FANDOM


Ameryka Totalnej Porażki

Odcinek Specjalny

McKey siedzi radosna w bereciku w kawiarni w Paryżu

McKey: Hej! Pamiętacie nasz jeszcze? Trzy miesiące temu wygrała Kimberly, co mogło wydać się naprawdę dziwne, ale zrobiła to! Ale kogo już teraz obchodzi! Fakt! Nikogo!

McKey dopiła kawę i odeszła od stolika

McKey: Przez cztery miesiące podziwialiście zmagania czternastu zupełnie nie znanych dotychczas osób, które rozpoczęły podróż w Kalifornii. Teraz znajdują się w Nowym Jorku, ale? Czy poradzą sobie w całkiem nowych warunkach? Co spotka ich na Starym Kontynencie i kto zostanie kolejnym zwycięzcą? Czy Europejczycy nas znienawidzą? I kto będzie naszym gościem? Tego dowiecie się tylko w...


McKey stanęła tak, że z tyłu widać było idealnie Wieżę Eiffla.

McKey: Specjalny odcinek Ameryki Totalnej Porażki!!!

Muzyka i pomysł na opening - Mirai Nikki Opening 2 Dead End

Wszystko jest szare. Cały film utrzymany jest w szaro, czerwonej scenerii. Wszyscy uczestnicy stoją w kółku, kamera obraca się pokazując twarz każdego uczestnika. Kamera wchodzi do autobusu, gdzie Zach siedzi sam i pali papierosa. Kolejno kamera jest w Nowym Jorku gdzie Allice i Peter bawią się w metrze, po chwili z boku wybucha bomba. Kamera w Alasce. Na szczycie góry, siedzi samotnie Selisha, ćwicząc z kataną. Kimberly w Las Vegas gra w pokera, kamera pokazuje pięć Asów w jej dłoniach. Asy wypadają z jej dłoni, nagle witać stojącą przed lustrem bladą Fer, która przykłada sobie nóż do gardła. Dalej w Kalifornii na czarnej od ropy plaży stoi Gil, samotnie rozwiewając jego włosy. W Waszyngtonie, Fatima samotnie protestuje przeciw wojną na świecie. Rasel sam w Motelu liczy ukradzione pieniądze, po czym wpada przebrana za policjantkę Yoanna i strzela w stronę Rasela. W następnym pokoju widać wstrzykującego coś sobie Henry'ego, po chwili też zostaje zastrzelony przez Yoanne. Aoife rzuca się w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym, po czym zasypia, z jej ust widać wypływającą krew. Nad Ameryką pojawiają się ogromne ręce, które zgniatają, a następnie wyrzucają papier do kosza na śmieci. Zbliżenie na bladą twarz Ariana, który to obserwuje. Na końcu widać w opasce na oku Tysona decydującego jak pokierować wojsko. Po tej scenie Kimberly i Fatima walczą o kasetkę z pieniędzmi, która się otwiera i formuję napis Ameryka Totalnej Porażki.

Miami, Basen przy Kurorcie

Przy basenie jak zwykle z dumą i powagą chodzi Fatima. Tym razem w swoich rękach miała zwój ulotek. Po chwili natknęła się na Kimberly

Kimberly: Emm... co ty znowu wyprawiasz?

Fatima: Wiesz? Wszyscy mnie tak pokochali, że nie zostałam im dłużna... z myślą o nich zakładam Stowarzyszenie Cnotliwych!!!

Kimberly: Co?! Ty mówisz serio?

Fatima: No wiem, że taka dziewczyna jak ty uwielbia nocne numerki, ale uwierz...

Fatima położyła rękę na ramieniu Kimberly

Fatima: Twoja młodość nie potrwa wiecznie. Twoje cycki będą zwisały... w sumie już zwisają...

Kimberly: Co ty gadasz dziewczyno?! Moje cycki...

Kimberly popatrzyła na swoje piersi

Kimberly: Moje piersi wcale nie są takie złe...

Kimberly znużona odeszła

Fatima: Tylko pamiętaj! W środę o 15!!!

Fatima znowu radosna chodziła przy basenie. Po chwili znowu spotkała Gila

Fatima: Hej kochany!!!

Gil: Hej kochana!

Fatima: Chcesz do mojego Stowarzyszenia Cnotliwych?

Gil: Cnotliwych mówisz? Czemu by nie...

Fatima: Wiedziałam, że jesteś dobrym człowiekiem!

Gil: Dziękuje...

Fatima i Gil rozeszli się

Miami, Taras na dachu

Allice leżała na leżaku z Selishą i Henrym, a koło niej na wózku siedział łysy Peter

Allice: Czyż nie jest tutaj pięknie?

Selisha: Dobrze mówisz Allice-san! Na szczęście tutaj nie ma Starszych!

Henry: I bardzo dobrze! W sumie już tak trzy miesiące odpoczywamy i kompletnie nie widzieliśmy życia za tym kurortem?

Selisha: Do czego zmierzasz przyjacielu?

Henry: Do tego, że chętnie znowu przeżył bym jakąś Przygodę!

Peter: A ja nie! Zjechaliśmy już całą Austrylandię!

Henry: Miałeś na myśli Amerykę tak?

Peter: Nie... o tutaj!

Peter pokazał mapę z 843 roku

Henry: Bosh... weź już ten stary papier...

Henry wysmarkał się w bezcenną mapę i wyrzucił ją

Allice: Jej! Glutki!

Peter: Ehh... nudzi mi się!

Selisha: Katana Selishi-san też już rdzewieje...

Henry: Chyba zużywaliśmy takie ilości adrenaliny w czasie gry, że teraz już nie możemy przywyknąć do normalnego życia...

Selisha: Selisha-san przypomina Henry-chanowi, że odpadł jako pierwszy!

Henry: No dzięki wielkie wiesz?!

Allice: Ziewu...

Peter: Nudno!!!

Miami, Kort Tenisowy

Yoanna i Fer razem grały. Fer jak zwykle biała jak papier ze smutną miną odbijała piłkę, a Yoanna co chwilę nabijała jej punkty

Fer: Jesteś dla mnie za dobra...

Yoanna: Co ty mówisz?! Ty też jesteś świetna...

Fer: Jaka świetna... nic mi się nie udaje!

Yaonna: To nie może być prawda!

Fer: Serio? Jestem taka żałosna, że nawet Gil ze mną zerwał.

Yoanna: Nie martw się... on nie jest tego warty.

Fer: Poczekaj, aż ciebie ktoś rzuci!

Yoanna: No Rasel się na mnie rzucił... dobrze, że teraz nie jest już taki odważny...

Fer: Bo to jest prawdziwa menda!

Yoanna: Chodź i się nie smuć...

Yoanna i Fer skończyły grę i poszły w stronę domków. Nagle z nikąt wyszedł Rasel

Rasel: Dawno nie rozmawialiśmy, co kochana?

Yoanna: Zostaw mnie w spokoju...

Rasel: Boisz się mnie? Przerażam cię, a może po prostu się mną brzydzisz...

Yoanna: Nie będę z tobą rozmawiać... chodźmy Fer...

Rasel złapał Yoannę, za rękę

Yoanna: Puść mnie!

Rasel: Tylko mnie zmuś...

Yoanna bez ogródek uderzyła Rasela tam, gdzie to go bardzo zabolało i razem z Fer odeszły

Rasel: Ja się jeszcze za wszystko zemszczę...

Miami, Plaża

Tyson, Zach i Arian leżeli na plaży. Arian wybrał sobie miejsce na plaży pod palmą, w czasie gdy Zach i Tyson piekli się na słońcu

Arian: I to rozumiem! Ej wy, których imion nie znam!

Zach: Do nas to?

Arian: Tak! Przynieście mi coś do picia!

Tyson: No chyba w twoich snach...

Zach: Proszę... jaki się znalazł "książę"

Arian: No, ale podlizywanie się to nie teraz. Proszę was... jeszcze się zarumienię!

Tyson: To był chyba sarkazm.

Arian: No już przestań się podlizywać. Przynieście picie...

Zach wyszeptał coś Tysonowi

Tyson: Arian! Patrz! Tam pływa Fatima w skromnym kostiumie kąpielowym!

Arian: Fatima!

Wstał jakby go mrówki oblazły, bo czym zdjął swoje ubranie i w samych stringach pobiegł do morza

Zach: Moje oczy! Tyson! Błagaj daj mi coś ostrego bym się zabił!

Tyson: Nie mogę...

Tyson wykopał w piasku dziurę do której zwymiotował po zobaczeniu stringów Ariana

Zach: On mi zniszczył światopogląd...

Tyson: Kupowanie bielizny już nigdy nie będzie takie samo... teraz już zawsze będę miał ten koszmarny widok przed oczami...

Zach: Spadajmy stąd...

Tyson: Bardzo dobry pomysł.

Tyson i Zach w podskokach uciekli z plaży, po chwili sam Arian stał na plaży

Arian: Emm... gdzie jesteście?

Nagle Arian został przejechany przez jeep'a

Arian: Auuu... co się stało...

Miami, Basen

Gdy wieczorem wszyscy zebrali się przy basenie wszyscy opowiadali o tym co wydarzyło się w minionym dniu

Fatima: No ludzie! Pytam się, kto chcę jeszcze być w moim wspaniałym, dostojnym i cudownym, ale również wyjątkowo skromnym Stowarzyszeniu Cnotliwych... Kimberly powiedziała, że nie chcę... no gadaj z kim spędzisz dzisiejszą noc!

Kimberly: Coś ty mnie się tak uczepiła dzisiaj?!

Fatima: Bo ty tego potrzebujesz... szczególnie twój styl...

Kimberly: A potem się dziwisz, że składam pozwy o zakaz zbliżania się do mnie... wykończyłaś już pięciu sędziów prośbami by nie ubierali się jak zakonnice.

Fatima: No halo! Mamy XXI wiek!

Allice i Peter: Serio?!

Zach: Z kim ja się zadaje...

Tyson: Mogło być gorzej...

Nad basen przyszedł Arian z wielkim śladem opony na plecach (Tak, dalej był w stringach). Wszyscy szybko się od niego odwrócili oprócz Fatimy

Yoanna: Moje życie już nigdy nie będzie takie samo...

Fer: Jakbym zobaczyła mojego ojca nago...

Yoanna: Nie... to dużo gorszę...

Fatima: Kochany. Polecam. Stowarzyszenie Cnotliwych. Jeszcze zdążysz się...

Fatima odskoczyła, a w miejscu w którym siedziała pojawiła się kapsuła

Fatima: Co to miało być?!

Kimberly: Właśnie! Dlaczego odskoczyłaś?

Fatima: Nie wiem...

Z kapsuły wyszła McKey

McKey: Wróciłam!

Selisha: Liczę, że nie przywiozłaś żadnych starszych McKey-sensej!

McKey: Ja też mam taką nadzieję... Nieważne. Program skończył się dawno i niby... no producenci zaproponowali nam kolejny sezon!

Wszyscy oprócz Zach'a, Kimberly, Fatimy i Ariana podskakiwali z radości

McKey: Jest mały haczyk... z waszej czternastki... zaraz gdzie Aoife?!

Fer: Uciekła miesiąc temu...

McKey: Nie ważne... z was tu obecnych wejdzie tylko dziesięć osób...

Yoanna: Nie jest tak źle... to znaczy, że tylko trójka nie wejdzie...

Rasel: No wow... umiesz liczyć...

McKey: To jak! Spotykamy się jutro z samego rana w Nowym Jorku!

McKey zniknęła we mglę

Nowy Jork, Brodway

Następnego dnia wszyscy natychmiast udali się na samolot. Następnego dnia byli już w Nowym Jorku, a dokładniej na Brodway'u. Było gorąco i duszno, a temperatura spokojnie przekraczała trzydzieści stopni w cieniu.

Arian: Dlaczego nie mogę się rozebrać do stringów?

Tyson: Ponieważ to Nowy Jork! Znowu...

Kimberly: Tyle przyjemnych wspomnień i tyle kasy do wydania!

Kimberly wyciągnęła walizkę z pieniędzmi i poszła w stronę sklepu. Jednak nie udało jej się to, gdyż jej pieniądze zabrała McKey

Kimberly: Co ty wyrabiasz?

Fatima: Na pewno postępuje słusznie. Ty byś to pewnie wydała w jakimś lumpeksie...

McKey: Witajcie! Penie jesteście ciekawi jak wyłonimy finałową dziesiątkę, która znowu się ze sobą zwierzy...

Nikt nie zwrócił uwagi na McKey. Dodatkowo Selisha wyrywała hydrant

Selisha: Ten starszy ma dziwną i śmierdzącą żółtą powłokę, ale nie bójcie się! Selisha-san go powstrzyma!

Fer: Czy ta żółta powłoka to nie czasem...

Yoanna zatkała Fer usta

Yoanna: Lepiej nie wyciągajmy Selishy z jej wyjątkowo ograniczonego świata... to może się dla niej źle skończyć...

Fer: Też racja...

McKey: Halo! Ja tu jestem... a wiec oto zadanie!

Gil: I znowu trzeba będzie się spocić...

McKey: Bez zbędnego marudzenia... będziecie musieli się udać do Paryża...

Henry: Paryża?! To tysiące kilometrów stąd!!!

McKey: I co z tego... jak mówiłam będziecie musieli udać się do Paryża... nie obchodzi mnie jak, ani czym. Ważne jest to, że najlepsza dziesiątka weźmie udział w programie. Jasne?

Allice: A gdzie jest Paryż?

Peter: Wiesz... myślę, że w Arustralii!

Allice: Ależ jesteś mądry!

Kimberly: Arustralia? Ale... nieważne...

McKey: Spotkamy się przy Wieży Eiffla! Do zobaczenia!

McKey uciekła do metra, ale zanim do niego doszła potrąciła ją babcia z jorkiem

Rasel: To jak... życzę powodzenia... cieniasy!!!

Rasel użył granatu dymnego i zniknął

Kimberly: Już?! Yoanna! Fer! Idziecie ze mną?

Fer: Drużyna... miło.

Yoanna: Jasne!

Fer, Yoanna i Kimberly wsiadły do autobusu i odjechały

Henry: Z kim ja mam pracować... Selisha? Wariatka... Allice i Peter? Idioci. Arian i Fatima? Jeszcze więksi idioci... Tyson? Laluś... Gil, gej. i Zach, dzieciak... nie ma co pracuje sam!

Henry pobiegł na stację metra

Fatima: Giluś!!! Cnotliwe ciasteczko! Chodź tutaj!

Gil: Słucham?

Fatima: Nie chcesz mnie ponieść?

Gil: Jasne, że chcę...

Fatima usiadła na plecach Gila i traktowała go jak konia. Nawet dźgała go ostrogami

Fatima: Wiśta wio!!!

Gil: Auu! Możesz mnie nie kuć?

Fatima: Co poradzę, że ostrygi są w modzie...

Gil: Miałaś na myśli ostrogi tak?

Fatima: Ostrygi, ostrogi co za różnica... i tak to są rośliny...

Arian: Idę z wami! VIP Club znowu razem!

Arian, Fatima i Gil zniknęli w gąszczu ludzi

Tyson: Moja dziewczyna uciekła... Zach. Współpracujemy?

Zach: No czemu nie... z wariatką i rodzeństwem ułomów nie mam zamiaru mieć nic wspólnego...

Tyson: No to w drogę...

Tyson i Zach poszli do stacji metra

Allice: Hej... coś mi przyszło na myśl...

Selisha: Co Allice-chan?

Peter: To na pewno coś mądrego...

Allice: Może pójdziemy do tratwę!

Selisha: Selisha-san twierdzi, że to dobry pomysł!

Peter: Taaaak!

Peter, Allice i Selisha poszli w stronę portu

Nowy Jork, Stacja Metra

Henry jako pierwszy wbiegł do metra. W metrze rozgrywała się teraz jakaś dziwna sesja, w której udział brali Fatima i Arian

Henry: Co wy tutaj robicie?! Nie pamiętacie o tym, że właśnie walczycie by być w nowym sezonie?

Fatima: Praca na boku... ale ty nie musisz nic o tym wiedzieć. Nie masz szans zostać tap madelką!

Arian: Plebs, który odpadł jako pierwszy...

Henry: Czy macie zamiar mi do końca życia to wypominać?

Fatima: Ale co osobo, która odpadła jako pierwsza...

Henry: Nie ważne...

Henry wsiadł do pociągu, który jechał w stronę lotniska. Chwilę później na stacji pojawili się Tyson i Zach równie zdziwieni faktem, co robią Arian i Fatima z grupką dziewczyn, które pozowały w drzwiach od pociągu

Tyson: Emmm... nie walczycie by być w kolejnym sezonie?

Arian: Ależ walczymy, ale wiesz... celebryci jak my mają też inne zajęcia...

Zach: Co się przejmujesz Tyson... niech idioci sami się wywalą.

Fatima: Idioci?! Gdzie? Poza wami nikogo idiotycznie ubranego tu nie widzę...

Tyson: Dołujecie mnie...

Fatima: A mnie bardziej dołuje twój strój i twoja twarz... nie myślałeś by nosić taką maskę jak Thomas w Sierocińcu?

Tyson: W czym?!

Fatima: Mam jego sweet focie!

Kiedy Tyson i Zach zobaczyli to zdjęcie omal nie zwymiotowali

Tyson: Serio jestem aż tak szkaradny?!

Zach: Myślę, że w jej oczach wszyscy tak wyglądają...

Fatima: No! Tylko ja jestem piękna!

Arian: Oj tak! Piękna jak... jak... coś pięknego!

Fatima: Dziękuje!

Zach: Chodźmy! Ta szopka szybko się nie skończy.

Tyson: Racja. Nie możemy pozwolić by ONI nas pokonali...

Zach i Tyson wsiedli do pociągu, który jechał w kierunku lotniska. Chwilę później dziewczyny z Total Drama Island's Next Top Model też poszły

Fatima: Wiesz? Czegoś mi tutaj brakuje...

Arian: Wiesz, że mnie też?

Fatima: Tylko nie jestem pewna czego...

Arian: Chyba nigdy się tego nie dowiemy...

Arian i Fatima wsiedli do pociągu, który jechał w dokładnie odwrotną stronę do lotniska

Nowy Jork, Dworzec Autobusowy

Kimberly, Yoanna i Fer wysiadły z autobusu

Yoanna: Jak mogłyśmy wsiąść do autobusu nie wiedząc gdzie on jedzie?!

Fer: Kimberly... zawiodłaś mnie.

Fer i Yoanna założyły ręce i odwróciły się od Kimberly

Kimberly: Teraz się na mnie obrazicie?

Yoanna: A nie?

Kimberly: Ehh... spójrzcie na to tak. W programie mamy takich "geniuszy" jak Fatima, Allice, Peter i Selisha... nie możliwe, żeby przegrać z nimi!

Fer: A jednak wsiadłaś do złego autobusu...

Kimberly: Trzeba mnie było ostrzec!!!

Yoanna: Ehh i jak mamy teraz dotrzeć na lotnisko?

Za Yoanną stoi wielki drogowskaz z napisem "Lotnisko 1200 metrów tędy!"

Kimberly: Nie wierzę... jestem chyba w jakiejś niskobudżetowej kreskówce...

Fer: No właśnie jak my znajdziemy teraz lotnisko...

Fer jak i Yoanna ustawiły się tyłem do drogowskazu

Kimberly: Wy mi to robicie na złość?!

Fer i Yoanna: Ale co?

Kimberly uderzyła się w głowę

Kimberly: Obejrzyjcie się za siebie...

Fer: Chyba nie zobaczymy znaku, na którym będzie pokazana droga na lotnisko...

Fer obróciła się

Fer: A jednak życie potrafi nas zaskoczyć.

Kimberly: Czy jestem tutaj jedyną kompetentną osobą, która zaprowadzi nas na lotnisko?

Yoanna: Na to wygląda! Na lotnisko!

Yoanna, Fer i Kimberly pobiegły w stronę lotniska. Parę minut później w tym samym miejscu stanął Gil

Gil: Emm... Fatima? Chyba się zgubiłem...

Gil stał tyłem do znaku na którym była pokazana droga na lotnisko

Gil: Ciekawe gdzie tu jest lotnisko...

Gil poszedł w przeciwną stronę do znaku

Nowy Jork, Port

Selisha, Allice i Peter znaleźli się w porcie i szukali łodzi. Tak. Stali na pomoście

Selisha: Czy przyjaciele też to czujecie?

Allice: ja akurat czuje wyłącznie zapach ryb...

Peter: Cuchnie...

Allice: Ciekawe dlaczego...

Selisha: Selisha-san pragnie zauważyć, ale chyba jesteśmy na krańcu Ameryki ze starszymi...

Allice: Nie!! To tylko łódki! Nie musisz ich zabijać!

Selisha: Ich? A więc to jednak Starsi?

Allice: Większość z tych łódek jeszcze nie jest stara... chyba...

Peter: Właśnie! Mam pytanie!

Selisha: Selisha-san zamienia się w słuch!

Peter: Czy za tą wielką wodą jest to do czego musimy dopłynąć?

Selisha: Tak! Dokładnie! Tylko musisz przy wielkim klifie skręcić w lewo do momentu, aż woda stanie się dziwnie brązowa! W pobliżu tego jest Paryż!

Peter: Chyba rozumiem!

Peter obrócił się i z wózkiem wpadł do wody

Allice: Peter!!!

Selisha: Spokojnie...

Selisha złapała Allice za ramię

Selisha: Poradzi sobie!

Allice: Mam nadzieje...

Włosy Selishy i Allice powiewały na wietrze. Stały tak przez parę minut patrząc się w zachodzące słońce

Allice: podpowiedz mi dlaczego my tak stoimy?

Selisha: Chcę sprawdzić, kiedy ten Starszy nas zaatakuje!

Allice: A może wsiądziemy na łódkę i popłyniemy?

Selisha: Dobry pomysł Allice-chan!!!

Selisha i Allice wsiadły do małej łódki bez silnika i wiosłując popłynęły do Europy

Nowy Jork, Lotnisko

W oddali zachodziło słońce, a na lotnisko wbiegł Rasel z bronią

Rasel: No już! Rączki do góry!

Babcia: Jak ty się młodzieńcze zachowujesz!

Rasel: Babciu...

Babcia przyłożyła Raselowi torebką między nogi

Babcia: Nie mów do mnie babciu! Mam tylko 75 lat i jestem w sile...

Sztuczna Szczęka babci wypadła

Babcia: Co się tak łatszysz?! Szycie szi nie mife?

Rasel: Co?

Rasel dostał torebką po głowię, a Babcia założyła sztuczną szczękę

Rasel: Co ty tam nosisz?

Babcia: Cegłę na takich jak ty!

Rasel uderzył się w głowę. Wszyscy leżeli plackiem na ziemi, a jak gdyby nigdy nic na lotnisko weszli Fatima i Arian

Fatima: No i ja ci mówię! Ona ubrała szorty po garnituru! No halo! Policja modowa by się tutaj przydała!

Arian: Racja! To tak jakby ubrać zielone spodnie...

Fatima: Widać, że nie znasz się na modzie! Kłania się VOLUE France z serii jesień-zima 2012! Zielone spodnie są modne?

Arian: Chyba w twoich snach... chcesz wyglądać jak ogórek?

Fatima: No chyba ty...

Arian: To nie miało sensu, ale to nie ważne... dlaczego ci ludzie leżą plackiem na ziemi?

Fatima: Nie widzisz? Oddają królowej pokłony! Nareszcie!

Arian: A co ta wściekła babcia z pianą na ustach robi za tobą?

Fatima: Jaka wściekła babcia z pianą na ustach?

Arian: No ta wściekła babcia z pianą na ustach, która wściekła z pistoletem stoi za tobą...

Fatima odwróciła się za siebie

Fatima: A ta wściekła babcia z pianą na ustach!

Babcia strzeliła sobie w głowie. W ręku trzymała list pożegnalny

Fatima: Fuj... czytam "Ta dziewczyna jest tak głupia, że aż nie mam chęci być terrorystką. Wywieźcie ją najszybciej z kraju, bo jest głupsza niż koń od tyłu..."

Arian: Czyli Ńok?

Fatima: "Błagam... z poważaniem Babcia"

Rasel: A jednak Babcia!

Radosny biznesmen wstał z ziemi i uściskał Fatimę

Biznesmen: Dziękuje! Jesteś bohaterką...

W tym momencie weszła Kimberly, Fer i Yoanna. Kiedy Kimberly usłyszała, że Fatima jest bohaterką zemdlała

Yoanna: Jej... nie wiedziałam, że aż tak zareaguje...

Fer: Widać, jak ona ją kocha...

Biznesmen zabrał ze sobą Ariana i Fatimę i razem wsiedli do prywatnego samolotu, który miał lecieć do Francji. Chwilę później przybiegli Henry, Tyson i Zach

Yoanna: Świetnie... i musimy czekać 3 godziny na samolot...

Fer: Wiesz... za godzinę leci samolot do Londynu... może by było szybciej...

Yoanna: Lepiej nie ryzykować.

Zach, Henry i Tyson podsłuchiwali z za rogu

Zach: Słuchajcie... może polecimy tym lotem do Londynu?

Tyson: Czemu by nie.

Henry: Przecież one spokojnie nas mogą wyprzedzić...

Tyson zerknął na tablicę lotów

Tyson: Spokojnie... samolot dziewczyn ma jeszcze międzylądowanie w Lizbonie...

Zach: To jak... Londyn?

Tyson: Spoko...

Henry: Tylko, żeby się nie okazało, że znowu nie wejdę do gry...

Henry, Tyson i Zach pobiegli po bilety po czym zaraz mogli wsiąść do samolotu

Fer: Nie sądzisz, że to było wredne?

Yoanna: Co ty...

Yoanna odłączyła kabel od swojego laptopa, a na tablicy wyłączył się komunikat o międzylądowaniu w Lizbonie

Fer: Dobra jesteś...

Yoanna: Wiem o tym...

Tło zrobiło się szare i wszystko zamarło. Wtedy z boku weszła McKey

McKey: Czy chłopacy pożałują swojej decyzji? A może nie wejdą? Czy Gil w ogóle ma szansę by wejść do gry? Tego dowiecie się w kolejnej części specjalnego odcinka Ameryki! Totalnej! Porażki!

Prywatny Samolot Biznesmena

Fatima i Arian radośnie popijali soki

Fatima: Aaa! Nie wierzę, że lecimy do Francji!

Arian: Tak! Chyba jesteśmy jak na razie najlepsi!

Biznesmen: Wiecie, że lecicie do Rosji prawda?

Fatima: Że gdzie?!

Arian: Taka dziura strasznie daleko od Paryża...

Fatima: Właściwie... to jak będziemy się mogli dostać do Paryża?

Biznesmen: Jest jeden sposób?

Fatima: hmm?

Biznesmen: Skakać!

Biznesmen rzucił Fatimie i Arianowi dwa spadochrony.

Fatima: Nie ma jakiś stylowych?!

Biznesmen otworzył drzwi, a Arian i Fatima ze strachu do siebie

Arian: Nie chcę zginąć!

Fatima: Ja też nie! Jestem na to za piękna! Co do Ariana to śmiało...

Arian: Dzięki!!!

Samolot przechylił się. Arian i Fatima wylecieli z niego i zaczęli spadać w kierunku Wieży Eiffla

Paryż, Pola Marsowe

McKey siedzi przed wielkim masztem z napisem "Totalna Porażka zawitała do Europy. Koło niej było wielu gapiów, którzy tylko oczekiwali przybycia uczestników

McKey: Czy naprawdę tak trudno przybyć na czas?!

W tłum spadają Arian i Fatima

Arian: Taaaak! Londyn!

McKey: Paryż!

Fani ściskali i prosili Fatimę o autografy. Ona nie miała temu nic przeciwko. Arian stał z boku. Nikt nie chciał od niego autografu

Arian: Nigdy więcej...

Arian i Fatima dotknęli wielkiego pala, a na wielkim ekranie pojawiły się ich zdjęcia

Fatima: Ależ ja jestem piękna...

Arian: Może trochę pokory?

Fatima: A może trochę więcej ćwiczeń...

Arian zamknął się w sobie. Po chwili McKey wypchnęła Fatimę z kadru

McKey: Zostało nam osiem miejsc i jeszcze jedenastu pretendentów. Kogo również zobaczymy w programie? To już za chwilę!

Samolot do Paryża

W samolocie lecieli Rasel, Kimberly, Yoanna i Fer.

Fer: Dlaczego... ten lot musi tyle trwać!!!

Powiedziała zmęczona Fer

Yoanna: Kimberly? Wiesz ile trwa taki lot...

Yoanna zgubiła Kimberly z oczu

Yoanna: I zniknęła...

Fer: Coś często nas zostawia...

Yoanna: Co masz na myśli?

Fer: To, że może ona współpracuje z kimś innym?

Yoanna: Czyli?

Fer wzięła latarkę i podświetliła sobie twarz

Fer: Raaaaasel!

Yoanna wyrwała latarkę z rąk Fer

Yoanna: Ty weź się nie rozpędzaj!

Fer: Sorka...

Tymczasem w innej części samolotu Kimberly i Rasel rozmawiali

Rasel: Nie jestem złym człowiekiem... ja po prostu mam inny system wartości...

Kimberly: Rozumiem...

Rasel: To, że mam show w którym zabijam ludzi nie świadczy o tym, że jestem zły...

Kimberly: Rozumiem...

Rasel: Patrz... teraz tyle osób mnie nienawidzi, a nawet mnie nie zna...

Kimberly: Rozumiem...

Rasel: Ty mnie w ogóle słuchasz?!

Kimberly: Rozumiem...

Rasel: Serio?!

Nagle samolot wpadł w turbulencję. Po chwili samolot zrobił pętle

Kimberly: Co to ma być?!

Rasel: No teraz się obudziłaś...

Z megafonu dobiegał głos Aoife

Aoife: Hahahahahahaha! Nie pozbędziecie się mnie tak łatwo! Weeee...

Samolot leciał do góry nogami, po dachu do Kimberly i Rasela przybiegły Yoanna i Fer

Yoanna: Słyszeliście to?!

Fer: Kiedy ślub...

Yoanna: Nie teraz Fer! Ale... jakby co wolicie różową czy czerwoną zastawę?

Kimberly: Różową, ale co tutaj robi Aoife?!

Rasel: Ta wariatka porwała samolot!

Fer: Już po nas...

Kimberly: Musimy ją powstrzymać...

Kimberly wstała z sufity. Samolot dalej leciał do góry nogami

Kimberly: Musimy działać!

Fer: Jestem z tobą!

Yoanna: Ja też!

Rasel: I nawet ja!

Cała czwórka pobiegła do kontrolki lotów. Kiedy dostali się do niej zobaczyli jak Aoife wciska wszystkie guziki

Rasel: Jeszcze nie wyłączyła...

Aoife wyłączyła autopilota

Rasel: Teraz naprawdę po nas!!!

Kimberly: Ja chcę żyć!!!

Aoife: Hahahaha!

Aoife założyła spadochron i rozbiła przednią szybę, przez którą wyskoczyła

Rasel: Co teraz?!

Kimberly: Musimy postąpić jak ona...

Kimberly, Fer i Yoanna założyły spadochrony

Kimberly: Nie... skaczesz?

Fer: Nie udawaj odważnego!

Rasel: Mówię uciekajcie!

Rasel wypchnął dziewczyny z samolotu. Po chwili samolot wpadł do wody

Kimberly: Rasel!!!

Yoanna: Już na niego za późno! Same musimy sobie pomóc...

Fer: Patrzcie! To chyba Paryż!

Fer wskazała wspaniale oświetlone miasto

Yoanna: Tak. Jak tylko wylądujemy kierujemy się do niego!

Samolot do Londynu

Samolotem do Londynu lecieli Zach, Tyson i Henry. Cała trójka siedziała na tylnych siedzeniach i ucinała sobie pogawędkę, gdy samolot dolatywał już do Londynu

Henry: Ciekawe gdzie jest reszta...

Zach: Pewnie już cieszą się wygraną, a my powalczymy o ostatnie miejsca...

Tyson: Jesteś optymistą... nie ma co...

Henry: Noo...

Tyson: Może sprawdzimy w necie, czy nie ma o nas jakiś informacji?

Zach: Sprawdzaj!

Tyson podłączył się do internetu, gdy zobaczył pewną informację omal nie zemdlał

Tyson: To niemożliwe!!!

Henry: Co się stało?!

Tyson: Piszą, że ciągle jest osiem wolnych miejsc, a pierwszymi na mecie są Arian i Fatima!!!

Zach: Że co?! Żartujesz? Ta dwójka idiotów nawet ma problemy z przeliterowaniem swojego imienia...

Henry: A mi się wydaje, że wy wszyscy jej nie doceniacie... musiała się czymś wykazać skoro doszła do finału, nie?

Tyson: Głupi ma zawsze szczęście!

Zach: Racja...

Henry: Ona was jeszcze zaskoczy! Gwarantuje was!

Tyson: No jasne... chyba tym, że wynajdzie nowe sposoby jak obrazić to co nosimy.

Zach: Oj nasłuchamy się jeszcze tego...

Henry: Wy serio jesteście aż tak ułomni?

Zach: Ej! Weź się opanuj!

Henry wstał z fotela i zamknął się w toalecie

Tyson: I się obraził...

Zach: I dobrze. Nie będę płakał, jak po raz kolejny nie wejdzie do programu...

Samolot lądował, pół godziny później cała trójka wybiegła z samolotu, by jak najszybciej znaleźć coś co zawiezie ich do Paryża

Gdzieś na Oceanie

Allice siedziała na brzegu łódki, gdy Selisha wiosłowała swoją kataną jak szalona, by jak ona twierdzi uciec od Starszych

Allice: Jestem głodna! Daleko jeszcze?!

Selisha: Selisha-san twierdzi, że nie! Słońce, mówi, że jesteśmy już przy Francji!

Allice: Super! To daleko jeszcze?

Selisha: Raczej nie... za godzinę powinniśmy być na miejscu!

Łódka z Selishą i Allice wybiła się w powietrze, przez kamień

Allice: Lecimy!!!

Allice krzyczała ze szczęścia

Selisha: To Starszy nas zaatakował!!!

Allice: Juhhhhuuu!

Selisha: Selisha-san obroni!

Selisha i Allice wbiły się w znak z napisem "Welcome in fuc*ing France"

Selisha: To Starsi to napisali...

Allice: Kto? Głowa mnie tak boli...

Koło Allice i Selishy na brzeg wypłynął cały pokryty glonami Peter w wózku

Peter: Taaak! Przygoda!

Selisha: Jestem pod wrażeniem tego na ile wstrzymał oddech...

Allice: Tak! Wiedziałam, że mój Peter jest strasznie mądrowaty!

Peter pojechał w stronę Paryża

Selisha: Muszę go bronić przed potworami!

Selisha i Allice pobiegły za Peterem

Francja, Las przed Paryżem

Kimberly, Fer i Yoanna razem przemierzały gęsty las. Kimberly szła z przodu i torowała drogę Fer i Yoannie

Kimberly: Od kiedy to ja mam być waszym popychadłem?

Kimberly dostała gałęzią w twarz

Yoanna: Wiesz... masz większe doświadczenie! Ty w końcu to wygrałaś.

Kimberly: To nie oznacza, że wy nie musicie nic robić!

Yoanna: Słuchaj... musimy jeszcze dotrzeć do Paryża, a tylko razem tego dokonamy...

Kimberly: Serio?! Razem?

Gałązka wybiła oko Kimberly

Fer: Nie martw się... według mapy, którą "pożyczyłam" ze sklepu Paryż jest już całkiem niedaleko!

Kimberly: To świetnie! Nie wiem ile moja twarz to jeszcze wytrzyma...

Kiedy Kimberly mówiła do jej ust wpadł wąż. Fer i Yoanna za bardzo się tym nie przejęły i poszły dalej

Fer: Myślisz, że sobie poradzi?

Yoanna: Na pewno! To silna dziewczyna...

Fer: A jeżeli wąż będzie jadowity?

Yoanna: Trzeba wierzyć, że nie będzie! Naucz się sztuki pozytywnego myślenia!

Fer: Wiesz? Masz nawet rację...

Wściekła Kimberly złapała za ramię Fer. Jej język koszmarnie opuchł i do tego cała była pogruchotana

Yoanna: Spokojnie... las się już skończył!

Fer: Idziemy do Paryża!

Kimberly: Ne nafidze fasss!

Yoanna: Spokojnie... nie denerwuj się!

Kimberly, Fer i Yoanna weszły do autobusu, który jechał do centrum Paryża. Po tym jak pasażerowie zobaczyli Kimberly uciekli z autobusu z krzykiem. Ostatecznie trzy dziewczyny same jechały w stronę Wieży Eiffla

Francja, Pociąg Do Paryża

Zach i Tyson razem siedzieli w wagonie pociągu. Henry jakiś czas temu wyszedł i do tej pory nie wrócił

Zach: Ledwo! Ale udało nam się...

Tyson: Teraz ważnym jest by jak najszybciej dostać się do Paryża!

Zach: Dokładnie!

Tyson: Tak w ogóle to Henry nie odzywał się do nas od tej akcji w samolocie...

Zach: I dobrze... nie jest mi tego emo wcale żal!

Tyson: Czy ja wiem...

Naglę do ich przedziału wszedł jakiś holender

Holender: Witam parę młodą!

Tyson uderzył Holendra

Tyson: Kto z nas wygląda ci na kobitę...

Holender zatoczył się. Był nieźle naćpany, ukłonił się i wyszedł z przedziału. W miejscu gdzie stał leżały dwie torebki z białym proszkiem

Zach: Czy to?!

Tyson: Tak! To dragi!

Zach: Dawaj mi to!

Zach wciągnął całą paczuszkę tak szybko, że otworzył drugą i wsypał ją Tysonowi do nosa. Oboje powoli wpadali w stan upojenia

Tyson: Zach... czy mu jesteśmy... naćpani?

Zach: Co ty... mówimy! Tak całkiem normalnie!

Tyson i Zach upadli na ławki. Ledwo się trzymali i razem oparli się o siebie

Zach: Zawsze cię... no kochałem!

Tyson: Ja ciebie... też tentego!

Tyson i Zach pocałowali się. W tym momencie wszedł Henry z aparatem i zrobił im zdjęcie

Henry: To nie możliwe! Ale jak!!!

Henry w szoku wyszedł z wagonu i potknął się przez co wypadł z pociągu 10 kilometrów od Paryża. Po pocałunku Tyson i Zach zasnęli. Obudzili się jak byli już w Paryżu

Paryż, Pola Marsowe

Fatima i Arian siedzieli w wielkiej dziesięcioosobowej loży. Czekając już ponad dwadzieścia godzin na kolejnego uczestnika

Fatima: Jak ja się nudzę! A jestem w stolicy mody! I nie mogę iść na zakupy!

Arian: Tak... koszmarne!

McKey odwróciła kamerę na siebie

McKey: Ciągle mamy osiem wolnych miejsc w nowym sezonie...

Ludzie ze strachu rozsuwają się na widok opuchniętej Kimberly

Fatima: O! Wiedźma!

Arian: Wiesz... to chyba Kimberly...

Fatima: Aaa! Wiedźma Kimberly! To jeszcze gorzej...

Do McKey dotarły Kimberly, Yoanna i Fer

McKey: Proszę państwa... oto Kimberly? Oraz Fer i Yoanna! Kolejne trzy finalistki!

Fer: Udało nam się...

Yoanna: Tak! Znowu będziemy gwiazdami!

Fatima: Chyba w snach!

McKey: Proszę zasiądźcie na miejscach dla finalistów...

Fer, Yoanna i Kimberly usiadły na miejscach

Arian: Polecam dużo pudru...

Yoanna: To było chyba dla ciebie Kimbelry...

Kimberly: Samfnij się!

Naglę na wózku cały mokry przyjechał Peter, a za nim zmęczone Selisha z kataną i Allice

Allice: Nie cierpie! Ta Arulandia jest strasznie wielka!

Peter: No... na mapie wyglądała jak ziarnko...

Selisha: Selisha-san informuje, że przywiozłam ich bezpiecznie do celu...

McKey: To... chyba dobrze? Proszę usiądźcie na miejscach...

Selisha, Allice zajęły miejsca. Peter nie umiał się wspiąć na podium

McKey: Ciągle mamy jeszcze dwa miejsca. Kto na nich zasiądzie? Tego dowiecie się już po przerwie w Ameryce Totalnej Porażki! Odcinku Specjalnym!

Reklama

Fatima: Czy chcecie być tak zajebiści jak ja? Wstępujcie do Fanklubu Fatimy, a pokaże wam na co stać divę!

Fatima przemieszczała się po zielonym ekranie

Fatima: W nowym cyklu reklam pokaże wam sposoby jak pomęczyć innych! Sposób numer jeden! Obraź czyjąś matkę!

Kimberly zakneblowana została wypchnięta do Fatimy

Fatima: Widzicie? Oto tragiczny przypadek tego dlaczego popierałabym aborcję! Kto normalny urodził by coś takiego?! Nie wiesz co to aborcja za pomocą odkurzacza?!

Kimberly zaczęła się wiercić po czym została usunięta ze sceny

Fatima: A to był kącik Fatimy!

Koniec Reklamy

McKey: Witajcie po przerwie w przepięknym Paryżu! Przed przerwą poznaliśmy imiona kolejnych finalistów! A oto oni! Fer, Yoanna, zgwałcona Kimberly, Seliha, Allice i Peter! Ciągle mamy...

Kimberly: Hem...! Flaszego ja maf bys ta sgfaucona?!

McKey: Nie rozumiem ciebie...

Zach i Tyson przybiegli na Pola Marsowe. Za nimi chwilę później przybiegł Henry

Henry: Co?!

McKey: Gratuluje Zach, Tyson jesteście ostatnimi osobami, które wystąpią w kolejnej serii!

Henry: Tyson? Mam do ciebie sprawę?

Tyson: Tak? Sorka, ale strasznie mnie boli głowa...

Henry: A powinna, wiesz mam coś co skompromituje cię przed całym światem...

Tyson: Czyli?

Henry: Mam dowód na to, że pocałowałeś się z Zach'iem.

Wszyscy westchnęli ze zdumienia. Kimberly była tak zła, że jej opuchlizna natychmiast zeszła

Kimberly: Co?! Jak mogłeś? Byłabym mniej zła nawet jakbyś mnie zdradził z kobietą, ale facetem...

Fatima: Mówiłam, że każdy twój chłopak przy tobie zostanie gejem...

Kimberly: Zamknij się ty... (CENZURA).

Arian: Ale pojechała...

Fatima: Ona... ona mnie obraziła!

Zach: To ja może... pójdę...

McKey rozdzieliła Kimberly i Tysona, po czym chytrze się uśmiechnęła

McKey: Zostawcie te kłótnie na potem. Pamiętajcie... macie cały sezon na rozstrzygnięcie waszej kłótni...

Kimberly: A mamy sobie sporo do wyjaśnienia...

Tyson: Ale... ja tego nawet nie pamiętam...

Zach: No na mnie się nie patrzcie...

McKey: Cóż i tak wybraliśmy finałową dziesiątkę kontynuacji Ameryki Totalnej Porażki! A oto oni! Fatima!

Fatima: Pokażę wam siłę divy!

McKey: Arian!

Fatima: Fatima naprzód!!!

McKey: Fer...

Fer: Nie wiem... juhu?

McKey: Yoanna!

Yoanna: Nie wierzę, że mi się udało! Dziękuje!

McKey: Wściekła Kimberly!

Kimberly: A żebyś wiedział, że wściekła...

McKey: Selisha!

Selisha: Selisha-san was obroni!

McKey: Allice!

Allice: Walczę na operację dla Petera!

McKey: Peter!

Peter: A ja walczę o prawa kucyków!

McKey: Zach...

Zach: A spróbujcie mnie nienawidzić...

McKey: I nasz nie już taki normalny Tyson...

Tyson: Ja niczego nie pamiętam!

McKey: Zobaczycie ich w kolejnym sezonie Totalnej Porażki! Już w październiku w Totalnej Porażce: Przygodzie w Europie!!!

Kamera oddalała się od McKey, aż cały ekran się zaczernił


Muzyka i pomysł na ending - Mirai Nikki Ending 1

Wszystko jest w szaro-czerwonej scenerii. Stoją czarne postacie, dokładniej uczestnicy. Gdy nagle znika wyeliminowana osoba. Rozpływa się. McKey stoi i walczy z Chrisem o to kto tutaj rządzi, wiatr rozwiewa włosy McKey po wygranej z Chrisem. Rasel kradnie pieniądze z banku, gdy biegnie do motelu rozpływa się w powietrzu. Aoife podkłada ładunki wybuchowe w szpitalu psychiatrycznym. Gdy na liczniku widać 0:00, Aoife rozpływa się w powietrzu. Kimberly zabiera karty, ze stołu, uśmiecha się chytrze, po wyłożeniu kart znika. Fer czekając na autobus widzi Gil'a, który flirtuje z każdą dziewczyną, gdy widzi Fer znika, po chwili Fer wchodzi do autobusu i znika. Yoanna ogląda ubrania w sklepie, widząc cieszących się życiem Allice i Petera, znika, gdy Allice i Peter bawią się oni również znikają. Fatima oglądając telewizje, piszę SMS'a. Gdy wysyła wiadomość o treści "Kocham cię" znika. Następnie Arian odbiera SMS'a od Fatimy, uśmiecha się i również znika. Telefon spada na ziemie i zamienia się w motyla. Henry łapie danego motyla, po czym go miażdży, wyrzuca go i odchodząc znika. Selisha próbuje sobie wbić katanę w gardło, gdy łzy zaczynają lecieć jej z oczu ona również znika. Katana upada na ziemie. Podnosi ją Tyson, który próbuje zabić Zacha. W czasie walki Tyson znika, gdy Zach zapala papierosa on również znika. Po tym widać spadającą łzę i Kimberly z kasetką z pieniędzmi. Kimberly ucieka. Wszystko robi się czarne.

Specjalny Klip, Podróż Gil'a

Gil idzie przez kanały Moskwy

Gil: Wiecie co? Mam takie złudne wrażenie, że chyba gdzieś źle skręciłem... cóż chyba nie jest aż tak źle...

Nad Gil'em pojawił się wielki rosyjski aligator

Gil: A jednak...

Gil zanurkował w ściekach

Koniec

Odcinki Ameryki Totalnej Porażki
Witajcie na pustyni | Wielki stan, mróz i katana? | Mleczko kokosowe nad wybuchającym wulkanem | Herbatka w Bostońskim stylu | Pościg za tornadem | Skok w Wielki Kanion | Horror w Teksasie | Życie bez muzyki Country | Znajdź misia w parku Yellowstone | Samolot nad polem z kukurydzą | Nieznany człowiek w nieznanym stanie | Wycieczka w Góry Skaliste | Poszukiwania prezydenta | Żyć w Strefie 51 | Nowy Jork. To już koniec podróży

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki