FANDOM


Totalna Porażka: Powrót Na Wyspę

Odcinek 3


Chris stoi na pomoście.

Chris: Poprzednio w Totalnej Porażce: Powrót na Wyspę. Nasi zawodnicy zostali zaatakowani przez wielkiego niedźwiedzia, który chciał ich zabić. Z pomocą Mike'a Zmutowane Larwy i Toksyczne Szczury uniknęły śmierci. Wkrótce potem dowiedzieli się, że wyspa jest toksycznie radioaktywna. Nie byli tym faktem zadowoleni, ale cóż zrobić? Potem odbyła się pierwsze wyzwania w tym dniu. Polegało na pojedynkach na miecze świetlne, w których najlepiej poradził sobie Sam, który pokonał znacznie śilniejszego od siebie Lightning'a. Drugim zadaniem był tor przeszkód, który krył w sobie wiele niespodzianek. Ostatecznie to Zmutowane Larwy zwyciężyły, a Szczury pożegnały Jo, która wpadła w konflikt z Dakotą. Jakie straszne zadanie czeka naszych uczestników dzisiaj? Czy Dakota i Scott będą ze sobą jeszcze bardzo długo?

Nagle z wody wypłynął Chef w wielkiej łodzi podwodnej.

Chef: Chris! Ruszaj się! Nie mamy czasu!

Chris: Tak, tak. Już. Oglądajcie Totalną Porażkę: Powrót na Wyspę!

I Chris wskoczył do łodzi. Łódź zanurzyła się pod wodę.


<INTRO>

Jezioro

Na środku jeziora pływają dwie tratwy. Na jednej z nich śpią Zmutowane Larwy, a na drugiej Toksyczne Szczury. Po chwili z głębokiego snu wybudził się Cameron, który widząc jezioro przestraszył się i zaczął krzyczeć.

Cameron: Aaaaa!

Wszyscy dzięki Cameron'owi budzą się.

Scott: Zamknij się, pajacu.

Lightning: Lightning nie lubi jak się go budzi!

Dakota: A ja potrzebuję dłuższego snu!

Zoey: Słuchajcie! Gdzie my jesteśmy?

Wszyscy rozglądają się wkoło.

Sam: Rany! Zupełnie jak w grze "On The Bottom", kiedy to główny bohater budzi się na tratwie na środku morza!

Anne Maria: Ale głupota.

Mike: Uspokójcie się. To pewnie kolejna sztuczka Chris'a.

Mike: <Pokój Zwierzeń> Przecież to jasne. Tylko Chris mógłby wpaść na taki pomysł. Ehh.

Scott: Wspaniale.

Położył się na tratwie i założył okularki. Zaraz obok niego położyła się Dakota, która wtuliła się w jego ramiona.

Dakota: Słodki jesteś, wiesz?

Scott: Wiem. Ty też.

Scott: <Pokój Zwierzeń> Trochę to upokarzające, ale nie mam wyboru. Muszę wygrać ten głupi milion!

Zoey próbuje wiosłować rękami.

Anne Maria: O rany. Ty naprawdę jesteś głupia.

Zoey: A co mam zrobić?! Chcę wrócić!

Zoey: <Pokój Zwierzeń> Mam chorobę morską! Strasznie się boję!

Dawn: <Pokój Zwierzeń> Mam złe przeczucia...

Anne Maria: <Pokój Zwierzeń> Ta cała Zoey to straaaaszny dziwoląg.

Sam: Hej, a może tak połączymy nasze tratwy w jedną wielką, co?

Anne Maria: Wspaniale, idioto. Ale jak chcesz je połączyć, co?

Sam: Em..

W tym czasie B wyciąga jakieś sznurki i narzędzia i w kilka sekund łączy tratwy.

Sam: Wow.

Anne Maria: To było oryginalne, gratuluję. Ale przecież nie mamy...

B podaje Anne Marii wiosło.

Anne Maria: ...wioseł?

Dakota: Wspaniale, B!

Zoey: Do obozu! Szybko!

Zabrała wiosło Anne Marii i zaczęła wiosłować.

Anne Maria: <Pokój Zwierzeń> I świetnie. Przecież ja nie umiem wiosłować!

Obóz

Zawodnicy stali na już na plaży.

Zoey: Och! Nareszcie!

Zaczęła całować piasek.

Anne Maria: Blee! Co ty wyprawiasz?

Zoey: Ja? Emm, nic. Hehe.

Brick: No dobrze. Gdzie jest Chris?

Sam: Chyba wiem! Musimy zrobić tak jak w grze "Potwór!".

Za Sam'em pojawił się wielki potwór.

Sam: Potrzebujemy dwie wielkie liny, no i troje ochotników. Kto się zgłosi?

Wszyscy wskazali palcem na Sam'a.

Sam: No okej, mogę to zrobić. Ale potrzebuję...

Potwór zaryczał.

Sam: Co to było?

Cameron: Zzzzaaa tooobąąą!

Odwrócił się. Zobaczył wielkiego potwora, któremu z pyska leciała struga zielonego płynu.[[
Potwór.png

Potwór

Sam: O ******.

Dawn: Uspokójmy się. Przecież on nam nic nie zrobi.

Mike: Swietlana pokona tego potwora!

Mike skoczył na potwora i zaczął go okładać pięściami.

Mike: Broń się, Swietlana potrzebuje godnego przeciwnika!

Potwór zrzucił Mike'a z siebie. Wkurzył się.

Mike ocknął się.

Mike: To chyba był zły pomysł.

Scott: W nogi!

I wszyscy zaczęli uciekać. Larwy pobiegły do lasu, a Szczury do stołówki.

Potwór: Ehh. I jak ja mam ich złapać?

Pobiegł za nimi rycząc co jakiś czas.

Las

Dobiegli do jaskini i zatrzymali się.

Anne Maria: Wspaniale! Chris'a nie ma, a nas goni wielki potwór!

Cameron: Tak właściwie to nie był potwór.

Zoey: Może schowamy się do tej jaskini, co?

Anne Maria: W sumie, to dobry pomysł.

I weszli do jaskini. Mike znalazł pochodnię i zapalił ją.

Mike: Ciekawe co ona tu robiła?

Odrzucił zapałki i zaczął świecić pochodnią po ścianach.

Dawn: Przecież tu są tylko głupie zdjęcia Chris'a!

Anne Maria: Wow, ten to ma ego.

Nagle światło w jaskini zgasło, a zawodnicy z lekka się przerazili.

Zoey: Mike! To nie jest śmieszne!

Anne Maria: Właśnie! Zgubiłam lusterko!

Lightning: Lightning się nie boi! Sh-Boom!

Nagle usłyszeli jakieś ryki.

Dawn: Czy to mógłby być...

Cameron: To potwór!

Nagle ktoś zapalił pochodnię, a zawodnicy zaczęli uciekać w popłochu co jakiś przewracając się o własne nogi. Wybiegli z jaskini, a za nimi potwór, który cały w kurzu, drapał się po plecach.

Potwór: Mam uczulenie, Grr!

Stołówka

Szczury wbiegają do stołówki. Dakota ze zmęczenia siada na ławce, a Brick kurczowo trzyma się drzwi.

Scott: Co ty właściwie robisz?

Brick: Jestem bardzo silny! Na pewno dam radę pokonać tego potwora.

Scott: Jasne, jasne.

Scott: <Pokój Zwierzeń> Jestem prawie pewny, że to wszystko wymyślił Chris. Nie od dziś wiemy, że jest wredny i potrafi tylko uprzykrzać życie swoim ofiarom. Dlatego muszę grać przestraszonego, żeby przypadkiem nie mówili, że się nie staram...

Scott siada na ławce, na której siedzi Dakota. Z kuchni wychodzi B niosący wielką tacę jedzenia.

Sam: Stary, jesteś genialny!

Scott, Sam i Brick rzucili się na jedzenie.

Scott: (Zwracając się do Dakoty) A ty nie jesz?

Dakota: Nie mam zamiaru dotykać tego wysokokalorycznego jedzenie.

Sam: Super! Więcej dla nas!

Nagle ktoś zapukał do drzwi.

Sam: Mhm, ja otworzę!

Podszedł do drzwi.

Dakota: Sam, lepiej nie. To może być...

Sam otworzył drzwi. Teraz przed nim stał wielki potwór, który patrzył na niego swoimi wrednymi oczyma.

Sam: Rany, to już drugi raz, kiedy stoimy tak "face to face".

Dakota: Żee żeee żeee Co?

Scott: W nogi!

Sam kopnął potwora i wszyscy po kolei wybiegli ze stołówki i pobiegli w kierunku lasu.

Potwór: To jest żałosne!

Wstał i pobiegł za nimi. W tym czasie zawodnicy rozdzielili się: Dakota i Scott pobiegli w stronę wodospadu, a reszta w stronę plaży.

Dakota: Myślisz, że wybraliśmy dobrą drogę?

Scott: Najlepszą, skarbie!

Niestety, Scott nie miał racji. Trafili na ślepą uliczkę.

Scott: Oooł..

Potwór znalazł ich i podbiegł. Zaryczał.

Dakota: Chyba zginiemy. Scott, chciałabym żebyś wiedział, że...

Rozglądnęła się wkoło. Scott'a nigdzie już nie było.

Dakota: Scott? Scott!

Tymczasem Scott stał już na drzewie.

Scott: Przepraszam! Muszę wygrać tę grę!

I zaczął skakać po drzewach.

Dakota: Scott! Nieee!

Potwór zjadł Dakotę.

Potwór: Pffu! Lakier do paznokci, blee!

Dakota: (W brzuchu potwora) To lakier!

Potwór: Nie ważne!

Pobiegł dalej.

Domek Larw

Wszyscy leżą na swoich łóżkach. Drzwi zabarykadowane są stolikiem, sofą i różnymi rzeczami, które w tym czasie przyjdą wam na myśl. :D

Lightning: Drużyno Lightning'a! Nie możemy sobie pozwolić na kolejną stratę zawodnika!

Anne Maria: Och, przestań. Mike i tak był bezużyteczny.

Cameron: Musimy coś wymyślić!

Zoey: Ale co?

Cameron: Nie wiem co! Cokolwiek!

Lightning: Spokojnie, dziewczynko. Lightning ma plan!

Anne Maria: Który na pewno nie wróży nic dobrego...

Kilka minut później. Larwy stoją kilka metrów od potwora, który próbuje wydostać swoją nogę z wielkiej kory.

Anne Maria: Fuj! Złamałam paznokieć!

Zoey: Uspokój się.

Anne Maria: Sama się uspokój, ty...

Lightning: Spokój! Zrobimy tak, drużyno Lightning'a.

Wszyscy się nachylili i Lightning wyjaśnił im szczegóły akcji.

Kilka minut później. Zoey podkrada się do potwora.

Zoey: Emm, panie potworze? Może chce mnie pan złapać?

Potwór odwrócił się i słodko spojrzał na Zoey.

Potwór: Grr!

Kiedy potwór zbliżył się do Zoey, Anne Maria i Lightning spuścili na niego wielką sieć, a Cameron związał sieć.

Lightning: Brawo, drużyno Lightning'a!

Larwy: Tak!

Wszyscy rzucili się sobie na szyję.

Zoey: Wspaniale!

Cameron: Jak chcemy, to nawet nam wychodzi!

Na ich nie szczęście, Potwór szybko uwolnił się z lin. Zaczął głośno ryczeć.

Cameron: Rany!

Larwy zaczęły uciekać. Wkurzony Potwór zaczął biec za nimi.

Anne Maria: Brawo, Lightning!

Zoey: Przynajmniej się starał.

Cameron: Aaaa! Ratunku!

Pobiegli w stronę polany.

Plaża

Brick, B no i Sam dobiegli do plaży.

Sam: Nigdy.. więcej.. Biegania!

Upadł na piasek.

Brick: Wiecie co? Musimy biec dalej! Przecież jak będziemy tutaj stać to potwór szybko nas odnajdzie.

Sam: Skąd ten pomysł?

Brick: Sam, to przecież logiczne!

Sam: W sumie...

Brick siada na piasku.

Sam: A ty jak myślisz, B?

Brick i Sam rozglądają się wkoło.

'Brick: B? B!

Sam: Już po nim! Aaaa!

Brick: Och..

Brick: <Pokój Zwierzeń> Przyjaźń z Sam'em i B jest taka męcząca...

Brick: Musi tu gdzieś być!

Sam: Spójrz!

Wskazał na wielką flagę Szczurów niedaleko skałek. Brick i Sam wymienili porozumiewawcze spojrzenia i poszli w stronę skał.

Tymczasem u Scott'a, który kręcił się niedaleko plaży w poszukiwaniu kolegów.

Scott: Hej! B! Sam! Brick! O rany, co ja robię?

Poszedł do lasu. Tam spostrzegł drużynę Larw, która przy ognisku próbowała się ogrzać. Jbc. ściemnia się i jest zimno. xD

Scott: Ha, ha! Frajerzy. Przecież dzięki temu potwór znajdzie ich w minutę!

Usiadł i oparł się o drzewo. Zamknął oczy. Kiedy je otworzył ponownie, stał przed nim Potwór szczerzący zęby i trzymający w rękach nóż i widelec. Scott przełknął ślinę i zaczął wrzeszczeć jak dziewczyna. Słyszące to Larwy mocno się przeraziły.

Cameron: Co cooo coo to było?

Zoey: Chyba złapał Dakotę!

Anne Maria: Albo któryś z chłopaków tak wrzeszczał.

Lightning: Lightning musi pokonać tego potwora!

Dawn: Spokojnie, Lightning opanuj nerwy.

Lightning: A wcale, że nie! Muszę to zrobić!

I pobiegł.

Zoey: Biegniemy za nim!

Anne Maria: Po co? Przecież i tak go nie dogonimy.

Dawn: Nie możemy go stracić!

Dawn, Cameron i Zoey pobiegli za Lightning'iem. Została tylko Anne Maria.

Anne Maria: Ech, oni mają nierówno pod sufitem! Czekajcie!

Pobiegła za nimi.

Tajemnicza Grota

B i Brick siedzą na fioletowych pufach i sączą drink'a. Sam gra na konsoli podłączonej do ogromnego telewizora.

Brick: Żołnierzu, jestem z ciebie dumny!

Sam: Jesteś wspaniały!

Sam zabił jakiegoś potwora w grze.

Sam: A masz, ty wredny mutancie!

Brick: B, powiedz szczerze. Kiedy i jak ty to zrobiłeś?

B spojrzał na Brick'a, pstryknął palcami i pojawiła się nad nim wielka chmura, która rozszerzała się. Widać tam było B, który włamuje się do domku Chris'a i zabiera połowę sprzętu z jego wyposażenia. Chmura zniknęła.

Sam: Ha, ha! Chris się wkurzy!

Brick: Nawet jeśli, to i tak przecież został zjedzony przez potwora!

Chłopaki zaczęli się głośno śmiać.

Tymczasem u drużyny Larw. Lightning przybiegł na plażę i zaczął głośno ryczeć. Za nim przybiegła reszta.

Dawn: Lightning, co ty wyprawiasz? Przestraszysz zwierzątka!

Anne Maria: Zmutowane zwierzątka...

Dawn: Co za różnica! To i tak dalej bezbronne zwierzątka!

Lightning: Lightning pokona tego potwora!

Cameron: Lightning! Nawet jeżeli miałbyś nie wiem ile siły, to i tak nie dałbyś mu rady!

Lighting: Lightning wam pokaże na co go stać!

Zaczął krzyczeć jeszcze głośniej, gdy nagle pojawił się potwór.

Lightning: Nareszcie! Sh-Boom!

Potwór podszedł do Lightning'a.

Lightning: No dalej! Nie boję się ciebie. Sh-Boom!

Ale kiedy potwór podszedł do Lightning'a bardzo blisko, ten się przestraszył, złapał Cameron'a i rzucił nim w potwora.

Cameron: Oj!

Zoey: Co ty wyprawiasz!?

Lightning: Uciekać! Nic nie pytać!

Lightning zarzucił sobie na plecy Zoey i razem z Anne Marią i Dawn pobiegli w stronę jaskini.

Cameron: Poczekajcie!

Cameron wstał, ale złapał go potwór i zjadł w mgnieniu oka. W tym czasie ze swojej groty wyszli chłopaki z drużyny Szczurów.

Sam: Słyszeliście te głosy?

Brick: Tak jest!

B wyciągnął z kieszeni pilot.

Sam: Emm, co to?

B wcisnął jakiś guzik i przed nimi pojawił się wielka wieża obserwacyjna.

Sam: No teraz to przegiąłeś! To jest genialne!

Brick: Taki zawodnik w drużynie to skarb!

B z zadowoloną miną schował pilot do kieszeni.

Sam: Więc jak się tam dostać?

B tupnął nogą i pojawiła się platforma, która zaczęła się podnosić.

Sam: To jest.. niewiarygodne!

Niedaleko Jaskini

Dawn i Anne Maria wbiegają do jaskini. Za nimi biegł Lightning z wierzgającą Zoey.

Zoey: Puść mnie, idioto! Puść!

Lightning: Spokojnie, spokojnie. Przepraszam.

Postawił Zoey na ziemi.

Zoey: Jesteś niemożliwy! Biedny Cameron. Pomyślałeś chociaż o nim?

Lightning: Ktoś musiał zginąć.

Zoey: Grrr! Ty w ogóle nie zdajesz sobie sprawy z konsekwencji? A tak, jasne. Anne Maria miała rację!

Nagle przed Zoey i Lightning'iem pojawił się Potwór.

Zoey: No to pięknie.

Potwór zaryczał, a Zoey i Lightning zaczęli krzyczeć.

Tymczasem w jaskini.

Anne Maria: Słyszałaś?

Dawn: Tak. Już po nich..

Anne Maria i Dawn doszły do końca jaskini. A tam spał mały, trochę przestraszony niedźwiadek.

Las, Wieża Obserwacyjna

Brick, B i Sam obserwują wyspę z lornetek.

Brick: Rany! Zupełnie jak w wojsku!

Sam: Jej! Zupełnie jak w Counter Strike!

Brick usiadł na leżaku.

Sam: Nigdzie nie widać reszty. Jesteście pewni, że nie zostaliśmy jedynymi żyjącymi obozowiczami?

Brick: Niee. Chyba nikt nie jest na tyle głupi...

Za Brick'iem pojawił się bardzo wściekły potwór.

Sam: Za tobą!

Brick natychmiastowo podniósł się z leżaka.

Brick: Uciekajcie! Ja sobie z nim poradzę!

Sam: Ale..

Brick: Powiedziałem!

Złapał Sam'a i B za koszulki i zrzucił z wieży.

Brick: Kurcze! Ile oni ważą!?

W tym czasie potwór złapał go za nogi...

Tymczasem u Dawn i Anne Marii. Dziewczyny z krzykiem wybiegły z jaskini, a za nimi zmutowany niedźwiedź.

Anne Maria: Jesteś idiotką!

Dawn: No skąd mogłam wiedzieć, że ten biedny niedźwiadek ma matkę!

Anne Maria: Grr!

Po chwili biegu zgubiły niedźwiedzia i zatrzymały się niedaleko stołówki.

Anne Maria: Ehh, te bieganie mnie wykończy!

W tym czasie ze stołówki wybiegają Sam i B i wpadają wprost na dziewczyny. '

Dawn: Sam, złaź ze mnie!

Sam: Jasne.

Anne Maria: Tobie się tylko wydaje, że masz gorzej!

Okazało się, że Anne Maria leżała na ziemi, a na niej siedział B. Dawn nic nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się z lekka. B wstał z Anne Marii.

Anne Maria: Grr! A wy tak właściwie to dlaczego uciekacie?

Sam: No, bo... B przestraszył się pająka!

Anne Maria: Pająka?

B nic nie odpowiedział tylko pokazał palcem na Sam'a.

Sam: B! Nie wolno kłamać. Hehe.

Sam: <Pokój Zwierzeń> Tak, tak. To ja przestraszyłem się tego pająka. Ale dlaczego B wybiegł za mną?

Dawn: A czy to ważne, kto się przestraszył?

Sam: No nie.

Anne Maria: Hmm, to co robimy?

Sam: Wiem! Zrobimy tak jak w grze...

Anne Maria: W grze? Człowieku, czy jest coś o czym myślisz oprócz gier komputerowych?

Sam: Tak właściwie to nie...

Anne Maria: No to jesteś totalnie nierozgarnięty...

Sam: Hej! Nie masz prawa mnie tak obrażać!

Anne Maria: Och, bardzo cię przepraszam.

Sam: To nie było szczere!

Anne Maria: Phi! Nic mnie to nie obchodzi.

Sam: Bo obchodzi Cię tylko czubek własnego nosa.

Kiedy Sam i Anne Maria się kłócili, na horyzoncie pojawił się Potwór. Widząc potwora, Dawn i B uciekli.

Anne Maria: Zostaw mój nos w spokoju!

Sam: Nie zamierzam!

I wtedy Potwór złapał Sam'a i Anne Marię. Obydwoje zaczęli wrzeszczeć.

Las, niedaleko jaskini

Dawn usiadła na drewnianej ławce. Usłyszała głosy Sam'a i Anne Marii.

Dawn: Ech, mogliśmy im powiedzieć, co B?

B nic nie odpowiedział tylko wzruszył ramionami i zaczął robić pułapkę, czyli linę przywieszoną do drzewa, w którą miał wpaść Potwór.

Dawn: Nieźle Ci idzie!

B uśmiechnął się do dziewczyny. I wtedy pojawił się potwór. Pojawił się tuż za B.

Dawn: B! Uważaj!

B odwrócił się i w porę odskoczył. Porwał Dawn i pobiegł w stronę jaskini.

Dawn: Nie podoba mi się to!

I wbiegli do jaskini, a potwór za nimi.

Jaskinia

B postawił Dawn na ziemi. Zaświecił pochodnię.

Dawn: B! Jestem pod wrażeniem.

Pojawił się potwór. B i Dawn zaczęli uciekać. Po chwili biegu, Dawn niefortunnie upadła na ziemię. Potwór był już tuż za nią. Kiedy B się odwrócił, nie wiedział co zrobić. Przeżyć czy może uratować Dawn? Zdecydował się na to drugie. W ostatniej chwili złapał Dawn za rękę. Niestety Potwór złapał B, który puścił Dawn. Ta wstała i nie wiedząc co począć pobiegła do wyjścia. Potwór nawet tego nie zauważył.

Potwór: Hello, Chris! Robota wykonana!

Chris wchodzi do jaskini z Chef'em tajemnym przejściem.

Chris: Wspaniale! Wiesz co, B? Zawaliłeś. No i zepsułeś moją grotę! Grr!

Chef: Chociaż się starał.

Chef, Chris i Potwór trzymający B, wyszli z jaskini.

Plaża

Dawn siedzi na piasku i kijem rysuje coś po piasku. Płacze.

Dawn: Jak mogłam to zrobić? Przecież on mnie uratował! Jestem na siebie wściekła!

Rozpłakała się. Pojawili się Chris, Chef, Potwór i reszta uczestników.

Chris: Witaj, Dawn! Gratuluję! Wygrałaś to zadanie!

Dawn: Więc to było tylko zadanie? Huu! Tak się cieszę!

Dawn: <Pokój Zwierzeń> Tak się cieszę! Nie będę miała B na sumieniu! Eh!

Chris: Więc skoro Larwy zwyciężyć, to Szczury zapraszam na ceremonię.

Scott: Chociaż i tak wiemy kogo pożegnamy.

Spojrzał wrogo na smutnego B.

Ceremonia

Chris: To wasza kolejna ceremonia! Co się z wami dzieje?

Scott: Kwestia przyzwyczajenia.

Chris: Przyzwyczajenia? Nie ważne. Pianki dla:

  • Dakoty,
  • Brick'a
  • i Sam'a!

Wszyscy złapali swoje pianki.

Dakota: Tak się cieszę!

Chris: Więc, Scott? Scott czy może jednak B? Radioaktywna pianka wędruje do:

...

...

...

...

...Cóż.. B! Narka, frajerze!

B ze spuszczoną głową udał się do portu wstydu.

Port Wstydu

B siedzi już w katapulcie. Wszyscy (nawet Larwy) stoją z Chrisem nieco dalej.

Chris: Jakieś ostatnie słowo, B?

Scott: Właśnie! Może w końcu nam coś powiesz?

B nic nie odpowiedział tylko puścił oczko do Dawn. Ona jednak tego nie zauważyła, bo Chris posłał B do domu.

Chris: No i mamy kolejnego przegranego! Kto odpadnie następny?

Dawn: Emm, Chris? Obiecałeś nam coś!

Chris: Niby co?

Sam: Ognicho! Juhu!

Chris: A no tak. Wszystko macie już przygotowane na plaży.

Wszyscy: Super!

Wszyscy oprócz Zoey pobiegli na plażę.

Zoey: Emm, Chris? A czy ja mogłabym wrócić do chatki? Ostatnie wydarzenia trochę mnie zmęczyły.

Chris: Jak tam sobie chcesz.

Zoey: Dzięki!

Zoey pobiegła do chatki.

Chris: Więc o czym to ja? A tak! Oglądajcie Totalną Porażkę: Powrót na Wyspę!

Plaża

Wszyscy siedzą na plaży i świetnie się bawią.

Sam: Tu jest świetnie!

Dakota: Dziwne, że Chris się zgodził!

Anne Maria: Może wreszcie zrozumiał, że jest nam potrzebna rozrywka!

Wszyscy zaczęli się śmiać. Po chwili nad zawodnikami pojawił się wielki cień. Wszyscy mieli zdziwione miny i zaczęli wrzeszczeć. Obraz w kamerze zniknął.

C.D.N.

Podobał Ci się odcinek?
 
7
 
1
 
0
 
1
 

Ankieta stworzona dnia sty 12, 2013, o godzinie 20:39.
Oddanych głosów: 9

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki