FANDOM


Totalna Porażka: Powrót Na Wyspę

Odcinek 4


Chris stoi na pomoście.

Chris: Poprzednio w Totalnej Porażce: Powrót na Wyspę. Zawodnicy mieli za zadanie pokonanie oraz uciekanie przed potworem. Uciekanie wychodziło im znacznie lepiej od pokonania, dlatego bardzo długo to trwało. Jak zwykle jednym szło lepiej, a innym... lepiej nie mówić. Byliśmy też świadkami pierwszego nieporozumienia naszej małżeńskiej pary, czyli Dakoty i Scott'a. Jak on mógł zostawić ją na pastwę potwora? Niezły jest! Ostatecznie to Larwy znowu zwyciężyły, a Szczury już po raz kolejny na ceremonii pożegnały B, który najwyraźniej czuję coś do naszej Dawn! Kto zwycięży w następnym wyzwaniu? Czy po dzisiejszym będą jeszcze bardziej znienawidzony przez naszych milusińskich? Oglądajcie Totalną Porażkę: Powrót na Wyspę!


<INTRO>

Domek Larw

Zoey leży w swoim łóżku. Śpi. W domku nie ma nikogo oprócz niej. W końcu Zoey budzi się i ziewa.

Zoey: Ale mi się dobrze spało. A wam?

Spojrzała na puste łóżka.

Zoey: Dziwne.

Wstała z łóżka i poszła do łazienki.

Przed Domkami

Zoey wychodzi ze swojego domku. Włożyła sobie swojego kwiatka we włosy i poszła w stronę stołówki.

Zoey: Chyba zaspałam. Chris mnie za to zabije.

Stołówka

Zoey wchodzi do stołówki. Zdziwiona widokiem pobojowiska w kuchni zaczęła zastanawiać co się dzieje.

Zoey: Rany! Co się tu stało?

Usiadła przy stole.

Zoey: Nie mogłam zapsać. Usłyszałabym marudzenie Anne Marii i gogusiowatego Lightning'a, który ćwiczy. No i oczywiście głos Mike'a... Czy ja gadam do siebie?

Uderzyła się z pięści w twarz.

Zoey: Uspokój się, dziewczyno! Przecież nie mogło się nic stać. To na pewno jakiś głupi kawał.

Nagle usłyszała niepokojące dźwięki, dobiegające z plaży.

Zoey: To oni! Pewnie są na plaży!

Pobiegła na plażę.

Plaża

Zoey przybiegła na plażę. Niestety na plaży nie bło nikogo.

Zoey: Przecież to tutaj odbyła się ta impreza! No, ale.. Yh!

Spostrzegła lakier do włosów Anne Marii. Zoey podniosła lakier.

Zoey: To przecież lakier do włosów Anne Marii! A ona nigdy przenigdy z nim się nie rozstaje!

Po chwili.

Zoey: Skorzystam z okazji!

Zoey psiknąła sobie lakierem we włosy. Teraz jej włosy były pokryte zielonym śluzem.

Zoey: Bleee!

Dotknęła swoich włosów.

Zoey: Ale to jest przecież.. Chris!

Imię "Chris" odbiło się głośnym echem.

Przed Willą Chris'a

Zoey zapukała do drzwi.

Zoey: Chris! Chris! Otwieraj! Wiem, że tam jesteś!

Po chwili ktoś otworzył drzwi, a w ich progu stanęła Blaineley. Zoey ze zdziwioną miną zastanawiała się co jest grane.

Blaineley: Słucham, o co chodzi?

Chris: Jeżeli to Chef to powiedz, że mnie nie ma!

Blaineley: Nie, skarbie. To tylko ta ruda... eee?

Zoey: Zoey?

Blaineley: A tak, Zoey.

Po chwili obok Blaineley pojawił się Chris, w szlafroku. Zoey zaczęła się śmiać.

Chris: Co się śmiejesz?

Zoey: Bardzo śmiesznie wyglądasz!

Chris: No ty wcale nie lepiej ze swoimi zielonymi włosami!

Zoey: Grr!

Chris: O co chodzi?

Zoey: No, bo na wyspie nikogo nie ma!

Chris: Jak to? Pewnie są na plaży.

Zoey: Była tam. Znalazłam tylko lakier do włosów Anne Marii.

Chris podrapał się po głowie.

Chris: Kurcze, może być nie ciekawie. Zaraz mi wszystko wyjaśnisz, tylko się przebiorę!

Zamknął jej drzwi przed nosem.

Zoey: Ehh.

Chris znowu otworzył drzwi.

Chris: I nikt ma nie wiedzieć o mnie i o Blaineley.

Ponownie trzasnął drzwiami.

Zoey: Taaa.

Stołówka

Chris rozmawia przez telefon z kimś po francusku. Nierozumiejąca nic, biedna Zoey siedzi przy stoliku i trzyma ręce na szyi.

Zoey: <Pokój Zwierzeń> To jest obrzydliwe ze strony Chris'a! Ja się martwię, a on gawędzi sobie z kimś przez telefon! I jeszcze ta Blaineley... Co ja mam robić?

Chris wsadza telefon do kieszeni.

Zoey: I z kim rozmawiałeś?

Chris: Z producentami.

Zoey: Ale czemu nie po angielsku?

Chris: Żebyś nic nie zrozumiała, dziecinko.

Zoey: Grrr!

Chris: Spokojnie, spokojnie. Więc tak. Dopiero za tydzień będę miał papiery zawodników, którzy zginęli.

Zoey: Papiery? Jakie papiery?

Chris: Papiery eliminacji. Po każdej eliminacji są one podpisywane przez zawodnika. Tylko one ochronią mnie przed sprawą sądową.

Zoey: Ty jesteś nienormalny! Pomyślałeś jak poczują się inni zawodnicy?

Chris: Jeżeli nie znajdą się w ciągu 7 dni, to ty wygrasz ten milion.

Zoey: Co mnie obchodzi jakiś głupi... milion? Serio?

Chris: jak najbardziej.

Zoey: <Pokój Zwierzeń> Łłłi! Ten milion spełni moje wszystkie marzenia! Pojadę do Hiszpanii, zwiedzę Luwr... Co ja wygaduję? Przecież kasa to nie wszystko!

Zoey: Wiesz co, Chris? Powinnam się tego po tobie spodziewać!

Wstała i wyszła ze stołówki.

Chris: Po mnie? Ale czego?

Plaża

Zoey próbuje zastaszczyć kajak na brzeg jeziora. Bez skutku.

Zoey: Cholerny kajak! Przydałby się mężczyzna!

Pojawili się Chris i Chef.

Zoey: Chyba nie oto mi chodziło...

Chris: Co ty właściwie robisz?

Zoey: Próbuję dostać się na Wyspę Kości.

Chris: Po co?

Zoey: Odnaleźć moich przyjaciół!

Chris: O nie! Sama tam nie popłyniesz!

Zoey: A kto mi zabroni?

Chris i Chef wymienili porozumiewawcze uśmiechy.

Na jeziorze

Chef, Chris i Zoey płyną łódką. Chef wiosłuje, a Chris siedzi ze związaną w kaftan bezpieczeństwa, Zoey na ławeczce.

Zoey: To niesprawiedliwe! Odwiąż mnie!

Chris: Nie.

Zoey: Dlaczego mi to robisz?

Chris: Przecież nie chcemy, żeby pannie z milionem w ręku coś się stało.

Zoey: Nie nazywaj mnie tak!

Chef: Możecie się uciszyć? Wiosłowanie wcale nie jest takie łatwe, kiedy tak wrzeszczycie!

Wtedy Zoey wpadła na wspaniały pomysł.

Zoey: Oczywiście, Panie Chefie.

Zaczęła kołysać łódką.

Chris: Co robisz?

Zoey: Odłączam się od was!

I wtedy łódka przechyliła się i cała trójka wpadła do wody. Kaftan Zoey szybko z niej spadł, bo był zrobiony z papieru. (Tak, mój pomysł. :D).

Zoey: Ha, ha! Do niezobaczenia, frajerzy!

Zaczęła płynąć w stronę Wyspy Kości.

Chef: Super pomysł, Chris!

Chris: Mój? To bł twój pomysł!

Chef: Nie wydaje mi się.

Chris: A teraz doholuj mnie do tej Wyspy Kości!

Chef: A było tak fajnie.

Wkrótce Chef i Chris również zaczęli płynąć.

Wyspa Kości

Zmęczona Zoey dopłynęła do brzegu.

Zoey: To był.. zły.. pomysł. No, ale chociaż uwolniłam się od Chris'a.

Po chwili na horyzoncie pojawili się Chris i Chef.

Chris: Nie tak prędko, siostro!

Zoey: O ile mi wiadomo nie jestem twoją siostrą. Nie możesz mnie zostawić w spokoju?

Chris: Nie!

Zoey: Szkoda...

Chef: To co? Idziemy?

Chris: Skoro już tu jesteśmy..

I poszli.

Gdzieś w centrum Wyspy Kości

Chris: No i widzisz? Nikogo nie ma!

Zoey: Skąd ta pewność, Sherlocku?

Chris: A stąd, Watsonie, że nie ma tu nikogo!

Zoey: Jest też coś takiego jak kobiece przeczucie.

Chris: I męski rozum.

Chef: Patrzcie!

Chef wskazał na wiszącego na wielkiej pajęczynie Sam'a.

Zoey: To Sam! I jak tam twój rozum, Chris?

Sam: Zoey? Zoey!

Zoey: Sam! Co się stało?

Sam: Nie wiem, ale...

Usłyszeli czyjeś kroki.

Sam: Uciekajcie!

Chris: Przed kim?

Nagle za pajęczyną na ktrej wisiał Sam stanęła ogromna Izzy, pokryta łuskami i zieloną mazią.

Chris: To, to...

Zoey: Izzy?

Chef: Jasny gwint!

Izzy: (grubym głosem) Ha, ha! Przyszliście na herbatkę?

Chris: Wiejemy!

I zaczęli uciekać. Podczas biegu, Izzy schwytała biegnącego na końcu Chef'a.

Izzy: (Grubym głosem) Witaj, kochanie. Teraz się zabawimy. Ha, ha!

Chef: Nieee!

Przed Jaskinią

Chris: Mówiłem! Mówiłem, że to głupi pomysł! Grr!

Zoey: Skąd mogłam wiedzieć?

Chris: Teraz i my zginiemy!

Zoey: Nie panikuj. Musimy się zastanowić co się stało z Izzy. Wchodzimy!

Chris: Twój kolejny, genialny pomysł?

Zoey: Tak!

Złapała Chris'a za ubrania.

Chris: Pognieciesz...

Zoey: Właź tam! Natychmiast!

Chris: W porządku.

Jak powiedział, tak zrobił.

Zoey: Wreszcie się mnie posłuchał! Jestem z siebie taka dumna!

Usłyszała ryki i weszła do jaskini.

Jaskinia

Chris i Zoey chodzą po jaskini.

Zoey: Dobrze, że znalazłam latarkę.

Chris: Nie znalazłaś, tylko ja Ci go dałem!

Zoey: Możesz przestać? Czemu się tak denerwujesz? Jak chcesz to umówię Cię z Dawn na takie różne badania. To świetnie odpręża!

Chris: Nie!

Przed nimi pojawiła się setka lecących w ich stronę nietoperzy.

Zoey: Na ziemię!

Chris i Zoey padli na ziemię. Nietoperze odleciały.

Chris: O mały włos.

Zoey: Idziemy.

Wstali i poszli dalej.

Chris: Ehh, przydałby się jakiś odpoczynek.

Usiadł na skale. Po chwili za nim pojawiło się tajemne przejście.

Zoey: Brawo, Chris!

Chris: Ja? A tak! Mówiłem, że jestem nie zastąpiony!

Weszli do tajemniczego miejsca. Za nimi zamknęły się drzwi.

Tymczasem u Chef'a.

Chef wisi na pajęczynie obok Sam'a.

Izzy: (Grubym głosem) Więc gdzie ona jest?

Chef: Nie wiem!

Izzy walnęła w niego ogromnym pomidorem.

Chef: Proszę! Ja mam uczulenie!

Sam: Niech pan lepiej mówi prawdę!

Izzy rzuciła w niego pomidorem.

Sam: Ał! Próbuję pomóc!

Izzy: (Grubym głosem) Jeżeli nie powiesz gdzie ona jest, to wiesz co się stanie?

Chef: Nie! Błagam! Nie chcę umierać!

Izzy: (Grubym głosem) Więc?

Chef: Z Chrisem!

Izzy: (Grubym głosem) Za mało informacji!

Chef: Więcej nie wiem!

Sam: Z Chrisem? Czy ja o czymś nie wiem?

Izzy rzuciła w niego całym koszykiem jabłek.

Sam: Ał! To jabłka? Uczulenie, niee!

Jaskinia, sekretne przejście

Zoey i Chris chowają się za wielkim komputerem. Za nimi słychać rozmowę dwóch mężczyzn w białych kitlach.

Mężczyzna numer 1: Myślisz, że to nasza wina?

Mężczyzna numer 2: Niestety, chyba tak.

Mężczyzna numer 1: Ale kto by pomyślał, że te badanie przyniosą takie konsekwencje.

Mężczyzna numer 2: Pozostaje tylko czekać.

Zoey nie wytrzymała i wyskoczyła zza komputera.

Zoey: Jakie badania?

Mężczyźni odwrócili się.

Mężczyzna numer 1: Co ty tu robisz? Ochrona!

Mężczyzna numer 2: Nie mamy ochrony, idioto!

Chris: Zoey! Chowaj się!

Zoey złapała Chris'a za koszulę i przyciągnęła na środek.

Chris: No to pięknie. Mój guzik!

Mężczyzna numer 1: Hej! To przecież ten prowadzący, Chris McLean!

Mężczyzna numer 2: Rzeczywiście! Stary, rządzisz!

Chris: Och, dziękuję! Wreszcie ktoś docenił moją ciężką pracę.

Zoey spoliczkowała go.

Chris: Hej! Będzie ślad!

Zoey: Czy ktoś mi powie o co tu chodzi?

Mężczyźni westchnęli.

Po chwili nad mężczyznami pojawiła się wielka chmura, która powiększała się, aż w końcu była już na całym ekranie. Tym razem ci sami mężczyźni płynęli malutką łódką.

Mężczyzna numer 1: Hej, Bob! Gdzie moje kanapki?

Bob: Wybacz, Joe.

Joe: Grr! Jesteś bez serca!

Bob: Spokojnie odkupię ci je.

Tuż przed nimi na wodzie pojawiła się zielona Izzy.

Bob: Joe! Spójrz!

Chmura zniknęła. Wszystko wróciło do normy.

Zoey: I to była Izzy, tak?

Bob: Tak. Robiąc jej badania popełniliśmy jeden. ale istotny błąd.

Chris: I ten jeden błąd powiększył i zmutował Izzy?

Joe: Akurat na zmutowanie winny jesteś ty!

Bob: A co gorsza, Izzy chce zniszczyć Blaineley!

Zoey i Chris: Co?!

Klif

Chef wisi przywiązany do drzewa.

Chef: Jeden fałyszyw ruch...

Izzy: (Grubym głosem) I wpadniesz w tę przepaść, Chefunciu.

Chef przełknął ślinę.

Izzy: (Grubym głosem) Więc? Powiedz mi!

Chef: Dobra! Jest w willi Chrisa! Błagam, odwiąż mnie!

Izzy: (Grubym głosem) Skoro nalegasz...

Rozcięła linę, a Chef wpadł w przepaść.

Chef: Nieee!

Przed Jaskinią

Cała czwórka stoi przed helikopterem.

Zoey: Chris! To szaleństwo!

Chris: Muszę ją uratować! A zresztą, ty i tak tego nie zrozumiesz!

Zoey: Od kiedy to interesujesz się losem innych ludzi?

Chris: Nie wkurzaj mnie!

Bob: Możemy wam dać helikopter..

Joe: Ale jest miejsce tylko dla jednej osoby.

Chris: Dawać mi helikopter?

Zoey: Nie, Chris. Ja to zrobię.

Chris: Ty? Ty?

Zoey: Muszę to zrobić.

Wsiadła do helikoptera.

Zoey: Uratujcie resztę. A ty Chris, pamiętaj, że jesteś najlepszym prowadzącym na świecie!

Wystartowała.

Zoey: Juuhu!

I odleciała.

Chris: Powodzenia, Zoey!

Bob: Więc idziemy ich uratować?

Chris: Skoro musimy...

I poszli.

Gdzieś w powietrzu

Zoey: Jej! Nawet nie wiedziałam, że potrafię pilotować samolot!

Doleciała na plac przed domkiem Chris'a.

Zoey: Blaineley! Blaineley!

Poszła jej szukać.

Willa Chris'a

Izzy trzyma Blaineley za szyję.

Izzy: (Grubym głosem) To już twój koniec, moja droga! Ha, ha!

Blaineley: Izzy, wariatko! Odbiło ci?

Do willi wchodzi Zoey.

Zoey: Izzy! Puść ją!

Izzy: (Grubym głosem) Ha, ha! A kto mnie powstrzyma?

Zoey: Ja!

Izzy: (Grubym głosem) Ty? Ha, ha! Ale skoro chcesz to dobrze! Najpierw zabiję ciebie!

Izzy zbliżyła się do Zoey.

Zoey: Owen!

Zoey złapała Owen'a za koszulkę i wrzuciła do willi.

Owen: Ał! Będzie ślad!

Izzy: (Grubym głosem) Owen?

Owen: Izzy? Jesteś taka, eee wielka?

Izzy: (Grubym głosem) Tak sądzisz?

Owen: Jasne!

Izzy złapała Owen'a i zaczęła nim podrzucać. Po chwili Izzy zaczęła się zmniejszać, aż w końcu była już swoich naturalnych rozmiarów.

Izzy: Duży! Zabawimy się!

Przytuliła Zoey.

Izzy: Dzięki, przyjaciółko ha, ha!

Złapała Owen'a za rękę i wybiegła ze zrujnowanej willi.

Blaineley: Co to miało być?

Zoey: Miłość...

Blaineley: To była miłość?

Pojawił się Chris i wszyscy pozostali uczestnicy.

Chris: Co? Co tu się stało?

Blaineley: Była tu Izzy! i wiesz co, Chris? Zrywam z tobą!

Wszyscy ze zdziwioną miną zaczęli patrzeć na Blaineley.

Blaineley: No co?

Kopnęła Chris'a w kostkę i wyszła z willi.

Chris rozpłakał się.

Zoey: Nie martw się, Chris. Nie ta, będzie inna.

Chris: Nie płaczę z powodu Blaineley! Moja willa... zniszczona!

Zoey: Ehh, cały Chris.

Chris: Nie zupełnie. Umie jednak docenić ludzi. Dlatego ty Zoey w nagrodę pojedziesz teraz na noc do mojego SPA!

Zoey: Do SPA? Extra!

Anne Maria: A my? Mi też przydałaby się odnowa biologiczna?

Chris: Wy? Zbudujecie od nowa moją willę!

Wszyscy: (Oprócz Zoey) Nie, tylko nie to!

Zoey: Anne Mario! Mam coś dla ciebie!

Anne Maria: Ty? Niby co?

Zoey podaje Anne Marii jej lakier.

Anne Maria: Lakier! Mój lakier! Wypadł mi kiedy Izzy... Dzięki!

Przytuliła Zoey.

Anne Maria: Może zabierzesz mnie ze sobą do SPA? Co ty na to Chris?

Chris: Jeżeli tylko Zoey się zgodzi...

Zoey: Wiesz, chciałabym odpocząć od tego wszystkiego, wyciszyć. Sama.

Anne Maria: Jasne! Rozumiem!

Chris: No, Zoey. Jacht już czeka!

Zoey pobiegła do portu wstydu.

Chris: A wy do roboty! To ma być gotowe jeszcze dzisiaj!

Anne Maria: <Pokój Zwierzeń> Uważaj, Zoey. już ja wymyślę dla ciebie dobrą karę!

Chris: Czy zawodnicy zbudują moją willę? Czy Zoey zostanie jeszcze bardziej znienawidzona przez Anne Marię?

Anne Maria: Tak!

Chris: Oglądajcie Totalną Porażkę: Powrót na Wyspę!

Materiał Dodatkowy

Chef leży na ziemi, po tym jak spadł z klifu.

Chef: Chyba rzucę tę pracę..

Przylatuje jakieś UFO i zabiera Chef'a.

Podobał Ci się odcinek?
 
7
 
1
 
0
 
1
 

Ankieta stworzona dnia sty 12, 2013, o godzinie 20:39.
Oddanych głosów: 9

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki