FANDOM


13 odcinek - Totalnej Porazki Zemsty Wawanakwy!

Chris: Ostatnio w Totalnej Porażce Zemście Wawanakwy, odwiedziliśmy wszystkich uczestników, którzy już opuścili wyspę. Ku ich zaskoczeniu zostali porwani w tajemniczy sposób. Wszyscy spotkali się dopiero w tajemniczym miejscu, gdzie odkryli ze znowu zostali wkopani w to show! Dzis poznamy finalistki. Właśnie.. Teraz zapewne smacznie sobie śpią. Dosyć tych luksusów!


Wczesny Poranek.
Plaza.

Chris: (włącza alarm przeciw pożarowy, wszyscy się budzą)

Dakota: Aaaa! Ogień? Co, gdzie, dlaczego?

Chris: Uspokój się Dakota. Chciałem was tylko rozbudzić, karaluchy.

Zoey: Ale dlaczego skoro jeszcze słonce nie wstało? I czemu jesteśmy na plaży?

Dawn: Chris, po co był ten alarm?! Wystraszyłeś pana Gilberta!

Zoey: Kim jest pan Gilbert?

Dawn: To gąsienica. (wychodzi spod swetra)

Dakota: Fuuuu!

Chris: Znowu ten chaos? Punkt za pytanie dla Dawn.

Zoey: Wiec po co tu jesteśmy?

Chris: Bo tak mi się chciało, wiesz? Ludzie, jesteśmy w wielkim finale! Chyba nie spodziewaliście ze to oznacza, ze będziecie mogli spać do której wam się podoba. To jest show!

Dakota: Skończyłeś już przynudzać Chris? Musze szybko iść do łazienki.

Chris: Nie tak prędko, królewno. Czas na wasz wielki finałowy pojedynek!

Dakota: Żartujesz?! Widzisz moje włosy? Chyba nie chcesz żeby największa gwiazda twojego pseudo "show" musiała taplać się w błocie z kołtunem na głowie?

Chris: Calkiem fajny pomysł na wyzwanie, ale nie tym razem. Chce wam kogoś przedstawić.

Zoey: Wiesz przez ten cały sezon wszystkie zasłużyłyśmy najpierw na filiżankę kawy..

Chris: Niech pomyśle.. Nie?

Zoey: Ehh.

<Dakota: I znowu nie gotowa i nie umyta muszę stawić się do zadania. Jak oni mogą mnie tak traktować?!>


(Nagle przed wszystkimi spadła ogromna klatka ze wszystkimi śpiącymi porwanymi uczestnikami z tego sezonu)


Zoey: Mike?!! Chris, jak mogłeś nas nie uprzedzić o ich przyjeździe? Wyglądam jakbym spala w stajni przy cycku krowy! Ale za to Mike.. Czyż on nie jest słodki, kiedy śpi? (rozmarzyła się)

Chris: Próbowałem, ale nie chcieliście mnie słuchać.

Dawn: Okej.. Mam tylko nadzieje, ze nie sprowadziłeś ich po to, by zaczęli śmiecić tutaj odpadkami! Paznokcie mi odchodzą po wczorajszym nocnym oczyszczaniu wyspy od odpadków.

Chris: Przejdźmy lepiej do wyzwania. (Pstryknął palcami) Chefie, wiesz co robić.

Chef: Tylko nie zapominaj o wypłacie! (Helikopterem przetransportował klatkę z uczestnikami w głąb wyspy)

Chris: Dzieki. Wracając do Nas.. Chef właśnie "wypróżnia" klatkę z uczestników umieszczając ich w rożnych punktach na całej wyspie. Wasze zadanie jest proste.. Żartowałem. Proste na pewno nie będzie. Musicie odnaleźć ich, dwie osoby z was które znajda ich najwięcej zostaną finalistkami! Obozowicze mogą znajdować się wszędzie. Pamiętajcie, ze kolejne znalezione osoby maja ze sobą wskazówkę, która może wam pomoc w odnalezieniu kolejnych. Niech wygra najlepszy! ... To znaczy najlepsza!

(Finalistki pobiegły w rożne miejsca na wyspie)


Przy wodospadzie:

Dawn (chodzi wzdłuż rzeki): Dalej rybki, pokarzcie mi gdzie widzieliście ze ktoś spadał!
(zatrzymała się przed wodospadem)

Dawn: To tutaj? (wchodzi do jaskini za wodospadem) Przecież to jest Mike! Dziękuje wam rybki!

Mike (budzi się):.... Zoey?

Dawn: Nie. To ja Dawn.

Mike: Aha, sorki.. No ale co ja tu robię?

Dawn: (wszystko mu tłumaczy)

Mike: Aha.. No to w drogę!


W okolicach klifu:

Dakota (stuka się w głowę): No dalej mózgu.. Wiem, ze za bardzo nie lubisz tego robić ale.. Pomyśl dobrze.

(Usłyszała na klifie odgłosy jakiejś muzyczki)

Dakota: Ymmm.. Ty zapewne musisz być stażystą.

Sam (gra na konsoli): Hehe, mówiłeś coś Jason?

<Dakota: Fuuu, jakie to coś jest bez gustowne! Widzieliście ten sweter? Okropnie ubierają pomagierów Chrisa!>

Dakota: Jestem Dakota. Zapamiętaj to sobie.

Sam (przerwał nagle granie): A to ty..

<Sam: Jeszcze śliczniejsza jak ją zapamiętałem!>

Dakota: Tak to ja. Wiec odpowiedz mi na pytanie?

Sam: Jakie pytanie?

Dakota: Jesteś stażystą. Wiesz może co się stało z tymi.. no.. obozowiczami?

Sam: To ja Sam! Ja tez brałem w tym udział.

Dakota: Naprawdę?

<Dakota: On jest obrzydliwy. Nie ma się co dziwić, ze go nie zapamiętałam.>

Sam (z nadzieja): Jasne, slicz.. to znaczy Dakoto.

Dakota: No to nic nie straciłam. Ale i tak zapomniałam na czym polega zadanie..

Sam: Musisz odnaleźć resztę obozowiczów na wyspie. To tak jak w pewnej grze, opowiedzieć ci o niej?

Dakota: Jak tylko się wymaluje.


Jaskinia:

Zoey: Po drodze nikogo nie widziałam.. Moze tutaj kogoś znajdę. (przewróciła się o coś dużego). Jauc! Najmocniej przepraszam, nie chciałam.

Staci: Nic się nie stało. Ta sytuacja przypomina mi opowieść mojego dziadka, kiedy był mały i ludzie potrącali go na ulicy. W ten sposób wynalazł dywany.

Zoey: Naprawdę? Wiesz to bardzo ciekawe, ale walczę teraz o finał i..

Staci: Oczywiście ze naprawdę. Ale to jeszcze nic. Moj wujek Hermann odkrył ta wyspę przed Chrisem.

Zoey: Skąd to wiesz?

Staci: Złapałam z nim kontakt. Ponadto sam nalegał żebym z nim wyjechała na poszukiwania.

Zoey: Okej, idziemy..

Przy stołówce:

Mike: Dawn, czemu tak wlasciwie biegniemy za bobrami?

Dawn: Bo one znają położenie kolejnych uczestników!

Mike: Czekaj, tam jest Chef!

Chef: Nie tak szybko berbecie. W stołówce znajduje się aż dwoch uczestników, jeśli chcesz Dawn możesz po nich iść, ale nie za darmo..

Dawn: Śmiało Chefie, byle szybko bo drzewa mnie wołają!

Chef (uśmiechnął się pod nosem): Dobra decyzja. Brakuje mi drewna do ognia na dzisiejsza kolacje. Marsz lasu po drewno!

(udali się do lasu gdzie zaczęli zbierać gałęzie)

Dawn: Dzieki za pomoc. Licze ze Zoey tez sobie dobrze radzi.

Mike: Nie ma sprawy. Tez mam taka nadzieje.

<Mike: Chętnie pomogę Dawn bo wierze ze Zoey sobie sama poradzi.. Chociaż szkoda ze to Zoey mnie "nie odnalazła".>


Przy radioaktywnych bagnach:

Staci: Zoey?

Zoey: Co się stało, widzisz kogoś?!

Staci: Nie, mam pytanie.

Zoey: Słucham..

Staci: Czy na wyspie jest ktoś, w kim się zakochałaś?

Zoey: Eeeee.. W sumie... No oczywiscie. Co cie wzięło na takie pytanie?

Staci: A tak z ciekawości.

<Staci: Domyślam się kim on jest, bo przed powrotem na wyspę zaprzyjaźniłam się z Ann Maria, która wytłumaczyła mi co mam robić kiedy spotkam się w cztery oczy z Zoey. Uważa, ze tylko ona zasługuje na Mike i bla, bla, bla. Moze zamiast tego, opowiem wam jak to mój dzielny dziadek podbijał Kanadę południowa? Czy to chyba północna, nie ważne. A było to tak (...)>

Zoey: Tobie tez ktoś się spodobał?

Staci: Tak, hihi.. To znaczy nie!

<Zoey: Staci jest trochę dziwna, ale sympatyczna.>

Zoey: No to powodzenia.

Staci: Dzieki.. Wiesz, tak myślę ze nie zasługujesz na Mike.. (ugryzła się w język) To znaczy odwrotnie! On nie zasługuje na ciebie.

Zoey: Wręcz przeciwnie, jesteśmy dla siebie stworzeni..

Staci: Ehh, oglądając wam w telewizji, miałam wrażenie ze cały czas uganiał się za Anne Maria. Serio!

Zoey: Dzieki za troskę, ale pamiętaj ze kamery pokazują tylko to co chcą..

<Staci: Ehh.. Cos mi to nie wychodzi.>

Zoey: Czekaj Staci. Czy tam w krzakach nie jest bluza Camerona?

Staci: Tak masz racje. Fajnie ze zainteresowałaś się przygodami wujka Henricha.

Zoey: Nie mowie o tym.. Patrz, to nie tylko jego bluza ale i on tam leży. (podchodzi do chlopaka) nic ci nie jest?

Cameron (wstaje): Trochę mnie głowa boli.. Dziwne. Według moich obliczeń moglem trafić do tego bagna.

Zoey: Cale szczęście, ze nic ci nie jest.

Cameron: Chodźmy, masz zadanie do wykonania!


Pod klifem:

Dakota: Ile razy mam ci mówić ze nie mam ochoty zagrać w mario?!

Sam: Myślałem, ze zmieniłaś zdanie. hehe.

<Dakota: Dlaczego to ja musiałam go znaleźć? On jest dziwny i tylko mnie spowalnia.. Pasuje do Dawn!>

Dakota: Nie ważne, napij się tego (podaje mu butelkę z piciem).

Sam: Mniam, pycha! Co to?

Dakota: Lakier do paznokci.

Sam: (wymiotuje w krzakach)

Jo: Ty grubasie, patrz co zrobiłeś! (Wstaje z brudna bluza)

Sam: Sorki nie chciałem!

Dakota: Hihihi

Jo: A Ty z czego się rżysz?

Dakota: A z niczego. Po za tym, ze jestem co raz bliżej zdobycia miliona.

Chris: Czas na ostudzenie emocji, poprzez przerwę na reklamy. Dowiecie się zaraz po niej, czy Dawn i Mike'owi udało się wykonać zadanie, oraz czy Zoey i Dakota odnalazły resztę. Poznamy rowniez finalistki.

(Przerwa na reklamy)

Blokowisko Totalnej Porazki - Kolejna z serii wydanej przez studio Wojowni Production. Tym razem kilka znanym nam z Radioaktywności obozowiczów oraz kilka zupełnie nowych zawodników ponownie staną przed szansa zdobycia miliona!

(Koniec przerwy)

Chris: Witamy po reklamach. Obecna sytuacja to:

-Dawn
-Mike

-Zoey
-Staci
-Cameron

-Dakota
-Sam
-Jo

Kto poradzi sobie najlepiej? Przekonacie się już za chwile!

Mike: Ekhem, Chris. Nie chce przeszkadzać ale mamy to drewno!

Chris: Na stołówkę z tym. Z dala ode mnie, jeszcze jakaś drzazga mi się wbije!

Dawn: Chodźmy.


Plac główny:

Staci: Zoey, pamiętaj jeszcze ze Mike tak naprawdę..

Zoey: Staci, dzięki ci za te cale wsparcie. Teraz jestem pewna, ze pasujemy do siebie. Wszystko dzięki tobie. Dziękuje!

Staci: Nie ma sprawy. Hihi

<Staci: Nie poszło tak jakbym chciała..>

Cameron: Prosiłbym , żebyście się uciszyły. Próbuję sobie przypomnieć wydarzenia sprzed uśpienia.

Zoey: Chyba nie spodziewasz się tutaj kogoś? Powinniśmy poszukać na plaży.. Albo na klifie.

Staci: Chwila, przecież..

Cameron: Tak wiemy, twój wujek jako pierwszy postawił stopę na największym klifie na świecie, bla, bla, bla.

Staci: Ale nie o to mi chodziło..

Lightning: Ekhem dziewczyny! Szukacie Lightninga?

Zoey: Lightning! Stałeś tutaj przez cały czas?

Staci: Starałam się wam to właśnie powiedzieć, ale nikt nie chcial mnie słuchać.

Cameron: Jeszcze się dziwisz?

Lightning: Nie przejmujcie się dziewczyny, Lightning jest z wami! A król Lightning jest nie pokonany!

Cameron: Jakbyś nie zauważył, jestem chłopakiem..

Lightning: Co mówiłaś mala murzynko?

Cameron: Nie ważne.

Zoey: Cam, nie przejmuj eis. Zrobił się jakiś dziwny. Ale bynajmniej jest już nas czworo.


Przed Stołówką:

Chef: Nareszcie pypcie! Dawać drewno.

Dawn: O to i one, zebraliśmy tylko te radioaktywne, bo tych nie skażonych wolałam nie ruszać. Za dużo już się nacierpiały.

Chef: Nie ważne. Zadanie wykonane. Mozecie odebrać lup.

<Mike: Proszę, byleby to nie była Ann Marie!>

(W srodku)

Ann Maria (rzuca się mu w ramiona): Mike, kochanie! Wiedziałam ze się spotkamy! To przeznaczenie!

Mike: Przytyłaś. (zrzuca dziewczynę). I nie nazywaj mnie tak.

Ann Maria: Ale nie masz po co ukrywać swojej miłości do mnie. Nie wierze, ze jeszcze tu jest.

Dawn: Oj, wyczuwam ze jej aura zawiera jeszcze więcej czarnych rys niż wcześniej.

<Dawn:Wyczuwam tutaj podstęp oraz kłopoty Ann Marie. Ona jest wredna i podła jak fladra. Ups! (zatyka usta). Przepraszam wszystkie fladry za takie porównanie. Ona jest jak wściekły rekin! Nie, nawet rekiny na to nie zasługują.. >

Brick: Hej Dawn..

Dawn: Hej Brick!

(chwila niezręcznej ciszy)

Brick: Wiesz.. Świetnie sobie radziłaś ostatnio.

Dawn: Dziękuje. Wszystko dzięki prezentowi od ciebie. Przyniósł mi sporo szczęścia.

Brick: Naprawde? Wiesz, ma on wielkie znaczenie dla mnie..

Dawn: Nic nie musisz mi mówić. Doskonale wyczytałam z twojej aury, jak ważny jest dla ciebie ten gwizdek. Wszystko poprzez...

Brick (zatyka palcem jej usta): Masz racje. Tylko cicho. Mogę polegać tylko na tobie..

Ann Maria: O czym gadacie?

Brick: Nie twoje sprawy panienko z Jersey.

Ann Maria: Phi. Nie ważne. Wreszcie się spotkałam z moim Majkusiem.

Mike: Fee.


Przed klifem:

Dakota: Ruszymy się w końcu? Gram o milion dolców.

Jo: Ha! Zapomnij. Nigdzie się nie ruszam, tym bardziej ze ma to dla ciebie jakieś korzyści.

Dakota: Oj Jo.. Nie bądź taka. Musimy pójść raz do spa w moim mieście. Tam robią takie fajne maseczki, lakiery rożnego koloru... na pewno ci się spodoba!

Jo: Powiedziałam nie! Której części tego słowa nie rozumiesz?

Dakota: Chyba "ni", nie jestem pewna. Albo "e".

Sam: Tylko się nie bijcie. Zawsze można jakoś dojść do porozumienia..

Dakota: Nie wierze, ze to mowie ale masz racje grubcio!

<Sam: Nazwala mnie grubciem! Jak uroczo! Chyba poczuła ten sam urok do mnie co ja do niej.>

Scott (wychodzi z krzaków): Halo, halo.. Co to za kłótnie.

Jo: No nie.. Najpierw Dakota teraz ten frajer? Za jakie grzechy!

Scott: Tez się ciesze z naszego spotkania, słodziutka.

(coś zawyło za krzakami)

Sam: Co to było?! Uciekajmy!

Jo: Mięczaki.. To tylko Chris w krzakach. Albo Chef.

(zza krzaków wylonila się wielka głowa ślimaka z dziewięcioma oczami)

Dakota: W nogi! (wszyscy pobiegli)


Polana:

Staci: Odpocznijmy tutaj chwile. Zgłodniałam.

Lightning: Lightning protestuje.

Zoey: Pozostali mogą być wszędzie.

Lightning: Lightning powiedział, ze P-R-O (drapie się po głowię) T?

<Lightning: Jak się literuje to trudno słowo?>

Cameron: Dajcie mi się skupić..

Zoey: Ufam ci Cam, ale nie mamy za wiele czasu.

Cameron: Spokojnie, nic straconego.

Dawn: Zoey, to ty? Nie źle ci idzie

Zoey: Hej Dawn. Widze ze radzisz sobie świetnie. Oby tak jeszcze Dakota miała problemy.

Dakota (przybiega z drużyną): Mylisz się!

Cameron: Chwila, skoro jest nas tutaj wszystkich dwunastka, a we wszystkich drużynach jest po cztery osoby, oznacza to, ze..

Jo: Jesteś nudny?

Lightning: O czym ty w ogóle gadasz kolo?

Cameron: Matematyka.. Zoey, chodźmy!

Zoey: No trudno.. Do zobaczenia potem Mike.

Ann Maria: Czekaj Staci. (bierze ją na stronę)

Staci: Eeee, tak?

Ann Maria: Wszystko idzie zgodnie z planem?

Staci: Oczywiście.

<Staci: Nie miałam innej opcji niż małe, niewinne kłamstewko. Pewnie wydrapałaby mi oczy gdybym powiedziała, ze nie zadziałało jak powinno. Prawda się nie opłaca!>

(wszystkie drużyny biega w głąb polany, dostrzegły tam Chrisa oraz B>


Lightning: Tak! Lightning jest najlepszy i pierwszy!

Jo: Mylisz się matole. To ja jestem najlepsza.

Lightning: Z kim ty rozmawiasz chłopcze?

Chris: Skończyliście już te dyskusje? Nie wygrał żaden z was. Pierwsza tutaj pojawiła się Dawn, a oznacza to ze ona jest pierwsza finalistkom!

Jo: Ale jak to pierwsza?

Dawn: Sztuka medytacji na najwyższym poziomie.

Jo: To i tak lepsze niż wpuszczenie Dakoty do finału! (przybiła z Dawn żółwika)


Zoey i Dakota: A co z nami?

Chris: Was czeka mordercza dogrywka...

Staci: Po tym wszystkim zgłodniałam. Kiedy obiad?

Sam (kiedy usłyszał słowa Staci przestał grac): To pytanie jest na miejscu! Pr0 musi koniecznie coś zjeść.

Chris: O wasze żołądki tez zadbamy. Hmm, w sumie macie dobry pomysł. Zadaniem dogrywkowym dla Zoey i Dakoty będzie przygotowanie jakiejś potrawy.

Zoey: Czy możemy współpracować ze swoimi grupami?

Chris: A co, sama nie dasz rady? Ale to tez jest dobry pomysł. Składniki możecie zbierać po całej wyspie. Dawn i twoi towarzysze. Mozecie udać się na plaże.

Ann Maria: Super! To wszystko dzięki mnie!

Brick: Jesteś śmieszna.. To Dawn zrobiła z nas najwięcej.

Dawn: Możemy pogadać?

Brick: Jasne!

Ann Maria: Ja nie tracę czasu i idę się opalać!

<Ann Maria: To chyba jakiś błąd. To ja powinnam być w finale, nie ta szajbuska.>

Chris: Kto uzupełni skład finału? Tego dowiecie się czytając druga część finałowego odcinka! Tam poznacie rowniez zwycięzce.. Totalnej Porażki.. Zemsty.. Wawanakwy!

Jo: Żebyś się nie spocił z tym przemowami.

Koniec części 1.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki