Fandom

TotalDramaPolishFanFick Wiki

Tajemnicze porwanie

3499stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Odcinek 5 - Totalnej Porazki: Zemsty Wawanakwy!


Wczesny ranek. Jeszcze jest ciemno za oknami. Dom Krwiożerczych Mutantów:

Ann Marie ( przeciąga się) : Ciekawe, która godzina… Dziwne, że Chrisa jeszcze nie było.

<Mike: Ale miałem dziwny sen. Znów tamten dzień mi się śnił. I widziałem błyszczący order na piersi matki… No, już, Mike… Weź się garść, chłopie!>

Dom Wscieklych Szczurow

Lightning: Ej, B! Śpisz?

B (zaspany): Już nie, dzięki, stary za pobudkę! Nie zapomnę Ci tego.

Lightning: Dobra, dobra, czułości potem. Słyszysz?

B: Ciebie? Trudno cię nie słyszeć!

Lightning: Daj już spokój! Na emeryturze sobie dłużej pośpisz . Chodziło mi raczej o to, że nie słychać dziś drażniącego okrzyku Chrisa.

B: Czyżbyś się za nim stęsknił?

Lightning: Chyba wielmożny pan nie wyspał się…

B: Widzę, że nie odpuścisz, dopóki nie odkryjesz tajemnicy dnia. (wstaje i siada na łóżku, przeciąga się, patrzy na stół) A ty jak coś piszesz wieczorem to sprzątaj po sobie. Stołu nie widać spod tego papieru!

Lightning: O czym ty gadasz?! (wstaje i podchodzi do stołu) Czekaj! To jakiś list! (podnosi list i czyta):

Wyspa mroczna, wyspa tajemnicza,

szatą roślinną podróżnych zachwyca.

Kusi wonią, kwiatów, zmysły mąci także,

lecz co kryje w środku?

Nikt z was nie odgadnie.

Wasze drużyny dzisiaj okryte żałobą,

każdy łezkę uroni za porwaną osobą.

Przeliczcie szybko swoje szeregi,

by na poszukiwania wyruszyć kolegi.

Gdzie wskazówek szukać?

W którą iść stronę?

Za przewodnika miejcie płonącą koronę.

Mokre stopy i kolana dalej wam iść każą,

lecz kroczcie ostrożnie kamienistą plażą.

Wasi kompani w małp objęciach śpią,

ale śpieszcie się, bo oni z zimna bardzo drżą!

B: Dawn jest, Jo jest… Łóżko Scotta jest puste!

W tym samym czasie w domu Krwiożerczych Mutantów.

Mike: (kończy głośno czytać) „ale śpieszcie się, bo oni z zimna bardzo drżą”[

Ann Marie: Biegnę sprawdzić, kogo nie ma!

<Ann Marie: Mam nadzieję, że to Zoey!>

Odsuwa kołdrę na łóżku Zoey i widzi ją śpiącą.

<Ann Marie: A tak pięknie się zapowiadało!>

Mike: Nie ma Bricka!

Słychać głos kucharza: ŚNIADANIE!!!

Wszyscy biegna w kierunku kuchni.

Jo: Co jest grane z tym zniknięciem?!

<Jo: Mam nadzieję, że Scottowi nic nie jest…>

Kucharz : To nie moja sprawa. Ja tylko dbam o wasze żołądki. Wiem, że macie zjeść, wziąć prowiant i ruszyć na poszukiwania.

Mike: A gdzie jest Chris?

Kucharz: Ja tu tylko gotuję! Za dużo pytań, za mało działania!

Zoey: (płacze) Boję się… Coś tu się dzieje dziwnego…

Mike (nagle wstaje): Nie becz! To nie czas na mazanie się. Zbierać się!

Lightning : Moja drużyna też już kończy jedzenie. Ludzie, nie ma co dłużej czekać. Komu w drogę, temu czas.

Rozchodzą się do domów. Biorą plecaki i prowiant.

Mike: Pierwsza wskazówka to płonąca korona.

Ann Marie: Korona? Nie widzę żadnego zamku…

<Ann Marie: Myślę, że w klejnotach byłoby mi do twarzy. Mike’owi na pewno spodobałabym się.>

Zoey: Czekajcie! Zgubiłam gdzieś mój kwiatek!

Mike: Zgłupiałaś?! (krzyczy, mocno gestykuluje) Twój kwiatek nas nie interesuje! (zaczyna chodzić w kółko)

Zoey: (znów płacze) Ja myślałam…

Mike (przerywa jej) : Od myślenia to ja tu jestem! Wy macie iść za mną! Mamy pracę do wykonania.

<Ann Marie: Nie powiem, żeby jego zachowanie w stosunku do Zoey mnie nie cieszyło, ale co mu się stało?!>

Lightning (do swojej drużyny) : Szukamy płonącej korony!

Dawn: A nie za wcześnie na wymarsz? Przecież jeszcze jest ciemno. Myślę, że powinniśmy usiąść i uspokoić oddech.

Jo: Jasne, my tu będziemy odprawiać mantrę, a Scott tam zamarznie.

<Dawn: Czy ona się aby nie zakochała?!>

W tej chwili na niebie wlasnie pojawilo sie slonce

Dawn: Ojej, jak pięknie… I te ptaki latające na tle słońca…

Jo: Patrzcie na to drzewo! Tam, przed nami!

Lightning: …?

Jo: Nie widzicie? Korona tego drzewa wygląda jakby…

Dawn i Lightning: … płonęła!!!

Jo: Czyli pierwszą wskazówkę już mamy. Idziemy!

Drużyna Wściekłych Szczurów idzie. Parę minut później pierwszą zagadkę odgadła też drużyna Krwiożerczych Mutantów.

Mike: Przejmuję dowodzenie! Bierzmy się w garść! Musimy być pierwsi (nagle staje i wpatruje się w pobliskie zarośla).

Mike (sam do siebie): Czuję krew… Czuję mięso… Wilki lubią mięso… (mięśnie mu drętwieją)

Ann Marie: Mike! Co się z tobą dzieje?!

Mike (jakby oprzytomniał): O czym ty mówisz? Jestem taki jak co dzień!

Obie drużyny idą pół dnia. W trakcie wędrówki B. zwichnął nogę w kostce, co opóźniło ich marsz. Na przedzie jest teraz drużyna Krwiożerczych Mutantów.

Mike: (łagodnym głosem) Zoey, pięknie dziś wyglądasz.

Zoey: Naprawdę? (zdziwiona)

Mike: Oczywiście. Nie wiem, czy już ci mówiłem, że do twarzy ci z tym kwiatkiem (bierze ją za rękę)

Zoey: Ale rano mówiłeś coś innego.

Mike: Ja?? Chyba coś ci się przyśniło.

Nagle słychać wrzask Ann Marie.

Ann Marie: Ratunku! Ziemia się pode mną rusza!

Mike: Spokojnie! (znów ma głos stanowczy) To tylko mokradła. Idź ostrożnie.

Zoey: Ja też już mam stopy i kolana w wodzie…

Anna Marie i Mike (razem): Druga wskazówka!

Mike: To znak, że podążamy w dobrym kierunku.

Pół godziny później do tego miejsca docierają też Wściekłe Szczury.

Jo: Ohydna okolica! Mokradła i jakieś zmutowane komary… Aj!(uderza dłonią w swoje udo!) Ale mnie gryzą.

Dawn: Zmutowane czy nie, ale to żywe stworzenia i nie odmawiajmy im prawa do życia.

Lightning: Chyba żartujesz! To mam rozumieć, że powinniśmy się położyć i pozwolić gryźć tym obrzydliwym komarom?!

Dawn: No coś ty, desperatką nie jestem. Ale po co od razu zabijać…

Jo: My tu gadu-gadu, a ja zgłodniałam! Scott zawsze mówił, że dobrze jest wrzucić coś na ruszt.

Lightning: A czemu mówisz o nim w czasie przeszłym?! Kobieto, przecież on żyje!!

Jo: Wiem, przejęzyczyłam się…

<Jo: Nie mogę przestać o nim myśleć… Brakuje mi go… Czyżbym się zakochała?>

Lightning: (nagle przewraca się w mokradłach) Co jest?! (wstaje, z wody wyciąga sporą rybę z trojgiem oczu i skrzydłami zamiast bocznych płetw). Mówiłyście dziewczyny, że jesteście głodne…

B: Wygląda smakowicie. Ale nie lubię jak jedzenie tak na mnie patrzy…

Jo: Jesteście pewni, że to jest jadalne?

Lightning: Ja bym raczej tego do ust nie brał.

Dawn: Ja też dziękuję!

B: No, co wy… Rozpalimy ognisko i usmażymy sobie rybkę.

Dawn i Jo: A coś innego jest w menu?

Rozpalają ognisko, smażą rybę. Dziewczyny odmawiają jedzenia. B namówił Lightninga na posiłek, po którym dostali wysypki i niestrawności żołądka. Ich wędrówka opóźnia się.

Druzyna Krwiozerczych Mutantow:

Idą długo. Dziewczyny są zmęczone i głodne.

Zoey: Słyszeliście ten odgłos? To chyba wilki…

Ann Marie: Tylko chyba się nie rozpłacz! A poza tym, co mi tak w brzuchu burczy!

Zoey: Mike, zróbmy sobie przerwę. Zjedzmy nasz prowiant.

Mike: (krzyczy) Przerwę?! Przerwę?! Czy ty słyszysz, co mówisz? Nie ma czasu! Mamy misję! Tylko to się liczy!

Zoey: I znowu krzyczysz (zaczyna szlochać, wyjmuje z włosów kwiatek i kolejno obrywa jego płatki): Zdrowy… Chory… Zdrowy… Chory…

Ann Marie: Chyba zaczyna padać!

Zoey: Schrońmy się w tej grocie, która przypomina małpy siedzące na ziemi.

Mike: … w małp objęciach śpią!!! To trzecia wskazówka! Biegnijmy do środka!(wchodzą do środka, jest ciemno)

Zoey: Ałł!!! Moja głowa!

Ann Marie: Uważaj, fajtłapo! Szkoda mi tych skał…

Mike: Ciszej! To nie czas na kłótnie. Tam, przed nami, widzicie?

Zoey: Chyba ktoś ognisko rozpalił.

Idą w kierunku ognia. Wchodzą do skalnej sali.

Mike, Zoey i Ann Marie: Tu jesteście!!!

Przy ognisku siedzą: Brick, Scott i Chris.

Brick: No, w końcu! Ileż można czekać?! Ale cóż się dziwić skoro wcześniej nie dbaliście o kondycję fizyczną…

Scott: Dobra, grunt, że są… Macie coś do jedzenia? Wrzuciłbym coś na ruszt.

Chris ( wstaje i zaczyna bić brawo): Oklaski dla drużyny mistrzów. Właśnie robiliśmy zakłady, która drużyna pojawi się pierwsza. I muszę przyznać, że… przegrałem. Nigdy bym nie pomyślał, że dwie słabe panny i wyżelowany młokos wygrają.

Wtedy do gry wchodzą Wściekłe Szczury.

Jo: ( na widok Scotta): Jak się czujesz? Bardzo zmarzłeś? Jesteś głodny? Nic ci nie jest?

Scott ( z wyraźnym zadowoleniem) : Hola- hola. Przygniotłaś mnie tyloma pytaniami. Czyżbyś się martwiła o mnie?

Jo (zmieszana): Ja? Żartujesz chyba… Tak tylko pytam… z grzeczności…

<Scott: Laska chyba coś do mnie czuje.>

Chris: Dobra, dobra, skończcie już z tym umizgiwaniem się…. Wracamy do obozu, bo tam czekają na was…

Brick: Jedzenie?

Scott: Wygodne łóżko?

Mike: Tubka żelu do włosów?

Chris: … eliminacje! Cieszycie się, prawda?

Wieczorem w obozie

Chris rozdaje pianki.

Chris: Brick i Scott są dzisiaj nietykalni. Po piankę zapraszam do siebie…

<Mike: Mam nadzieję, że naszą drużynę oszczędzi.>

…Mike’a! Jak mam do ciebie mówić? Kapitanie?

<Mike: Kapitanie? Ale o co mu chodzi? Chyba za długo siedział w tej jaskini.>

Chris: Kolejne pianki wędrują do… Dawn i Jo.

Zapraszam do siebie też Ann Marie i Zoey.

Została ostatnia pianka…

Lightning czy B?

B czy Lightning?

… …

Lightning.

Pokoj zwierzen po odpadnieciu B:

<Lightning: Szkoda, zdążyłem go polubić… Ale ta zwichnięta noga i ryba bardzo opóźniły nasz marsz>

<Dawn: Miał dobrą duszę i wyczuwałam pozytywną energię od niego.>

<Jo: Trudno… Takie życie…>

<Scott: Koleś był w porządku. Nic do niego nie miałem.>

<Mike: Ciekawe, czy nie ma pożyczyć żelu?>

<Zoey: Żal mi go. Pozytywny człowiek.>

<Ann Marie: Niech spada, czy on myślał, że z taką tuszą uda mu się wygrać?!>

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki