FANDOM


Tymczasem w sali transferowej czekali dwaj zawodnicy , którzy nie dostali się na arenę .  

Aikko : Coś się nie zgadza , naprawdę .

Garen : No raczej .

Aikko : Dostaniesz się na arenę spokojnie , zaraz naprawię to .

Zespawał odpowiedzenie części i grzebał w kablach .

Aikko : Czy to ?

Rozległ się błysk i rycerz zniknął jak i mnich .

Aikko : No teraz cholerstwo zadziałało .

Kopnął jeszcze raz i spaliło mu włosy i buchnął dymem z ust i padł na ziemię  .

Opening 

Muzyka : Z gry Dynasty Warriors 6 Beat It

Widać jak kamera zjeżdża i ukazuje całą arenę . Po czym trafia prosto w wieżowiec . Na szczycie budynku stoi Veneida. Kusząco liże jeden ze sztyletów , po czym rzuca w stronę Bobbiego . Ten przecina go na pół swoim ostrzem , po czym skacze z budynku . Ląduje na samym dole . Z lasu wyskakuje Jolie razem z Srebrnym Kłem - swoim wilkiem i przecina ekran swoją włócznią . Widać dżunglę , gdzie Lee Sin medytuje na skale. Ktoś czai się w krzakach i strzela srebrną  strzałą. Ten ją chwyta w łamie w powietrzu . Z ukrycia wychodzi Vayne i nabiera kolejny nabój do kuszy i strzela w ekran króry się rozpada  . Przez pustynie idzie Skullface z swoją bronią na ramieniu . Nagle wokół niego wybucha ogień . W oddali widać Tiarę z otwartą księgą z wyciągnietymi linkami uruchamiającymi pułapki  oraz Marcina z wybuchową bombą  . Rzuca on bomba w kamerę i ekran wybucha  . Widok przenosi się do katakumb gdzie o ścianę opiera się Garen i wchodzi do komnaty. Na jej środku siedzi Montana ,a za nią widać związanego łańcuchami Oksana. Oboje są splamieni krwią . Unosi swoja głowę , puszcza oczko a po chwili rycerz rzuca się jednak Montana składa mu zabójczy pocałunek który sprawia ,że ekran sie rozpływa. .  Akcja przenosi się do centrum handlowego  gdzie Quan razem z Naomi i Penelope siedzą i bawią się w najlepsze. Quan wychodzi z Penelope na zewnątrz , gdzie wyskakuje Kunoichi z Yukimurą i zgrabnie mijają małe wachlarze Penelope. Quan chce zaatakować włócznią , ale Yukimura zderza się z nim , po chwili widać lecącą włócznię , która wbija się w ziemię . Włócznie wyciąga stojąca na dole Miriam i drapie pazurami ekran . Na koniec widać jak na szczycie drzewa stoi Seraph i spogląda w niebo i jednocześnie przytula i całuje Irelię po czym wzbija się z nia prosto w powietrze . nagle wszyscy zawodnicy ustawioniu w trójkat dzierżą swoje bronie na przedzie stoi Aikko , który uderza z pięści w ekran i pojawia się napis Przetrwaj lub Zgiń : Zemsta.

28.12,2060 Wieczór , Jaskinia Upojenia

Widać tylko jakieś niewyraźne kształty chłopaka .

Oksan : Gdzie ? Ja ..

Poczuł dziwny chłód i zorientował się ,ze jest bez koszuli związany łańcuchem .

Oksan : Ahh !

Zaczął się wyrywać , ale nic to nie dawało . W pomieszczeniu panował półmrok . Czuł ,że nadchodzi jego koniec.

Oksan : Czy ktoś mnie słyszy ?

Głos rozniósł się po mrocznych korytarzach ,a w jednym z nich stała dziewczyna uśmiechając się . Za nią leżało porzucone ubranie  . Po chwili uniósł się ponownie krzyk chłopaka .

Montana : Nie unoś się ..

Wyszła z mrocznego zaułka skąpo ubrana tylko w narzutę .

Montana : Dostanę to czego chcę ..

Spojrzała na widok hologramu z bransolety . Widniało na nim zadanie , które było nieczytelne dla widza , ale ona widziała co tam jest .

Montana : Twoje nasienie sprawi mi radość . A twoje serce będzie biło w moich dłoniach a pocałunek tylko je wzmocni do szaleństwa.

Zarechotała głośnym i szyderczym  śmiechem po czym zniknęła ponownie w mroku liżąc fiolkę z trucizną .

Montana : Czekam na rozkosz którą szykuję . Konwulsje przemienią się w czyste uczucie ..

Nagle leciał nóż i uderzył prosto w kamerę .

28.12,2060 Wieczór ,  Komnata Tortur

Spoglądał w sufit starając się coś wymyślić . Spoglądał na konstrukcję biegnącą w wzdłuż ścian oraz na wielkie koło z wysięgnikami .  Niewielki blask słońca padał na jego twarz .

Oksan : Cholera , powinienem z tego wyjść ..

Próbował szarpać prawą ręką , ale nie wyszło . Czuł że nie ma żadnych szans . Jednak zaczął myśleć nad konstrukcją maszyny .

Oksan : Na nic to się zda ..

Nagle usłyszał jakieś dziwne brzęknięcia .  

Oksan : Moment ..

Zaczęło się kręcić a łańcuchy zaczęły się cofać . Czuł ,że zaraz jego kończyny zostaną rozerwane .  

Oksan : Niedobrze ! Rozerwą mnie ! Pomocy ! KTOKOLWIEK !  

Usłyszał czyjeś kroki . Widział odbicie cienia na ścianie . Zamarł w przerażeniu czując ,ze oprawca ukaże swoją twarz przed śmiercią .

Garen : Więc

Ukazał mu się  rycerz w zbroi z wielkim mieczem . Widać było ,ze nie był jego widokiem zaskoczony .

Oksan ( Myśli ) : Przybywa z pomocą , czy ?

Wyciągaj swój miecz i mierzy w jego kierunku .

Garen : Nie ruszaj się . Chcę to mieć z głowy .

Zamknął oczy czując jak jego ciało się rozrywa . Rycerz zamachnął mieczem i rozciął łańcuchy wiążące Oksana. Oszołomiony spadł z podestu na ziemię i przyparł się do ściany .

Oksan : Dziękuję ..  

Obrócił głowę w jego kierunku starając utrzymać silną wolę .  

Oksan : Czemu to zrobiłeś ?

Garen : Światło skierowane odpowiednio może oślepić ale również może nawrócić jak i być przewodnikiem . A ty jesteś na dobrej drodze .

Oksan : Nie rozumiem , wciąż nie wiem ..

Garen : Zostałeś zmuszony do tego , a osoba która ci to zrobiła nie należała do przyjemnych . 

Oksan ( Myśli ) : Ta dziewczyna ?

Garen : Jednak z tobą jest związana inna historia . Wyzwól się z brzemienia inaczej nie osiągniesz tego czego chcesz .

Schował miecz i kierował się do wyjścia .

Garen : Daję ci szansę , nie zmarnuj jej .

Wyszedł i pobiegł korytarzem znikając co chwile w mroku . Oksan masował swoje obolałe ciało zastanawiając się nad jego słowami . Przypomniał sobie wspomnienia które dotą znaczyły znacząco naj jego zahowaniem .  

13.04.2005 Popołudnie , Szkoła w NY

Rozbrzmiewa dźwięk dzwonka szkolnego . Uczniowie wychodzą z budynku . Na jednej z ławek siedzi młody Oksan uczący się .

Oksan : Eh te testy są takie nużące ..  

Rzucił książką o ziemię .

Oksan : Kiedy indziej , teraz się pobawię .

Wyskoczył nagle i wspiął się po drzewie . Po chwili z budynku wyszła dziewczyna .

Angela : Oksan ! Hej !

Była to jego pierwsza znajomość . Miałą szczypłą sylwetkę , rude włosy . Zawsze ubierała się w dziwne streoje , ale była bardzo przyjacielka i miła . Machała mu i podbiegła do niego .

Oksan : Hej !

Angela : A ty znowu na tym drzewie . Lubisz tam siedzieć co nie ?

Oksan : Tutaj czuje się taki wolny !

Wychylił się z liści .

Oksan : Że mogę lecieć !

Wyskoczył i efektownie wylądował popisując się przed koleżanką .

Angela : Jesteś taki nieokiełznany . Ścigasz się ?

Oksan : Tam gdzie zawsze ?

Angela : Ruszamy !

Pobiegli gdzieś razem , na schodach było widać młodego Drawna obserwującego ich . Czekał on w spokoju aż przyszedł jego ojciec .

Drawn : Tata !

Podbiegł zasmucony .

Tata Drawna : Synu do samochodu  .

Natychmiast pobiegł a Oksan założył plecak i odszedł w stronę domu . Był obserwowany przez niego . A radziej dziewczyna , która była z nim .  

13.04.2005 Wieczór , Ogród przy domu Oksana , Przedmieścia NY

Tego samego dnia ich rodzice spotkali się ze sobą w ważnych kwestiach . Chłopacy znali się tylko z widzenia w szkole i raczej nie rozmawiali ze sobą .

Drawn : Więc jesteś tym chłopakiem ze szkoły ?

Oksan : Kojarzę cię . Drawn ? Prawda ?

Drawn : Miło cię w końcu poznać .

Podali sobie ręce i przywitali .

Oksan : Więc co chcą nasi rodzice ?

Drawn : Spotkali się w ważnej sprawie , nie mówili mi co .

Oksan : Zresztą , zabawmy się tutaj .

Drawn : Jakoś nie mam ochoty .

Chłopak zagwizdał i podbiegł do niego wielki wilczur .

Drawn : Choć z drugiej strony .

Wyciągnął nóż i rzucił się na jego psa , ale chłopak zasłonił go swoim ramieniem . Poleciała krew , pies spłoszony uciekł a oboje rodziców pędzili  .

Drawn : Cholera ..

Oksan : Co ty .. chciałeś zrobić ..

Drawn : Coś czego nie zrozumiesz ..

Zaczął uciekać w pośpiechu . Rodzice zabrali rannego chłopaka a ojca Drawna odprawili z kwitkiem .

18.03.2006 Noc , Zaułeki dla biedoty w NY , Brooklyn

Chłopak siedział na starym śmietniku tuląc swojego psa .

Oksan : Dlaczego moi rodzice zginęli wtedy ..  

Głaskał go ,żeby ukoić nerwy . Jednak to nie pomagało .

Oksan : Tylko ty mi zostałeś .

Pies polizał go po twarzy i nagle się rozpromienił .

Oksan : Ohh ..

Nagle podjechał samochód i wysiadł z niego Ojciec Drawna jak i sam Drawn .

Oksan : Czy to … Zostaw mnie ..

Drawn : To tylko ja .

Oksan : Drawn .

Podbiegł ,żeby go przywitać , ale ten wyciągnął nóż i zadał mu cios ogłuszając swojego kolegę . Pies rzucił się do ataku ,ale cisnął mu również w brzuch . Zawył i padł na ziemię ciężko oddychając.

Ojciec Drawna : Więc znalazłeś eksperymenty do ćwiczeń .

Drawn : Nie , tylko psa . Człowieka mam .

Ojciec Drawna : Hmm ? Sądziłem ..

Podszedł do psa i zapakował go do worka na śmieci .

Drawn : Zrobiłem już przygotowania tato jak prosiłeś. Angela była u mnie .

Ojciec Drawna : Rozumiem .

Poklepał syna po plecach . Ten się uśmiechnął .

Ojciec Drawna : Znikajmy zanim ktoś nas jeszcze zauważy .

Wsiedli do auta jednak jeszcze chłopak wybiegł .

Ojciec Drawna : Co ty jeszcze ..

Drawn : Mimo wszystko on nei musi ginąć .

Zatamował mu krwotok i zaniósł w bezpieczniejsze miejsce , okrywając go . Po czym uciekł do samochodu ojca i odjechali . Pół przytomny Oksan leżał do rana żaden  z przechodnich nie zwrócił na niego uwagi . po ręką miał worek z pieniędzmi i wiadomoscią od jego przyjaciela . 

Czas i miejsce nieznane , lluzja Quana 

Po pocałunku Quan nagle dostał przerażającej wizji mdlejąc.

Quan : Czekaj .. Zaraz ..

Wisiał w pustej przestrzeni z skuloną głową .

Quan : Czy to moje myśli ?

Za nim pojawił się czarny cień .

??? : Wszyscy rządami mordu . mordu !

Quan : Czym jesteś ?

??? : Imię jest nieważne , ważny jesteś ty !

Quan : Użyję siły jeśli mi zaraz nie odpowiesz .

Ścisnął włócznię , czarna istota machnęła ręką po czym szybko zniknęła .

??? : Masz nieczysty umysł i bardziej nieczystą duszę . 

Stał i wpatrywał się przerażony .

??? : Serce otoczone mrokiem poległych jest nic nie warte , uczucia przemijają a ty stracisz to co inni zyskali . Umrzesz a wtedy doznasz czegoś co w życiu było ci bliskie, ugniesz się a ja wzrosnę , zwyciężasz a ja stoję w twoim cieniu . 

Chciał odpowiedzieć , ale jego usta zniknęły  . Został związany silną mroczną energią .

??? : Zawitamy do ciebie później !

Nagle został całkiem pochłonięty . Starał się wyrwać , ale ta mroczna istota pochłaniała go coraz bardziej .

28.12,2060 Wieczór , Po przebudzeniu

Otworzył oczy i nagle ujrzał światło .

Quan : Ahh ..

Penelope : Jesteś cały ?

Chłopak uniósł powieki

Quan : Penelope ..

Rzuciła mu się w ramiona , on wpatrywał się wprost .

Quan : Co się stało … Kiedy się stało ?

Penelope : Byłeś oszołomiony w pewnym stopniu .

Spojrzał się na nią zdziwiony .

Penelope : Pocałowałeś mnie a potem padłeś . Było to bardzo dziwne , zamartwiałam się o ciebie .

Przytulali się , nagle zauważył błyszczący się przedmiot migający na piętrze wyżej . .

Miriam : Witajcie misiaczki !

Wyszła zza barierki i posłała im buziaki .

Quan : Wróg !

Chwycił za włócznię i ruszył do biegu ..

Penelope : Czekaj !

Wyrwał się i pobiegł za dziewczyną . Ona zaczęła biec w stronę schodów . Bacznie obserwował jej ruchy i podążał za nią .

Miriam : Moje cycuszki cię pociągająco nie ?

Quan : Nie rób z siebie takiej pięknej .

Miriam : Kto udaje pysiaczku ?

Dobiegli do ruchomych schodów i stali po przeciwnych stronach .

Quan : Że też dopiero teraz cię zauważyłem .

Miriam : Słabo wypatrujesz kociaczku .

Otworzyła swój hologram rzuciła przez chwilę okiem i westchnęła .

Miriam : Coś czuję że łatwo nie odpuścisz .

Rzucił się i biegł po schodach . Miał w nią cisnąć włócznią , ale przeskoczyła na drugie schody i zjechała w dół . Włócznia wbiła się w stojący z tyłu szyld .

Miriam : Biedaczek ..

Ponownie przeskoczyła i zaczęła go gonić .

Quan : Sprytne , ale czy masz …

Wyciągnęła spod swoich rękawów metalowe szpony .

Quan : Mam problem .

Rzuciła się jedną ręką odrywając mu koszulę drugą cisnęła w jego skórę zostawiając ślady . Zdenerwowana Penelope przybyła i rzuciła się na schody wyciągając swoje wachlarzyki .

Penelope : Przestań !

Rzuciła nimi , a dziewczyna poprzecinała większość .

Miriam : Czy ja cię znam ? Masz bliski mi głos ?

Dobiegła do niej i miała nią cisnąć wachlarzem w gardło . Na jej twarzy pojawił się uśmiech .

Penelope : Miriam , dobrze cię widzieć żywą.

Miriam : Twoje ciało ..

Przytuliła ją i zaczęła płakać .

Miriam : Penelope … tęskniłam moja pięknisio .

Wzruszona Penelope odłożyła broń . Zdumiony Quan spokojnie wyciągnął włócznie z posągu w który wbił .

28.12,2060 Wieczór , Wejście do centrum

Za krzakach z oddali walce przyglądały się Veneida i Vayne . Nie mogli znieść tego rozkosznego widoku . 

Veneida : Hmm ci już się biją  i godzą ?  

Vayne : Znasz ich ?

Veneida  : Tak i to za dobrze ..

Zacisnęła pięść i chciała ruszyć , ale się powstrzymała .

Veneida :  Ohh .. ona tam jest !

Wyjęła sztylet i była gotowa ruszyć w się władować .

Vayne : Spokojnie !

Chwycił za jej rękę , a ona się złowrogo spojrzała .

Vayne : Zobacz w górze .

Wskazała na niedziałającą wentylację . Nagle przyszedł im wspólny pomysł .

Veneida : Rozkosznie ..

Vayne : To jak ? Czas na skradanie ..

Wyciągnął kuszę i załadował ja bełtem . Wystrzelił po czym krata spadła ale została pochwycona  przez chłopaka , który akrobacją był równie zwinny co Veneida. 

Veneida : Mhm ..

Uśmiechnęła się i wskoczyła na ścianę wbijając nożami . Wspięła się po czym za nią wbiegł Vayne .

Vayne : Czas ruszać . I dobrze ,ze wiemy jak ich szukać .

Włączyli swoje bransolety  żeby oświetlić drogę i ruszyli kanałem wentylacyjnym .

28.12,2060 Wieczór ,Domek na drzewie

Był to domek położony nad drugim jeziorem , blisko pustyni gdzie doszło do pewnego wydarzenia w pierwszej edycji , ale nie zostało ujawnione .

Lee Sin : Zostałem sprowadzony tutaj ..

Podszedł do słupka ,  który dobrze kojarzył .

Lee Sin : Fabiusz , szkoda że wtedy mnie nie powstrzymałeś .

Przykucnął i dotknął podłogę .

Lee Sin : Tyle wspomnień .

Kącikiem się uśmiechnął i wstał .

Lee Sin : Tym razem nie popełnię ponownej skazy , używając technologii .

Odwrócił się plecami

Lee Sin : Ani nie odbiorę skarbu dziewczynie .. Która powinna być moja !

Wyskoczył przez drzwi na dół i rozejrzał się . Usłyszał wycie sowy i zbliżające się kroki .

Lee Sin : Zbliża się mrok i na dodatek ktoś inny .

Ponownie skoczył do domku i kucnął w kącie . Przeczuwał ,ze ktoś nadchodzi . Włączyła się mu bransoleta , jednak z tą różnicą że zamiast holograficznego ekranu zaczęła błyszczeć . Oczy mnicha zrobiły się puste jakby otrzymywał informacje po chwili wrócił do swojego normalnego zachowania .

Lee Sin : Rozumiem .. Duchowa więź z przodkami . 

28.12,2060 Noc , Zachodnie skrzydło , wieża w mieście

Biegnąc nie wydając dźwięku Bobbie poruszał się z niesamowitą szybkością mimo panującej już nocy .  

Bobbie : Jestem teraz skazany na samego siebie co ?

Zatrzymał się przy pewnych drzwiach i rozciął je mieczem na pół .

Bobbie : Zabawne ..

Kopnął wyważając je . Wchodzi i zaczyna się rozglądać .

Bobbie : Wygląda zupełnie jak moja stara skrytka .

Pomieszczenie kryło wiele ksiąg które zostały spisane przez Bobbiego . Dotyczyło wielu dziedzin . Na środku stało jedno biurko oraz dwa blaty . Podszedł do jednego z nich i zaszurał ręką . Zapalił światło i kontynuował przeglądanie . 

Bobbie : Niesplamione ..

Pojawił się na jego twarz uśmieszek .

Bobbie : Postarali się wyjątkowo .

Wziął księgę oznaczona dziwnymi symbolami .

Bobbie : Taki doskonały plan , ale jednak .

Rozerwał księgę i rzucił nią .

Bobbie : Nie wypalił ..

Nagle z nim wszedł Skullface , który zmierzył bronią w jego głowę.

Skullface : Rusz się a zginiesz .

Bobbie : Ty !

Nerwowo chciał się obrócić , ale wiedział co by go spotkało . Opuścił miecz .

Skullface : Mam dla ciebie coś nie do odrzucenia .

Bobbie : Słucham ?

Skullface : Sojusz między nami . Sprowadzę ci obiekt do badań a ty go podrasujesz .

Bobbie : Więc oglądałeś .

Skullface : Jestem starszy , więc się słuchaj .

Wybuchnął szyderczym śmiechem i się skulił .

Bobbie : Ty ! Chyba w psich latach .

Przeciągnął spust dając sygnał że nie żartuje . 

Skullface : Więc ? Wciąż chcesz się rechotać  ?

Bobbie : Zasługujesz na uwagę , a sojusznik mi się przyda . Ale pod jednym warunkiem .

Skullface : Czego chcesz ? 

Bobbie : Pokażesz mi swoja twarz .

Odmachnął ręką i spuścił broń .

Skullface : Wszystko to prawda lubisz mieć kontrolę mimo ,że w ciebie celuję . Za wszelka cenę niczym mistrz marionetek podczas występu . 

Pochwycił ponownie za miecz chowając go . Obrócił się i skinął przed nim .

Bobbie : Więc się zgadzasz .

Skullface : Jeśli przekombinujesz to znowu się źle to skończy .

Bobbie : Hmpf .. Dokładnie .  Lecz tym razem będę miał godnego wspólnika , chociaż na chwilę .

Zaśmiał się szyderczo na cały głos . Skullface tylko pokiwał głową i wyszedł zamykając drzwi .

28.12,2060 Noc , Jezioro niedaleko miasta

Tiara : Więc sugeruję byśmy poszli w stronę przeciwną do miasta .

Wskazała na przeciwległy kierunek .

Marcin : Wrogowie czają się blisko i popieram cię .

Wziął patyk i coś narysował .

Marcin : Z twoich informacji wynika że za 300 metrów znajdziemy się przy końcu areny i będziemy mogli się kierować wzdłuż osi . 

Tiara : Słusznie .. Cykl solarny czy elipsą wyliczyłeś ?

Marcin : Wskazówki od mechanika . Mechanika też się przydaje .  

Tiara : Jestem pod wrażeniem .

Marcin : Dzięki ale i tak większość ty ustaliłaś .

Dziewczyna się zarumieniła . uruchomiła ponownie bransoletę i wprowadziła wszystkie zdobyte dane i zaczęła je analizować .

Tiara : Więc ruszamy teraz czy o świcie ?

Marcin : Proponuję świt , ale lepsza opcją będzie chwilowy postój .

Tiara : Nawet wiem gdzie .

Chwyciła go  i zaprowadziła nieco dalej odkłaniając wielki dół .

Tiara : Idealnie odwzorowana .

Marcin : Skąd ?

Tiara : O niektóre rzeczy lepiej nie pytać .

Wskoczyła do sroka a za nią Marcin . Zasłonił pułapkę by nic nie było widać .

Marcin : Dół myśliwski , super .

Tiara : Tak jakby .  To była jedna z moich pułapek zrobionych w pierwszej edycji .

Usiadła sobie w kącie .

Tiara : Miłych snów .

Marcin : Też miłych snów życzę .

Tiara usnęła natychmiast a Marcin rozmyślał sobie chwilę .

Marcin : Ciekawe czy moi rodzice kimkolwiek są obserwowali mnie .

Wyciągnął zza koszuli medalion i go otworzył .

Marcin : Albo ty .. Adrian .. czasem się czuję jakby minęła wieczność .

Ułożył się i po chwili zasnął .

Marcin : Dobranoc wam wszystkich .

28.12,2060 Noc , Biurowiec 

Oboje schodzili rozmawiając ze sobą .

Irelia : Sądzisz ,że jesteś gotów na to ?

Seraph : Wiem że jestem do tego zobowiązany .

Irelia : Ale pamiętasz co wtedy na wojnie się stało .

Seraph : Pamiętam , ale to już jest cień przeszłości .

Irelia : Ostatnim razem ..

Spojrzała posępnie w bok .

Seraph : To nie była twoja wina . 

Położył dłoń na jej ramieniu a ona się rozpromieniła .

Seraph ; Może masz rację , rankiem się zajmiemy tym .

Wziął włócznie i wyważył nią drzwi do pokoju . Stały tam dwie wielkie kanapy , a pokój sprawiał im imponujące wrażenie .

Irelia : Pożyjemy jak na początku XX wieku .

Seraph : Mimo wszystko to ciekawe doświadczenie 

Weszli i położyli się na kanapach . Zdjęli z siebie ekwipunek  i zatonęli w śnie .

28.12,2060 Noc , Obóz niedaleko gór

Yukimura : Eh moja zbroja nie wytrzymała tego .

Rozłożył wielką ściółkę na którą niespodziewanie rzuciła się dziewczyna .

Kunoichi : Dziękuję ci .

Yukimura : Ja to szykowałem dla siebie !

Kunoichi : Mógłbyś być miły co nie ?

Yukimura : Powinienem , ale jak mam być skoro czają się w okolicy wrogowie .

Włączyła panel na swojej ręce .

Kunoichi : Większość ma fiestę , więc co się martwisz. A może ?

Uśmiechnęła się i wskazała na niego .

Kunoichi : Nie chcesz się położyć obok mnie !

Yukimura  : Że co !

Kunoichi : W saunie nie stawiałeś oporów .

Chłopaka okrył rumieniec i odwrócił głowę próbując rozpalić ogień .

Yukimura : Przyszykuj może spanie ..

Kunoichi : A już chcesz mnie zaciągnąć ?

Yukimura aż spocił się na samą myśl , a dziewczyna się  roześmiała.

Kunoichi : Zaraz skończę i wtedy ..

Zasłonił sobie uszy i zagłuszał nie chcąc słyszeć .

Kunoichi : Jeszcze się złamie . Hihi .. żarcik żarcikiem , ale ktoś coś na powaznie robi . 

28.12,2060 Noc , Korytarze

Uwolniony chłopak podążał korytarzami szukając wyjścia .  

Oksan : Halo ..

Nie mógł mówić głośniej . Czuł się lepiej gdy nie zwracał uwagi na samego siebie .

Oksan : Przerażające miejsce ..

Szedł cichym krokiem aż nagle uderzył w wystający świecznik . Przerażony rzucił łańcuchem i wyrwał go .

Oksan : Uh..

Odetchnął ze spokojem i pochwycił wyrwany świecznik . Uderzył łańcuchami wydobywając iskrę . Poczuł ulgę ,że zniknęły ciemności.

Oksan : Interesujące znaki ..

Podszedł i zaczął się im przyglądać .

Oksan : Czuję się trochę jak w Egipcie ..

Poprzednim razem również trafił do podziemi , ale tym razem bardziej przykuwała jego wzrok . Zafascynowany odkryciem starał się odczytywać .

Oksan : Miłość , kaźń , zazdrość , brakuje tutaj tylko wiary .

Tymczasem innym korytarzem przechadzała się dziwnie obłąkana Montana ..

Montana : Nie ma nikogo ..

Szła niczym zombie , niewidoczny wyraz twarzy . Jej narzuta spadła z niej ..

Montana : Wszyscy są żałośni .. Tyle mężczyzn i wszyscy by mi ulegli ! O ile och członki dojrzały .

Zaczęła smarować sobie usta trucizną .

Montana : Cóż za aromat ..

Zaczęła się tym podniecać .

Montana : Jeden pocałunek sprawi że zginie , jedno muśnięcie na jego ciele a przetnę mu skórę jak mięso nożem …

Padła na ziemię kuląc się .

Montana : Haha .. zaraz tutaj przybędziesz ! Twoja naiwność będzie tylko deserem ..

Zaczęła się śmiać jak obłąkana . Ale za nią pojawił się rycerz , który ocalił Oksana . Dziewczyna zbladła i wrzasnęła. Z drugiego końca usłyszał to Oksan m wystraszył się .

Oksan : Czy to ? Ona ?

Nerwowo się odwrócił , zauważył niezatarte ślady na piasku . Szedł za nimi aż trafił na ubranie Montany .

Oksan : Ona .. czy rycerz ? 

Zaczął w panice biec .

Oksan ( Myśli ) : Czas by zmienić mój los .

Kamera się oddala i w oddali widać opierającego się Garena ostrzącego miecz .  

Garen : Nieważne co postanowisz .

Wyrzucił go w górę .

Garen : Powstrzymam diabła , a ty do niego doprowadzisz .

Czy odcinek ci się spodobał ? 
 
1
 
0
 
0
 

Ankieta stworzona dnia sty 13, 2013, o godzinie 17:45.
Oddanych głosów: 1
Odcinki Przetrwaj lub Zgiń : Zemsta
Witajcie w roku 2060 ! Sporo się nie zmieniło , co nie ? | Oficjalne otwarcie , krawa zabawa się zaczyna ! | Granica między nienawiścią a miłością | W imię miłości czy jednak złudnej przyszłości ? | Ci co sprowadzili chaos i z którym są związani | Po drugiej stronie lustra , gdzie światło nie dotrze | Wciąż żywe wspomnienia , coraz większy koszmar | Batalia trzech wielkich sił. Część I | Batalia trzech wielkich sił. Część II | Siła z którą trzeba się pogodzić | Sekret odkrywający kolejne tajemnice... | Jedno miejsce, jeden gospodarz | | Ślepy los ambitnego wizjonera | Wyznanie wśród szkarłatnego nieba | TBA |

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki