnie, że nie. Spotkałam jakąś dziewczynę, która zaproponowała mi pomoc. To znaczy, ona raczej nie chce mi pomóc, tylko sobie. Pewnie myśli, że się dostanie do programu, czy coś.

Lucas: Wątpię… Ale jeśli masz rację, to po znalezieniu wszystkich flag pójdzie pewnie do Chrisa.

Ashley: Ale ona nie wie gdzie ma iść. Chyba… A może jej przez przypadek powiedziałam zanim się rozeszłyśmy? … To może lepiej wróćmy do Chrisa.

Lucas: Czekaj, a jeśli ona jednak tam nie pójdzie i Chris zobaczy, że jeszcze nic nie masz?

Ashley: To ty pójdziesz pierwszy. Po drodze jeszcze wszystko ustalimy.

Lucas: Okej.

Meta

<Przy autobusach właśnie zjawiła się Courtney>

Chris: Gratulacje! Zajmujesz dziś pierwsze miejsce i dostałaś się do finałowej trójki!

Courtney: Tak! Wiedziałam, że mi się uda! W końcu to było oczywiste.

Chris: Dzisiaj też zajmujesz luksusową część naszego autobusu. Pozostałe osoby znajdą się w tej gorszej.

<Jako następna przybiega Debora>

Courtney: Eee… A ty to kto?

Chris: Debora? A ty co tutaj robisz? Pomyliły ci się programy? Ty w tym nie uczestniczysz.

Debora: No przecież wiem, ale może mogłabym coś dostać za wykonanie zadania?

Chris: A co niby chcesz dostać? I czy ty przypadkiem nie zrobiłaś za kogoś tego zadania?

Debora: No w inny sposób nie mogłam tego zrobić. Dobra, nie chcę nagrody. I tak pewnie byłoby to coś kiepskiego. No chyba że jednak zostanę uczestniczką tego sezonu.

Courtney: Chyba żartujesz. My tu już półfinał mamy.

Chris: Właśnie. Będziesz miała inny sezon.

<Następny przychodzi Duncan>

Chris: Brawo! Udało ci się dostać do finałowej trójki!

Duncan: To zajmuję drugie czy trzecie miejsce? Bo nie wiem, co z tą czarnowłosą koleżanką.

Chris: Jej nie liczymy. Jesteś tutaj drugi.

<Nieco dalej pojawili się Lucas i Ashley i obserwują resztę osób z ukrycia>

Ashley: A jednak ta dziewczyna ośmieliła się pójść z tym bezpośrednio do Chrisa.

Lucas: A oprócz tego Duncan i Courtney już tam są.

Ashley: Czyli ktoś z nas zaraz odpadnie?

Lucas: Tak. I to będziesz ty.

Ashley: Co?! Prędzej ty. W końcu moje flagi już tam są.

Lucas: Ale Chris może ci tego nie uznać.

Ashley: Nie przekonamy się, póki tam nie pójdziemy.

Lucas: Ja wolę pobiec.

<Lucas pobiegł do Chrisa, a tuż za nim Ashley>

Chris: O, są też Lucas i Ashley. To które z was odważyło się zaufać Deborze?

Ashley: Ja, a co? Skąd możesz mieć pewność, że to ona znalazła te flagi?

Chris: Tak czy siak, przybiegłaś tu jako ostatnia. Więc to z tobą się dziś pożegnamy.

Ashley: I tak miałam się tym nie przejmować. Teraz mam czas, żeby znowu spróbować swoich sił w Nowym Jorku, albo gdzieś indziej.

Chris: Mów co chcesz, ale właśnie wyleciałaś przed finałem. A ty zawsze dążysz do zwycięstwa.

Courtney: Więc właśnie przeszliśmy do finału?

Chris: Tak.

Ashley: Że co?! Ale… ja…

Chris: Masz pecha. Zaraz przyleci po ciebie helikopter, którym polecisz do miejsca, gdzie niedługo spotkają się wszyscy przegrani.

(pokój zwierzeń)Ashley: Nie będę się tym przejmować. To był mój wybór. Ja tylko straciłam szansę na wygranie półtora… miliona… dolarów… i odpadłam tuż przed finałem? Nieee!!! Idiotka! Trzeba było najpierw wygrać, a potem zająć się sławą!

Chris: No tak. Przynajmniej zrozumiała swój błąd. Może trochę za późno, ale co z tego. Courtney, Duncan, czy Lucas? Które z nich zwycięży i zgarnie kasę? Tego dowiecie się oglądając finał 7 sezonu Totalnej Porażki!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki