FANDOM


Przygoda Totalnej Porażki

ODCINEK 3



Chris stoi na plaży w kąpielówkach i z drink'iem w ręku.

Chris: Witam ponownie w.... PRZYGODZIE TOTALNEJ PORAŻKI! Ostatnio zawodnicy zostali podzieleni na 3 drużyny: Tubylców, Rozbitków i Owadożerców. Ta ostatnia wygrała zadanie, które polegało na zbudowaniu sobie czegoś do spania, natomiast Rozbitkowie pożegnali Sonyę, która tym samym zajęła ostatnie, piętnaste miejsce! Frajerka!

Dostał kokosem w głowę.

Chris: Hej! Kto to zrobił!

Ktoś głośno się zaśmiał. Okazało się, że była to Kimmy.

Chris: Grrr! Oglądajcie dzisiejszy odcinek... Przygody.. TotalNEJ... PORAŻKI!


Muzyka: http://www.youtube.com/watch?v=cSnkWzZ7ZAA&feature=g-vrec

<Początek zwykły: pojawiają się kamery i zwierzątka. Następnie kamera pokazuje opalające się Pearl i Sonyę. Po chwili podbiega do nich Junior i oblewa je kubełkiem zimnej wody. Wściekła Pearl zaczyna go gonić. Natomiast Sonya niczego nawet nie zauważyła. Następnie kamera pokazuje Kimmy, która demoluje willę Chris'a. Wściekły Chris wybiegł z domku w samych bokserkach i zaczął krzyczeć na uciekającą Kimmy. Temu wszystkiemu z ukrycia przygląda się Misty, która po chwili wyciąga swój notes i zaczyna w nim coś pisać. Po chwili obok niej pojawił się Todd, który wystawia "dziubek" w stronę Misty. Ta uderza go notesem w głowę, a ten spada z drzewa. Kamera idzie dalej na szczyt góry, gdzie Darryl i Ricardo popychają się dla zabawy. Po chwili niedaleko nich przefrunął orzeł, a chłopaki wpadli do jeziorka. Kamera przechodzi przez całą długość gęstego lasu i pokazuje wariującą na lianie JoJo. Następnie kamera pokazuje uciekającą przed Johan'em, Kunegundę. Po chwili na Lucy na swoje lasso złapała Johan'a, a Kunegunda wpadła w błoto. Następnie kamera pokazuje Austin'a pozującego do zdjęć Denis'owi i David'owi. Po chwili do Austin'a podbiega Alfie i zaczyna go całować oraz przytulać. Podekscytowani David oraz Denis robią zbliżone zdjęcia wkurzonemu Austin'owi. Po chwili na jego głowę spada ciasto kremowe. Następnie kamera pokazuje Chef'a siedzącego na jednej z figurek Chris'a i robi na drutach. Obok niego niespodziewanie pojawia się JoJo i naciska jakiś guzik. Wszystko wybucha i pojawia się logo: Total Drama Adventure.>

Ranek, godzina 7.00

U drużyny Owadożerców

Owadozercyptp


W drużynie Owadożerców panowała wspaniała atmosfera. Ale niestety, nie mieli nic do jedzenia.

Lucy: A no właśnie... Nie widziałam tu stołówki...

Misty: Bo to bezludna wyspa? Nie ma nic za darmo!

Todd: No to idź i poszukaj nam czegoś do jedzenia, cukiereczku! :*

Misty: Grrr!

Misty: <Pokój Zwierzeń> Nigdy nie widziałam tak upierdliwego człowieka! I jeszcze mnie podrywa! Nie, żeby mi się to nie podobało czy coś... Ale on nie jest w moim typie!

JoJo: JoJo może coś wypożyczyć!

Wskoczyła na palmę i zaczęła zrzucać z niego wszystkie kokosy. Oczywiście, wszystkie rzucała w drużynę, a zwłaszcza w Misty.

Misty: Co robisz?!

JoJo: Będzie jedzonko! Hihi! ^^

Nagle i niespodziewanie pojawił się Chef.

Chef: Ehh...

Zrzucił na ziemię worek.

Chef: Proszę, to za wasze wczorajsze zwycięstwo.

Ukłonił się i zniknął.

JoJo: O tak! Bomba!

Zaczęła delikatnie rozrywać worek.

Misty: Och, daj mi to!

Zabrała jej worek i po chwili rozwiązała go. W środku było pełno pyszności.

Misty: No, no... Chyba jednak polubię to miejsce..

Po chwili wszyscy siedzieli przy ognisku (Ranki zwykle są zimne ^^) i napychali się pysznym jedzonkiem.

U drużyny Tubylców

Tubylcyptp kopia

Wykończeni wczorajszym zadanie, nadal smacznie jeszcze spali. Po chwili jednak zbudził się Ricardo, wstał i ewidentnie czegoś szukał. Widząc to, Darryl już miał o coś zapytać, ale się powstrzymał. Teraz udawał, że śpi.

Ricardo: Niemożliwe! Grr!

Pobiegł gdzieś.

Darryl: <Pokój Zwierzeń> Hmm... Bardzo ciekawe.

Darryl wstał i szybko obudził dziewczyny.

Pearl: Odczep się i nie dotykaj mnie swoimi brudnymi łapskami!

Alfie: (ziew) O co chodzi?

Kimmy: Może chcesz, żebym coś zdemolowała? ^^

Darryl: Nie teraz! Chodzi o Ricardo!

Kimmy: Już coś zdemolował? A to drań, mógł na mnie zaczekać!

Darryl: Ehh, nie ważne!

Pearl: Dobra, mów już.. Ale, żeby to było czegoś warte.

Darryl: Po co skoro i tak was nie interesuję?

Zrobił smutną minkę.

Alfie: Ooooch!

Pearl: Mów, bo pękam z ciekawości... (ziew)

Darryl: No skoro cię jednak obchodzę..

Pearl: (język)

Darryl: Moje kochane, Ricardo ma coś na sumieniu!

Świerszcz.

Alfie: I....?

Darryl: No co! Ewidentnie czegoś szukał, a potem niespodziewanie gdzieś pobiegł!

Pearl: Taaa, fajny sen miałeś, nie?

Darryl: To nie był sen!

Kimmy: A może jednak coś ci zdemolować? ^^

Facepalm.

Darryl: Nie wierzycie to nie! Ale żebyście potem nie przybiegały do mnie z płaczem!

Poszedł gdzieś.

Darryl: <Pokój Zwierzeń> No... Ricardo dzisiaj pójdzie w odstawkę! Ale ja jestem zabójczo inteligentny! Hiih. ^^

Pearl: <Pokój Zwierzeń> Coś w tym jednak może być...

Kimmy: <Pokój Zwierzeń> Mogę coś zdemolować? ^^

U drużyny Rozbitków

Rozbitkowieptp

Tymczasem drużyna Rozbitków smacznie spała w swojej małej willi. Każdy śnił jedno... Ogromnego Chris'a, który gonił i przy okazji zabijał różne, przypadkowe osoby. Po chwili cała czwórka, obudziła się.

Johan: Miałem...

Junior: ...Very...

David: ...Dzi-dziwny...

Austin: ...SEN!

Junior: Oh god.. Ziomki, śnił się wam ten mr prowadzący?

Austin: Nie, śniły się nam bociany! Oczywiście, że ten prowadzący!

David: Co mają do tego bociany?

Johan: To bardzo mądre zwierzęta! Chyba...

Po chwili cały dom zaczął się rozpadać. Na początku zaczął sypać się sufit, a po chwili i ściany.

David: (pisnął)

Junior: Ee, ziomy! Uciekamy!

Cała czwórka zaczęła z krzykiem wybiegać z domu. W porę, bo po chwili z domu pozostały tylko jego szczątki.

David: Ja.. ja.. ja...

Austin: To nie było miłe!

Nagle pojawił się Chris oraz jego asystentka, Kunegunda.

Kunegunda: Ojej, pokraczki straciły domeczek! ^^ Extra, Chrisiak! Good job, miszczu!

Junior: I co my teraz mamy zrobić?

Chris: Nie wiem, musicie sami coś sobie zbudować.

Austin: Ale tak gdzie powinno stać coś naszego jest to co zostało z naszego domu!

Chris: Po pierwsze, to nie był wasz dom, a po...

Kunegunda: A po drugie, to o jakich gruzach mówicie? :D

Rozbitkowie spojrzeli na miejsce, w którym stał dom. Teraz nie było tam niczego.

Austin: No wow... Szybko się z tym uwinęliście.

Chris: A teraz zapraszam na kolejne wyzwanie!

Junior: Ale przecież musimy coś zbudować! Gdzieś spać!

Chris: Cóż.. zrobicie to później. A teraz wyzwanie, idziemy!

David: A reszta zawodnikó-ów?

Chris: Oni na pewno już tam są! Chodźcie!

Kuengunda i Chris powędrowali w stronę.. A, dowiecie się. :)

Austin: Świetnie...

Junior: Ziomy, musimy coś thinking got!

Kunegunda: Szybciej, łamagi! Nie ma czasu na pogaduszki!

I Rozbitkowie po chwili dołączyli do prowadzącego i asystentki.

Droga prowadząca do wulkanu

Po chwili Rozbitkowie oraz prowadzący z asystentką byli już na miejscu. Jednak, nie była tam nikogo.

Chris: Emm.. Gdzie oni są!?

Kunegunda: Chyba zapomniałeś przypomnieć im o zadaniu, skarbie!

Chris: Ja?! To było twoje zadanie!

Kunegunda: Po pierwsze, to nie chciało mi się, a po drugie, to nie ja tu jestem uczestnikiem!

Chris: Grr!

Austin: Nie chcę nic mówić, ale chyba właśnie ktoś idzie.

I rzeczywiście, po chwili zza krzaków wyłoniła się drużyna Owadożerców z pełnymi brzuchami.

Todd: Ohhoo, ale się najadłem.

Misty: Smacznego, grubasie!

Todd: Nie bądź zła. Mówiłaś, że nie lubisz tortowego. ^^

Misty: To nie znaczy, że musiałeś go całego zjeść!

Todd: Upps..

JoJo: JoJo i tak woli sałatę! Hihi!

Lucy: E, JoJo? Tam nie było żadnej sałaty...

JoJo: Nie było? ^^

Wyciągnęła sobie ze stanika glony i zaczęła je konsumować.

JoJo: Hih, pożywne i zdrowe!

Misty: Fuuu, koleżanko!

JoJo: Jesteśmy psiapiółami? Extra!

Misty: Z kim ja się zadaję..

Austin: No rzeczywiście, z kim.

Chris: No dobrze.. Gdzie są Tubylcy?

Denis: Widzieliśmy ich po drodze.. Chyba czegoś szukali.

Kunegunda: Może szukali właśnie nas?! Mogliście chwilę pomyśleć, palanty! To przecież nie boli!

Po chwili i drużyna Tubylców dotarła na miejsce.

Junior: Ziomalko, nie rób sceny, liczą się twoje zaj*bi*te cyc... piersi!

Kunegunda podeszła do niego I z całej siły uderzyła go w twarz.

Junior: Oo! Jakie beautiful stars!

Zemdlał.

Chris: No cóż...

Klasnął w dłonie. Po chwili pojawił się Chef w stroju pielęgniarki i na noszach zabrał gdzieś Junior'a.

Austin: Świeetnie. Znowu przegramy.

JoJo: Jej, czyli my wygramy!

Klasnęła w dłonie.

Chris: Ehh...

Kunegunda: Ojej, przepraszam, Rozbitkowie. ;<

Język.

Chris: No, pech was nie omija. Ale cóż.. Peszek. :D

Darryl: Dobra, mów już to zadanie.

Ricardo: Właśnie, śpieszy mi się trochę.

Pearl: Gdzie? (Podejrzliwie na niego spojrzała)

Darryl: Pewnie do domciu, co nie?

Ricardo: Jasne, ty też niedługo wrócisz do mamy.

Darryl: Nie mam matki.

Wszyscy spojrzeli na Ricardo, a ten zmieszany westchnął i poklepał Darryl'a po ramieniu.

Ricardo: Przykro mi, mój mały.

Darryl: Wcale nie jestem mały! Grr!

Chris: SPOKÓJ! Wasze zadanie nie jest proste, dlatego radzę się wam skupić.

Wszyscy spojrzeli na Chris'a i z poważną miną zaczęli go słuchać.

Chris: Noo...

Misty: Więc?

Chris: Daj mi się skupić!

Kunegunda: Właśnie, on się stresuje!

Chris: Grrr!

Austin: Szybciej...

Chris: No więc.. Zadanie składa się z trzech części. Pierwsze polega na dotarciu tą oto dróżką prosto do wulkanu.

Alfie: To nie jest aby niezbezpieczne?

Chris: Jest, co z tego?

Kunegunda: NIE PRZERYWAJ MU!

Chris: Dzięki.. Kiedy będziecie już na miejscu, jedna osoba z drużyny zostanie ściągnięta na linie prosto w głąb wulkanu. Tam znajdzie skrzynię, którą razem z drużyną przekaże mi. Oczywiście otwarcie skrzyni grozi ELIMINACJĄ!

Uczestnicy wzdrygnęli się.

Chris: Drużyna, która pierwsza dostarczy skrzynię wygra, a drużyna, 2 i 3 stoczą bój o drugie miejsce. Jakieś pytania?

Austin: TAK!

Chris: Słucham?

Wszyscy ze zdziwieniem spojrzeli na Chris'a.

Austin: Wow.. No dobra, moje pytanie brzmi, czy może dostaniemy jakieś ułatwnienie? Jest nas mniej i...

Chris rzucił mu mapę.

Chris: Prosz.. A teraz idźcie już!

Wszyscy pobiegli.

Kunegunda: A teraz może.. No wiesz co?

Chris: Niee, muszę iść! Pa!

Pobiegł gdzieś.

Kunegunda: I tak będziesz mój, kocie! :*

U Owadożerców

Owadozercyptp

Na prowadzenie wysunęła się właśnie drużyna Owadożerców. Misty oczywiście poganiała całą drużynę, ale wcale nie musiała tego robić, bo wszyscy bardzo się starali.

Misty: Ruchy! Ruchy! Owadożercy muszą dzisiaj wygrać!

Todd: Co ci tak na tym zależy, cukiereczku? :*

Misty: A może chcesz wylecieć, co skarbeczku? Fuu, co ja mówię!

Todd: Mówisz to co myślisz, słonko! :*

Misty: Grrr!

Lucy: Misty, on cię naprawdę lubi!

Misty: Jej, i co z tego?!

JoJo: JoJo też chciałaby takiego adoratora!

Misty: Mogę ci go oddać, chcesz?

JoJo: Nie wolę, Deniska! Hih!

Denis: Ja? Co chcesz ode mnie!?

JoJo: Twojego ciałka, gorylku! <3

Denis spojrzał na nią i uśmiechnął się.

Misty: Później sobie pofiltrujecie, zwycięstwo czeka!

Przyspieszyli.

U Tubylców

Tubylcyptp kopia

Ricardo przyspieszał drużynę, chociaż reszcie wcale się nie spieszyło.

Darryl: Daj spokój, i tak wygramy.

Ricardo: Nie, jeżeli będziecie się tak ociągać!

Kimmy: Ale ja chcę coś zdemolować! :(

Ricardo: O.. Mam plan..

Darryl: Nawet o tym nie myśl, chłopcze!

Ricardo: Bo co? Kimmy, na górze będzie dużo rzeczy do zdemolowania!

Kimmy zatrzymała się, a jej oczka zaświeciły się.

Kimmy: Ojej, pędzę!

Znacznie przyspieszyła i po chwili zniknęła z pola widzenia drużyny.

Pearl: No nie, teraz musimy ją dogonić...

Alfie: To przez ciebie, Darryl!

Darryl: Co ty gadasz? Grrr!

Ricardo: No szybko, nie możemy jej zgubić!

Alfie: Właśnie, Ricuś ma rację!

Pearl: Ricuś?

Darryl: Ricuś?

Ricardo: Ricuś?

Zmieszana Alfie zaczerwieniła się.

Alfie: Nie-nie ważne..

Przyspieszyli.

U Rozbitków

Rozbitkowieptp

Mimo iż mieli mapę i tak biegli na samym końcu.

Austin: Świetnie, znowu przegramy!

Johan: Ale mamy mapę!

Austin: No i?

David: Szybciej, nie chcę przegrać!

Austin: Milcz, dzieciaczku!

David: Milcz, lalusiu!

Johan: Wow, ale pojazdy lecą.

Austin: Wiesz, że mogę cię szybko wywalić?

David: A kto na mnie zagłosuje?

Austin: Ja, Johan i Junior?

David: Johan?

Johan: Ja?

Austin: Tak, dostaniesz może ten głupi autograf!

Johan: Jeeeej! ^^

David: Taa, wcale się ciebie nie boję! I poskarżę mamusi!

Johan i Austin zaczęli się śmiać, a David zaczął płakać.

Austin: Przestań się mazać, musimy wygrać.

Przyspieszyli, a po chwili byli już przy wulkanie.

Przy wulkanie

Kiedy Rozbitkowie w końcu dotarli, Tubylcy i Owadożercy już ściągali na dół Ricardo i JoJo. Co ciekawe, linę Rozbitków trzymał Junior.

Junior: Ziomy, dali! Nie możemy przegrać z bitches!

Po chwili i Rozbitkowie ściągali na dół Junior'a, który zadowolony z siebie nie mógł się doczekać, kiedy w końcu pomoże drużynie.

W środku wulkanu

Kiedy Junior został już w końcu spuszczony na dół, JoJo i Ricardo rozpoczęli już poszukiwania.

U Ricardo

Ricardo oczywiście szybko zgubił JoJo i zaczął szukać skrzyni na własną rękę.

Ricardo: Hmm.. Ciekawe czy ten wulkan działa...

Coś zabulgotało. Ricardo lekko się przestraszył, ale wolał być czujny.

Ricardo: Jednak ten program jest do bani..

Wszedł do jakiegoś pomieszczenia, które po chwili zawaliło się setką kamieni.

Ricardo: Świetnie...

Ktoś: O nie, co to za brzydko ubrany facet?

Ricardo spojrzał na osobę, która do niego mówiła. Okazało się, że była to Fatima.

Ricardo: Fatima?!

Fatima: O nie, ten facio zna moje imię! Już nigdzie nie można być anonimowy!

Ricardo: Ale.. Ty przecież jesteś genialna!

Fatima: No masz! W końcu ktoś mnie docenił! ^^

Ricardo: Ja zawsze cię doceniam! Zawsze!

Fatima: Ojej, jaki ty jesteś miły! I wcale nie wyglądasz tak źle!

Ricardo: Emm.. Muszę znaleźć skrzynię, ale chyba tu utknąłem. Pomożesz?

Fatima: Jasne, kolego! Fatima zawsze pomaga swoim fanom!

Ricardo: Ale ja...

Fatima: Autografik dam ci poźniej, okej? :D

Ricardo: Jasne, pewnie się przyda.

Fatima: To idziemy, kompanie!

I Ricardo powędrował za Fatimą.

U JoJo

Tymczasem JoJo niczym się nie przejmowała i nawet zapomniała już co miała zrobić.

JoJo: Ale tu ładnie pachnie! Taak, dziwnie! Hihi!

Zaczęła wspinać się po jakiejś ścianie, ale cały czas się z niej ześlizgała.

JoJo: JoJo musi zdjąć buty!

Zdjęła buty, które po chwili powąchała. Uśmiechnęła się i dalej zaczęła się wspinać.

JoJo: Jej, od razu lepiej!

Po chwili była już na górze.

JoJo: O, jaka ładna skrzynia!

Już miała złapać skrzynię, kiedy po chwili ktoś ją zrzucił, a ona spadła.

U Junior'a

Okazało się, że sprawcą wypadku był właśnie Junior. Szybko złapał skrzynię, zeskoczył na nieprzytomną JoJo i pociągnął linię.

Ricardo: Chyba o czymś zapomniałeś.

Za Junior'em stał teraz Ricardo. Junior odwrócił się, a Ricardo uderzył go w szczękę. Ogłuszony chłopak zrzucił skrzynię prosto na stopy Ricardo. Ten zawył, a wbiegnąca w nich JoJo złapała skrzynię. Nie zdążyła pociągnąć liny, bo Ricardo złapał ją za włosy, a ta upadła. Ricardo szybko złapał skrzynię, pociągnął linę i zaczął się wznosić.

Fatima: Brawo, Rico! Tak trzymać! Zniszczyć frajerów!

Ricardo: Dzięki, kotku! :*

Złapał Fatimę za rękę i razem byli teraz wciągani przez drużynę.

Junior ocknął się i pomógł JoJo wstać.

Junior: Za nimi!

Szybko złapali liny i zaczęto ich wciągać.

Przed wulkanem

Tubylcy szybko wciągnęli Ricardo i Fatimę. Kiedy tylko zobaczyli skrzynię bardzo się ucieszyli. Oczywiście z wyjątkiem Darryl'a.

Darryl: Ehh, musiałeś..

Nad Darryl'em pojawiła się żarówka, która się zaświeciła.

Darryl: Ale fajnie, brawo Ricardo!

Już chciał wepchnąć Ricardo do wulkanu, ale przed nim pojawiła się Kimmy, którą niechcący popchnął. Ta upadła tak niefortunnie, że pocałowała Ricardo. Ricardo tak zadużył się w pocałunku, że skrzynia wpadła do lawy, która zaczęła się podnosić.

Darryl: <Pokój Zwierzeń> Oj, to wcale nie miało być tak.

Alfie i Pearl, które właśnie związywały liny spojrzały na całującą się parkę.

Pearl: CO TO MA BYĆ?!

Alfie: KIMMY! TY SUKO!

Kimmy i Ricardo wstali i zmieszani, czerwienili się ze wstydu.

Pearl: JAK MOGŁAŚ TO ZROBIĆ!

Kimmy: Ale ja przecież.. Ja chciałam tylko...

Ricardo: To nie jej wina... A zresztą o co ci właściwie chodzi?

Pearl: O GÓWNO!

Fatima: Ej! Nie mów tak do Rico!

Pearl: Ty też się przymknij!

Fatima: Mówisz do mnie? Jesteś bezczelna!

Pearl: Tak! Mówię do ciebie, ty pusta Fat-Idiotko!

Fatima: Wcale nie jestem idiotką Pear-Szmato!

Zaczęły się szarpać za włosy. Pearl ciągnęła Fatimę, ale Fatima sprytnie unikała jej ciosów. Natomiast Fatima sprytnie zaatakowała Pearl i wyrwała jej pewną część włosów.

Fatima: Ha! Wiedziałam! Sztuczne! Brawo!

Pearl: Wcale nie są sztuczne, tylko mi wypadają!

Fatima: Hello, jesteś na wizji! Haha!

Pearl: Ja wcale nic nie mówiłam!

Darryl: Pearl, ale...

Alfie kopnęła Darryl'a i wykręciła mu rękę.

Darryl: Aaa-aał! Dobra, już nic nie mówię! Puuuść!

Alfie puściła Darryl'a.

Pearl: Zapłacisz mi za to!

Spojrzała na Fatimę.

Pearl: Ty też!

Fatima: Ale ja się nie boję. Na-na-na..

Pearl: <Pokój Zwierzeń> Co to ma być? Puszczalska szmata.

Ricardo: <Pokój Zwierzeń> Ona mnie... lubi lubi?

Kimmy: Ale ja przecież..

Pearl: Nie tłumacz się! I tak nic ci to nie da!

JoJo: Ale o co właściwie chodzi?

Misty: Cicho, Tubylcy się kłócą.

JoJo: Jeeej, mogę dołączyć?

Misty: Nie, siedź cicho.

Kimmy: Ale ja chciałam tylko mu pogratulować!

Pearl: Jasne, każdy pretekst dobry!

Rozpłakała się i przytuliła do Darryl'a.

Fatima: Ona umie tylko płakać?

Darryl: Spokojnie... Oczywiście...

Darryl spojrzał na zdenerwowanego Ricardo.

Ricardo: A dajcie mi wszyscy spokój!

Założył ręcę. Po chwili pojawił się Chris wraz z Kunegundą.

Fatima: Rico, wyluzuj!

Chris: No, no, no! Kłócicie się?

Kunegunda: Super! Mogę dołączyć?

Wszyscy: NIE!

Fatima spojrzała na Kunegundę.

Fatima: O boże, skąd ty się uchowałaś?!

Kunegunda: Bo co?

Fatima: Bo nic! Wyglądasz jak różowiutki pluszaczek mojej mamy! Hihi!

Kunegunda: Wcale nie jestem żadnym pluszaczkiem!

Fatima: No weź, tyle sadła to ja nigdy w życiu nie widziałam.

Pearl: No co ty?

Kunegunda rozpłakała się.

Chris: Spokój! ... Dzisiaj zwyciężają Rozbitkowie!

Misty: Co? Jak to!

Chris: Jako pierwsi znaleźli skrzynię.. A na ceremonii zobaczymy się wraz z drużyną Tubylców!

Pearl: Wspaniale!

Chris: To wszystko! Możecie się rozejść.

Wszyscy rozeszli się. Kunegunda przestała płakać.

Kunegunda: No Chrisiak.. Imponujesz mi! To może...

Chris: Nawet o tym nie myśl.

Poszedł.

Kunegunda: Nooo kurcze!

Fatima: Chris! Miałeś mi zapłacić! Grrr!

Pobiegła za nim. Kunegunda usiadła na ziemi, a lawa zaczęła spokojnie opadać.

Kunegunda: Ja jej dam, różowiutkiego pluszaczka.

Przed Ceremonią

Tubylcyptp kopia

Darryl siedział spokojnie przed swoim namiotem i czytał jakąś książkę. Kimmy i Ricardo gdzieś zniknęli, a Pearl i Alfie knuły coś w namiocie Pearl. Po chwili jednak z niego wyszły i podeszły do Darryl'a.

Pearl: Daaarryl....

Darryl spojrzał na dziewczyny, uśmiechnął się i wrzucił książkę do swojego namiotu.

Darryl: Taaak?

Pearl: Chcemy.. Właściwie prosimy...

Alfie: Chcemy, żebyś zagłosował tak jak my.

Darryl: Czyli?

Pearl: No na Kimmy, a na kogo?

Darryl: Aaa.. Sądziłem, że jednak będziecie chciały wyeliminować Ricardo.

Pearl: Skądże!

Alfie: My go bardzo lubimy!

Darryl: Nie wątpię...

Pearl: No więc?

Darryl: Co?

Alfie: No zagłosujesz tak jak my?

Darryl: Może..

Pearl: Grrr! To tak czy nie!

Darryl: Dowiecie się na ceremonii. Nic nie obiecuję.

Pearl: Mamy jednak nadzieję, że zagłosujesz mądrze.

Pearl i Alfie znowu weszły do namiotu.

Darryl: Och, ja zawsze głosuję mądrze... Zawsze.

Tymczasem kilka metrów od obozowiska Tubylców, Ricardo przekonywał Kimmy do głosowania na Darryl'a.

Ricardo: No co ci szkodzi zagłosować właśnie na niego!

Kimmy: Bo to nie ma sensu? Ja zagłosuję na Darryl'a ty również, a dziewczyny na mnie! I co? Darryl zagłosuje na siebie, co?

Ricardo: No może nie, ale... Ale na kogo ty chcesz głosować?

Kimmy: Na ciebie!

Ricardo: Na mnie? Aaa, czyli nie podobał ci się nas całus..

Kimmy: Jaki całus! Co ty mówisz!? Zrobiłam to przez przypadek!

Ricardo: Nieee, nie musisz niczego przede mną ukrywać. Przyzwyczaiłem się do tego, że dziewczyny zawsze mnie chcą.

Kimmy: Tak, ale ja nie!

Uderzyła go w twarz i poszła.

Ricardo: Nie mam wyjścia... Cóż...

Dostał młotkiem w głowę.

Ricardo: Grrr!

Ceremonia

Zawodnicy zdążyli już zagłosować, a teraz czekali na Chris'a. Jednak ten, długo się nie pojawiał.

Darryl: No rusz dupę i się pojaw!

Pearl: Właśnie, zapomniałam się uczesać!

Alfie: Serio? Przecież czesałaś się dwie minuty wcześniej!

Pearl: No i? Przez tą idiotkę musiałam założyć nową pół-perukę!

Darryl: Serio nie rozumiesz, że jesteśmy na wizji?

Alfie: Ehh...

Podała jej szczotkę.

Pearl: Jej, moja friend jest najlepsza!

Przytul.

Darryl: Bleee...

Kimmy: Szybciej, chcę coś zdemolować!

Pearl: Może swoją główkę, chociaż nie, tam nie ma już czego demolować.

Kimmy: Zamknij się!

Pearl: Waruj suczko, aport!

Rzuciła szczotką.

Kimmy: Grrr!

Po chwili pojawiła się Kunegunda z czterema kokosami.

Kunegunda: Witam, słodziaczki! Dzisiaj to ja poprowadzę ceremonię! Chociaż następną, następną i następną również to będę ja!

Darryl: Świetnie.

Kunegunda: No dobrze! Głosowaliście bardzo ciekawie, ale cóż.. Pian.. To znaczy kokosy wędrują do....

  • Pearl!
  • Alfie!

Rzuciła kokosami w dziewczyny.

Pearl: Co tak mocno! Złamałam paznokieć!

Kunegunda: Milcz, krówko ciągutko. Przedostatni kokos dla...

...

...

...Ricardo! Trzymaj, przystojniaczku!

Rzuciła, a Ricardo złapał.

Ricardo: Fiuu...

Kunegunda: Nasi zagrożeni. Kimmy i Darryl.. Ostatni kokosek wędruje do...

...

...

...

... A masz, Darryl! Kimmy, przykro mi...

Kimmy: Ehh, no cóż, fajnie było.

Kimmy: <Pokój Zwierzeń> Postanowiłam jednak zagłosować na Darryl'a. Co mi tam.

Darryl: <Pokój Zwierzeń> Taak, zagłosowałem na Kimmy. I co z tego? Teraz chcę tylko jeszcze bardziej zrazić Ricardo do tych dwóch naiwnych panienek! Hi!

Lot Wstydu

Kimmy siedziała już w balonie.

Kunegunda: Noo.. Dzisiaj cię oszczędzę. Trzymaj się kochana! <3

Pearl: Pa, pa, suczko!

Alfie: Właśnie!

Kimmy: Baay, świruski! Leczcie swoje mózgi, albo to co z nich zostało! <3

Pearl: Grr!

Darryl: Brawo, Kimmy! Pięknie je załatwiłaś!

Pearl: Zamknij się!

Darryl: A może tak dziękuję, co?

Pearl: Grrr!

Po chwili przybiegła tu Fatima.

Fatima: Aaaa ja? O, jaki fajny balonik! Chociaż.. Mam ładniejsze na sobie!

Kunegunda: A tak, dla ciebie mam specjalny balonik!

Wrzuciła ją do innego balona, a kiedy ten się podnosił, spuściło się z niego powietrze, a balon zaczął latać po całym niebie, a po chwili zniknął.

Kunegunda: Pięknie, prawda? A teraz... Oglądajcie kolejny głupiutki odcinek.. Przygody... Totalnej... PORAŻKI!


Jak Ci się podobał odcineczek? :D
 
0
 
2
 
1
 
0
 

Ankieta stworzona dnia sty 13, 2013, o godzinie 12:35.
Oddanych głosów: 3
Cieszysz się z eliminacji Kimmy?
 
1
 
3
 

Ankieta stworzona dnia sty 13, 2013, o godzinie 12:35.
Oddanych głosów: 4
Jak Ci się podobała Fatima w roli cameo?
 
1
 
2
 

Ankieta stworzona dnia sty 13, 2013, o godzinie 12:35.
Oddanych głosów: 3
A teraz? Którą drużynę najbardziej lubisz? :D
 
1
 
0
 
1
 

Ankieta stworzona dnia sty 13, 2013, o godzinie 12:35.
Oddanych głosów: 2
Kto jest twoim faworytem? :D
 
0
 
0
 
0
 
0
 
0
 
0
 
2
 
0
 
0
 
0
 
1
 
0
 
0
 

Ankieta stworzona dnia sty 13, 2013, o godzinie 12:35.
Oddanych głosów: 3
A kto nie jest twoim faworytem? xD
 
0
 
0
 
0
 
0
 
0
 
0
 
0
 
0
 
0
 
0
 
0
 
2
 
0
 

Ankieta stworzona dnia sty 13, 2013, o godzinie 12:35.
Oddanych głosów: 2

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki