FANDOM



Tori : Witam was w kolejny odcinku Nowych na wyspie ! Co ostatnio się wydarzyło ? Oj wiele , wiele ,że nie wiem od czego zacząć . Zresztą wolicie długie nudne streszczenie , czy dobra akcję we wspaniałym stylu ! Wiem ,że wolicie to drugie . Więc zobaczymy co się teraz wydarzy w tym odcinku !


Opening

Kamera wylatuje z drzewa i wypycha szopa. Kolejna wylatuje z kubła i wypycha skunksa , kolejna z dziury i wypycha zająca. Nagle kamera przechodzi na plażę , gdzie opala się Tori a Hank ją wachlujewachlarzem z liści palmowych. Kamera leci przez górę , gdzie Ellen , Cassie i gergia , próbują wejść na szczyt , ale nagle Georgia spada w dół i ląduje w morzu. Do wody wskakuje Marcus i wyławia ją . podchodzi do nich Billy , który przytula ją a ta mu daje z mokrego ręcznika. Kamera leci przez las , gdzie Pedro szantażuje Noela , którego trzyma John. Chwyta go za szyję i wrzuca do rzeki. Na rzece łódką płynie Rocky , który siłuje się z Leilą , ale nagle wpadają do wodospadu. Na starym pieńki siedzi Olivier , który ćwiczy jogę ,żeby się uspokoić , ale nagle rzuca się na niego Ari i turlają się do przyczepy , o którą opiera się Poul wycinając figurkę kowboja z drewna. Nagle z przyczepy wychodzi Richard i wygania wszystkich.Kamera leci do stołówki , gdzie Cilia pociesza Hernando i go przytula. Nieco dalej Davis plotkuje z Nikitą o innych zawodnikach i dostaje z patelni od Lorenzo. Lorenzo potem wysyła buziaka w stronę kamery. Kamera przechodzi na mostek , gdzie Dominica wyciąga kufer z kosztownościami , ale nagle rekin go połyka i wpada do wody. Nagle podbiega Rouse , która wyciąga dziwny pistolet i strzela nim gdzie popadnie . Dalej widać Joqline , która pozuje w francuskim stroju i owiewa ją wiatr. Po tym kamera oddala się i widać całą wyspę i pojawia się napis

Domek Szopów

Wściekłe szopy






John wierci się w łóżku śniąc o tym jak Pedro przykuł do go łóżka i znęca się nad nim bijąc go z batów za wyrzucenie go . W końcu spada z niego .

John : Co za okropny sen .

Nikita : Nic ci nie jest .

Podchodzi i pomaga mu wstać .

John : Ja wciąż nie pojmuję ..

Nikita : Zagłosowałeś na niego .

Obrócił głowę zasmucony .

John ( W pokoju zwierzeń ) : Zrobiłem to . Zrobiłem . Teraz poczucie winy mnie zżera od środka.

Nikita : Proszę . Chodź , idziemy razem na śniadanie .

John : Więc nie musze robić ?

Zaśmiała się , ale przestała bo mówił na poważnie.

Nikita : Wyzwoliłeś się trochę spod jego wpływu od teraz będzie lepiej .

Poklepała go po ramieniu i go przytuliła.

Nikita : To już jest przeszłość .

Hernando : Och jesteście tacy rozbrajający .

John : Może masz rację .

Wstał i zaczął ścielić .

Nikita : Czekam na ciebie na zewnątrz.

Wyszła poza domek . W tym czasie pozostali zaczęli się budzić

John ( W pokoju zwierzeń ) : Zobaczymy , jak na razie czuję tylko pustkę


Ganek Szopów

Zabójcze ptaki Wściekłe szopy

Nikita wyszła na zewnątrz rozruszać swoje kości .

Nikita : Co za przyjemny dzień ! Nic go nie popsuje.

Spojrzała i zobaczyła Davisa w dziwnie ponurym nastroju .

Nikita : hej , chyba ganki pomyliłeś .

Davis : Musimy pogadać ..

Spojrzał na nią poważnie .

Nikita : A o czym ?

Davis : Jak to jest , byliśmy kolegami gdy obrażaliśmy nią a teraz ..

Nikita : Wiem przykro mi że się oddaliliśmy .

Davis : Pamiętasz ?

Podeszła i usiadła obok niego

Nikita : Wiem drużyny nas rozdzielają .

Davis : To jest problem .

Nikita : Mimo wszystko , byłeś i będziesz moim kolegą .

Davis : Teraz wiem ,ze tamto spotkanie ci utkwiło w pamięci .

Nagle coś sobie przypomniała . Nagle na niebie pojawiły się chmury i zrobiło się zimno .

Davis : Ja zmykam

Szybko przeskoczył i pobiegł do swojego domku .

Nikita : Widzimy się ..

Na jej włosy spadł płatek śniegu .

Nikita ( W pokoju zwierzeń ) : Śnieg ? W czerwcu ?

Pobiegła do domku

Domek Ptaków

Zabójcze ptaki

Po wczorajszym dniu większość siedziała w łóżkach z pewnymi wyjątkami .

Ari : Co za nudy !

Zaczęła się przeciągać i wiercić .

Noel : Opanuj się , tyle czekolady wczoraj pożarłaś że pewnie cukier uszami ci się przelewa .

Zaczęła się rozglądać ,. Wzięła garnek i rondel z stołu i zaczęła w niego walić .

Ari : Talalala muzykuje sobie !

Niemiłosiernie tłukła w niego .

Leila : Co to !

Wstał i uderzyła głową o belkę .

Leila : Uhh ..

Noel : Hahah !

Dostał z poduszki w twarz .

Noel ( W pokoju zwierzeń ) : Hahaha !

Cilia : Proszę , ciszej ..

Ari : Muzykuje sobie i nikt mi tego nie odbierze !

Zaczęła śpiewać

Ari : Ai , Ai , Ai Motylkiem jestem ja !

Wyskoczyła w górę .

Ari : Tęcza po niebie gna !

Noel : Litości dziewczyno ..

Leila : Wyjątkowo się z nim zgadzam .

Noel : Masz chyba guza na czole .

Podeszła i uderzyła go za to .

Leila ( W pokoju zwierzeń ) : Są jakieś reguły . nie powinno się wytykać dziewczynie urazu .

Noel ( W pokoju zwierzeń ) : Nie lubią jak się kłamie , nie lubią prawdy .. niech się zdecyduje !

Po chwili wpada Davis zmarznięty .

Davis : D..dajcie koca ..

Podszedł sztywno . Cilia natychmiast wstała i otuliła go kocem .

Cilia : Jaki ty lodowaty ..

Davis : Bystra to nie jesteś .

Kichnął i przetarł nos ..

Ari : To białe .. To jest ..

Biegiem podeszła do niego .

Ari : ŚNIEG !

Zaczęła biec do drzwi i je wywarzyła ,a w pokoju zrobiło się niesamowicie chłodno .

Cilia : A właściwie to gdzie Georgia , Catalina i Billy się zapodziali ?

Noel zczął gwizdać po czym wyjął z torby drugą kurtkę dla siebie i wyszedł .

Cilia ( W pokoju zwierzeń ) : Za nimi nie nadążysz .


Domek Prowadzącej

Zabójcze ptaki

W pokoju na górze siedział Hank , a obok niego Catalina .

Hank : Miło ,że jednak postanowiłaś mnie odwiedzić .

Catalina : Bardzo chciałam zobaczyć jak to u was jest .

Wzięła zegarek i go przeglądała .

Hank : Designerski , prosto z Włoch .

Catalina : Naprawdę ładny , ale nie on mnie interesuje .

Hank : A co to jest ?

Catalina : To jest przecież niedozwolone .

Pokiwał głową i objął ją .

Hank : No rozumiem twoje obawy .

Zarumieniła się , a jednak odczuła odrazę .

Catalina : A co jak nas przyłapie ?

Hank : Przecież tylko z tobą rozmawiam , to nie jest karalne .

Catalina : Ale i tak robię błąd .

Hank : Więc jestem twoim błędem ?

Zdenerwowany wziął szklankę z wodą , wypił i rzucił nią .

Hank : O czym ty gadasz !

Zamarła i odsunęła się do okna .

Catalina : Zostaw mnie .

Hank : Uważaj sobie , mogę łatwo sprawić byś wyleciała .

Catalina : Że co !

Zdenerwowała się . Zaczęła się szarpać , ale nie miała wystarczająco siły.

Hank : Jeśli tylko coś zrobisz , co może tobie przeszkodzić to radzę ..

Catalina : Zostań mnie !

Zaczęła krzyczeć , było słychać tupot stóp .

Tori : Misiaczku , co tam robisz ?

Hank : Nic kochanie .

Szarpnął ją i rzucili się na ziemię . Do pokoju weszła Tori . Dziewczyna wzeszła pod łóżko , a Hank wstał . Gapiła się na niego jak na idiotę .

Tori : Co ty robisz na ziemi ?

Hank : Wiesz , leżałem , marzyłem o tobie .

Tori : I spadłeś ?

Hank : Tak , rozbiłem szklankę przez przypadek .

Podeszła do niego i zaczęła go zaczepiać .

Tori : Ty mój mały rozrabiako .

Zbliżyła się . Catalina czując okazję wypełzła i jak na poligonie przeszła do drzwi . Pokazała język do Hanka i zwiała . Oni natomiast otworzyli szafę , przebrali się i szykowali się do wyjścia .

Catalina ( W pokoju zwierzeń ) : Co ja wyprawiam ..

Hank ( W pokoju zwierzeń ) : Chciała wojny ? To ją będzie miała .

Catalina ( W pokoju zwierzeń ) : Jaka byłam głupia , że dałam się omotać !

Przy domkach

Zabójcze ptaki Wściekłe szopy


Skacze jak oszalała . Turla się i śpiewa .

Ari : Pada śnieg ! Pada śnieg ! Co za radość jest ! Kulką możesz dostać w łeb !

Rzuca śnieżną kulką prosto w Tori.

Tori : Zawodnicy !

Hank wyciera jej twarz , uśmiecha się do niego i ponownie krzyczy .

Tori : Wyłazić albo zaraz zrobię kilkudziesięcioro osobową eliminację !

Zerwali się wszyscy i wyszli ze swoich domków .

Georgia : Mróz daje po kościach .

Trzęśli się jak galaretki .

Marcus : Jakie jest zadanie .

Tori : bardzo proste !

Zachichotała głupio i wskazała na wzgórze .

Tori : Widzicie ten skok ?

Davis : Nie ,nie widzimy .

Oberwał kulką w śnieg.

Tori : Ktoś jeszcze nie widzi .

Hank : Ale jesteś zła .

Ember : Może przejdźmy do wzgórza , zanim odpadną mi ręce mi się wychłodzą .

Richard : Ciągle czuć od ciebie psem .

Ember : Zamknij się !

Tori : Zanim znowu coś sobie zrobicie na wzgórzu brakuje was . i to jest pierwsze zadanie . Czas na wspinaczkę wśród śniegu !

Wszyscy zrobili skwaszone miny . Nagle wyskoczyła Ari uderzając Hernando w twarz .

Ari : Kocham śnieg ! A najbardziej żółty !

Tori : Zostawię bez komentarza .

Powiedziała to do telefonu nagrywając to .

Tori : A wy co stoicie ! Ruszać się !

Nagle pojawił się dziwny huk i turlanie czegoś .

Ember : Zaraz czy to nie jest ?

Spojrzała w dal .

Cassie : Uciekać !

Nim się rozbiegli dwie kule śnieżne uderzyły w obie drużyny i potoczyły się nie wiadomo gdzie .

Tori : Zima jest najlepsza .


Wzgórze

Strome skały , pokryte śniegiem

Zabójcze ptaki

Obie drużyny się rozbiegły po tym jak kule ich zatrzymały i starały się po swojemu dotrzeć na szczyt klifu . Wcześniej dwie kuole śnieżne w nich walnęły i wyjściu ruszyli w stronę górki .

Cilia : Nie jestem przyzwyczajona do takich warunków .

Kichnęła , czując że się rozchoruje .

Billy ; Wystarczająco cię ogrzewa ?

Zapytał się ściskając Georgię .

Georgia : Daj oddychać .

Ledwo co szła .

Billy : Nie pozwolę , byś się mi rozchorowała.

Noel : Widzę niedaleko zejście .

Ari : Łii !

Złapała za jelenia i biegła z nim pod górkę .

Noel : Skąd ty go masz !?

Ari :Jestem elfem , a elfy nie zdradzają tajemnic co nie ?

Zachichotała się i biegła dalej .

Noel ( W pokoju zwierzeń ) : Czy ja jestem w jakiejś animowanej kreskówce ? Brakuje tylko młotka , który mnie walnie . Oczywiście nie ,że ja go mam .

Leila : Moje kolczyki , zaraz mi moje dziury zamarzną .

Davis : to po co dłubałaś tam śrubami .

Leila : Piercing jest dla prawdziwych ludzi .

Davis : prawdziwych ?

Obruszył ramionami .

Davis : Tatuaże są spoko , a nie jakieś dziury .

Leila : Próbujesz mnie obrazić !?

Davis : Skumałaś ?

Leila : Chcesz chyba z piąchy dostać .

Cilia : Na chwilę z was spuścić oczy .

Rozdzieliła ich . Georgia upadła na ziemię , a po chwili również Billy.

Georgia : Za chłodno jak na mnie .

Cała się trzęsła przeziębiona .

Noel : Trzeba wam pomóc .

Leila :Zgadzam się .

Wzięła ją i Billy’ego na ramię

Catalina :Już blisko .

Chuchała na ręce ,żeby było jej cieplej .

Ari : Co za rześkie powietrze .

Stała na krawędzi a jej jeleń kopnął w kamień . było słychać ich więcej .

Ari ( W pokoju zwierzeń ) :Ojej .. Hihi ..

Posypała się lawina skał . Wszyscy jak szaleni zaczęli się miotać w popłochu .

Davis ( W pokoju zwierzeń ) : Dziwaczka się doigrała .

Catalina ( W pokoju zwierzeń ) : Ow , jak mi się nie chce tutaj już być . Po co wchodziłam do tamtego domku . żałuję że miałam tamten klucz .

Davis : Uciekajcie !

Obrywa lawiną , tak samo jak Catalina i spadają oboje . Reszta jakoś się utrzymała i wspinali się dalej .

Tymczasem u Szopów

Wściekłe szopy

Równiez się otrzęśli ze śniegu , ale nei wszyscy do końca .

Hernando :Czuję się całkiem dobrze .

Miał skręconą głowę , której nie mógł przekrzywić .

Cassie :Wyglądasz idiotycznie . Czekaj poprawię ci to .

Podeszła i poprawiła mu koszulkę .

Cassie : Od razu lepiej .

John : Wszyscy cali .

Rozglądał się i zaczął kopać w śniegu .

Richard : To raczej ..

Chciał się podnieść , a Ember szarpnęła go i rzuciła go powrotem w śnieg .

Ember : Zejść m iż drogi . Ty !

Chwyciła za kark Hernando i go gdzieś zaciągnęła .

Ember : idziesz ze mną .

Marcus ( W pokoju zwierzeń ) : Pewnie walnęła o coś .

Cassie : A co ze mną ..

Hernando :Wie jaka naprawdę jesteś , Kapitanie miś .

Wszyscy się zaśmiali .

Cassie ( W pokoju zwierzeń ) : Jak mogła ..

Cassie :Jak mogłaś to zrobić .

Podbiegła i ją złapała , ale ta ją odepchnęła .

Ember : Teraz radź sobie sama . Odchodzili od nich . Nagle coś wyskoczyło i w mgnieniu oka ich porwało . Nikt tego nie zauważył .

John : Juz ci pomagam .

Wydostał Nikitę zza śniegu i wziął okulary .

Nikita ; Dziękuję .

Objęła go ze szczęścia .

John : Nie ma sprawy . Daj minutkę .

Odszedł i podał Richardowi okulary , które strąciła mu Cassie .

John : To chyba twoje .

Podał mu . Te założył i wstał .

Richard : WIelkie dzięki .

John : Staram się jak mogę .

Richard : Bez nich jesteś ślepy jak kret .

John : Rozumiem .

Nikita : Więc skoro już wyjasniliśmy ro ruszamy w drogę ?

Marcus : Oczywiście .

Cassie : Ale minutkę .

Wskoczyła na plecy Marcusa i się trzymała .

Cassie : Zaniesiesz mnie tam .

Marcus : Zamieść ? Chyba sobie ..

Cassie : Wolę mieć cię teraz na oku , a potem się z niąrozprawić .

Nikita ; I tak tracimy czas . Ruszajmy !

Wszyscy ruszyli nie zauważają zniknięcia dwóch członków. W kamerze pojawiął się dziwna białą kula i obraz po chwili zniknął .

Na dole górki

Zabójcze ptaki

Spod śniegu i stosu kamieni dwoje Ptaków , którzy zostali wyrzuceni przez małą lawinę w dół się otrząsnęło .

Davis :Boli mnie wszystko ..

Rozciągnął się i poczuł piekący ból .

Davis ( W pokoju zwierzeń ) : Mój obojczyk .

Davis : Agr ..

Leila : Myślałam ,ze jesteś twardszy .

Uśmiechnęła się i wyszła ze skał .

Davis : Moje cierpienie to nie powód do śmiechu .

Leila : Dobra panie uroczy , jesteśmy na dnie i co nam po tym .

Hank : A to po tym ,że ..

Dwóch starzystów ich związałao i zaczeła ciągnąć .

Leila : Puszczaj !

Hank : Jest z wami gorzej niż myślałem . Zabrac ich .

Ciągneli ich po sniegu zostawiając ślad . Stał w oddali i przyglądał się im .

Hank ( W pokoju zwierzeń ) : Jeśli Catalina myśli że wygra i moze bezkarnie mnie oszukać to się grubo pomyliła.

Ruszył za nimi do wielkiego namiotu . Dalej nie wiadomo co się z nimi stało.


Jaskinia Sasquaczanakwy

Wściekłe szopy

Po dziwnym ataku oboje zostali zaciągnięci do jaskini przez ośnieżoną istotę .

Ember :Co się stało ?

Wisiała do góry nogami związana , a obok niej Hernando .

Hernando : Cicho ..

Ember :Zamknij się ty półgłówku .

Widziała jak coś się rusza w oddali .

Ember : Ty , do ciebie mówię !

Hernando : Wyluzuj trochę .

Ember : Nie rozkazuj mi ty nie wartościowy muzyku . Ty tam !

Zaczęła się szarpać .

Ember : Wiesz kim ja jestem ! Jak się wydostanę to tak cię obsmaruję na moim blogu ,że nie będziesz chciał wychodzić z domu .

Wydziała jak to coś uderzyło kością w lód .

Ember : Pewnie , agresywny jesteś . Wiesz co ja się ciebie nie boję , bo jestem kolejną hollywoodzką sławą !

Hernando : To jest Yeti idiotko !

Spojrzała się na niego i zaśmiała się na cały głos .

Ember :On !? On jest za brzydki . Ma twarz jak wylęgły pies .

Bestia wstała i się obróciła . Podeszła do nich . Hernando zmoczył się ze strachu w spodnie , a Ember zmroziła się krew .

Hernando ( W pokoju zwierzeń ) :Reaguję w sytuacji gdy mam zostać zjedzony . TO normalne chyba .

Zawyła im prosto w twarz i chwyciła za linę z Ember.

Ember : Omg .. Pomógłbyś !

Hernando :Po co go wkurzałaś ..

Bestia otrzepała się ze śniegu i pojawiła się sylwetka potwora - Sasquachanakwa

Ember :EE .. to tylko ten włochaty szczur .

Chłopak przełknął ślinę , a Sasquachanakwa zmarszczyła brwi i położyła dziewczynę na ziemię.

Ember : Co on chce ..

Zanim skończyła bestia skoczyła na nią i się tarzała na niej jak na dywanie .

Hernando ( W pokoju zwierzeń ) : To było nastraszniejsze co mogłem przeżyć w życiu .


Hernando : POMOCY !!

Zawył na cały głos . Kamera pokazała wejście i było słychać tylko jego echo .


Wspinaczka

Przy wspinaczce po skałach

Zabójcze ptaki

Cilia : Jesteśmy coraz bliżej .

Wdrapywała się po skałach .

Noel : Kolejna wygrana , ekstra .

Zadowolony się wspinał .

Ari : Mój jelonek mnie opuścił !

Georgia : Jak mu próbowałaś wsadzić kijek w drugi koniec to co się dziwisz .

Ari : Chciałam go tylko zaprzężyć .

Noel :Ale jeleń nie ma biegu wstecznego .

Cilia się uśmiechnęła , a Ari się rozzłościła .

Ari : Ja ci zaraz zrobię wsteczny !

Podbiegł do niej jelonek .

Noel : Idiotów ciągnie do innych idiotów .

Pociągneła za jelenia , żeby go kopnął . On jednak uniknął ciosu .

Noel : Drażliwa ..

Spojrzał w twarz jelenia , a on na niego splunął .

Noel : Co on jadł ..

Odurzony odsunął się .

Ari ( W pokoju uzwierzeń ) : Prawie jak lama . Haha !

Georgia : Dziewczyno ! DAJ SOBIE SPOKÓJ !

Ari : Taka jesteś mądra !

Georgia : Bardziej niż ty głupia .

Popchnęła Georgię nie pozwalając jej skończyć , która spadła w dół .

Georgia ( W pokoju zwierzeń ) :Jeśli przez nią przegramy to się naprawdę wkurzę . Ari : I znowu spadł ktoś .

Cilia : W tym masz talent . Żebyśmy my ne spadli .


Wędrówka przez las

Wściekłe szopy Cassie : Ruszaj się ! Ruszaj .

Cały czas kopała go ,zeby się pośpieszył .

Marcus : Coś ci się tsało . Byłąś taka pewna .

Cassie : Denerwujesz mnie ,

Marcus : Wzajemnie .

Biegł z nią dalej na barku .

Marcus : To co się w końcu stało ?

Cassie : Ukradł mi pamietnik .

Wymamrotała ściskając go .

Cassie : Co ja robię !?

Marcus : Widać zadużyłaś się .

Cassie : Fuj ! Będę skażona tobą .

Marcus ( W pokoju zwierzeń ) ; Wrobienie go to był dobry pomysł . Ember dodatkowo ułątwiłą mi sprawę pokazując swoją prawdziwą twarz . Coś w niej tkwiło i w końcu wyzwoliła demona . Co do tamtej trójki to robi się niebezpieczna . Muszę miec oko na nich .

Cassie '( W pokoju zwierzeń ) ;' Jest dla mnie podejrzaną osoba . WIem że stał za eliminacjami . W sumie to dzielnie się trzyma . Może mi się jeszcze przyda ?

Daleko przed nimi szli John , Richard i Nikita .

Richard : Za dużo tutaj tych krzków .

Przedzierali się przes gęste krzaki .

Nikita : Trochę się pocierpi .

Richard : Ja tutaj cieprię od początku .

John : Mnie i tak nie przebijecie .

Richard : W drużynie jest wiele fałszywych ludzi .

Nikita : Z tym się zgodzę .

John : Coś z nimi powinnismy zrobić . W szczególności z Marcusem .

Nikita : Wiem o czym mówisz .

Richard : Ember też nie jest bez winy .

John : A właściwie gdzie ona jest ?

Richard : Mnie to raczej nie rusza .

John : Skoro tak gadamy to mam propozycję .

Zatrzymali się na chwilę po wyjści z buszu .

Nikita : Wiem co chcesz powiedzieć .

Richard : I zgadzam się na to .

Podali sobie ręce .

John : Pozbędziemy się fałszywców .

Zadowoleni poszli dalej w ikierunku szczytu . Było już całkiem blisko .

Na szczycie

Zabójcze ptaki Wściekłe szopy


Tori :Witam was po tej małej przerwie. Jak wiecie nasi zawodnicy dotarli na szczyt i dali się jak to zwykle ponieść swoim emocjom .

Resztki drużyn , które jeszcze się trzymają znajdują się na szczycie . Pozostali są w punkcie medycznym .

Wchodzi pierwsza najwytrwalsza trójka .

Richard : Jakimś niewyjaśnionym sposobem znalazłem się tutaj .

Nikita : To się nazywa współpraca .

John : Nasz sojusz rośnie w siłę !

Przybili sobie po piątce .

John ( W pokoju zwierzeń ) : Wspaniali są ci przyjaciele i moja ukochana . Nikita i Richard , dzięki wam .

Richard ( W pokoju zwierzeń ) : Dziwnie się złożyło .

Tori : Tylko wasza trójka została ?

Nikita : Raczej tak .

Ktoś po chwili wbiega i pada na śnieg.

Marcus : Ważysz tyle co beczka ..

Cassie : Po prostu mam dobrą figurę .

Marcus : Jak misiek co odkłada na zimę .

Wzięła śnieg i maznęła mu po twarzy .

Tori : Więc jest was piątka . Z Ptaków mamy również parę osób , których nie widzę .

Catalina : Jesteśmy .. Padam ze zmęczenia .

Cilia : Ja tak samo .

Noel : Mam pytanie .

Oparł się i próbował złapać oddech .

Tori : No ?

Noel : Co się stało z resztą ?

Tori : Skąd mam wiedzieć ! Wyglądam ja prowadzącą . A no tak , jestem śliczną prowadzącą .

Zamyśliła się przez chwile i sie uśmiechnęła .

Cilia : Nasi przyjaciele .

'Ari :' Zrobili Bomm !

Wyskoczyła zza pagórka .

Tori :Oh już przestań .

Pokazała jej zdjęcie z punktu medycznego , a ona skrzywiła usta .

Cilia ( W pokoju zwierzeń ) : Jak można być tak okrutnym !

Tori :Więc skoro większej ilości graczy nie ma wasze pozostałości będę musiały zrobić coś ekstremalnie odjazdowego ! Zatarła ręce i poszła z zawodnikami na miejsce kolejnego wyzwania.


Punkt Medyczny

Zabójcze ptaki Wściekłe szopy

Na dole specjalnie rozstawili namiot koło stołówki .

Ember : Pomocy !

Czołgałą się , a za nią szedł Hernando . Oboje byli wycieńczeni i posiniaczeni . Wychodzi z niego kamerzysta .

Bucky : Rozumiem , rozumiem . O rany !

Zobaczył nastolatków .

Ember : Ratuj mnie ..

Patrzy na nią i skrzywiła mu się twarz .

Bucky : Co ci jest dziewczyno !

Ember : Pomóż mi ..

Bucky : Operacja plastyczna jest droga , wiesz o tym ?

Ember :Operacja ? Ja nie chcę ..

Rzuciła mu się pod kolana

Ember : Ratuj on mnie pożre , albo znowu połozy mi stopę na głowie i zacznie drapać !

Bucky :Chyba dostałaś paraliżu mózgu .

Bierze ja i wnosi do środka . Podszedł Hernando z wielkim guzem na czole i położył się nic nie mówiąc . , Davis był w połowie zamrożony a Georgia trzęsła sie jak galaretka . Nieco dalej leżał Billy otulony w kaftan obok Cataliny . Georgia : Dawaj mi te koooce ..

Billy : Proszę kochanie .

Dał jej , ale potknął się i rozżażony węgiel spadł an nią . Nie powiedziałą nić , tylko zacisnęła zęby .

Billy : Ja przepraszam ..

Georgia : Nic .. się .... nie .... stało ....

Wyjęknęła , udając się do wyjscia .

Catalina : Szkoda mi ciebie .

Billy : A mi ciebie . Okazałaś się gorsza niz powinnaś .

Catalina : O czym ty mówisz do licha ?

Zaniepokoiła się . On do niej podszedł i wyszeptał jej do ucha .

Billy : Hank i ty ?

Dziewczyna się przeraziła .

Catalina : Skąd to wiesz !?

Billy : Domyślałem się , ale ty mi powiedziałaś prawdę .

Catalina : Nie wydaj mnie ..

Billy : Raczej wątpie .

Odszedł zostawiając ją sama w kącie .

Catalina ( W pokoju zwierzeń ) : Już po mnie ...


Zjazd bobslejowy

Zabójcze ptaki Wściekłe szopy

Tori : Oto wasze zadanie . Pokazała im dwie wielkie łódki z powpinanymi ostrzami od łyżew .

Cassie : Co to ? Łyżwy dla mamuta ?

Marcus : Ktoś musi ci to powiedzieć to było słabe Nalki ..

Cassie : Przestań się ze mnie śmiać ! Chciała go uderzyć , ale było tak zimno ,że się nie odważyła .

Marcus ( W pokoju zwierzeń ) : Dla niewtajemniczonych , chodzi o to ..

Cassie ( W pokoju zwierzeń ) : Co z tego ,ze dżem od naleśnika raz wypłynął mi nosem . Umiem wiele rzeczy .

Tori : Wasz slang mnie nie obchodzi , ale to już tak . Podeszła i pokazała im wielki tor do ześlizgnięcia się .

Richard : Coś dla nas trochę .. Zabójczego .

Nikita : Fajnie . Uśmiechnęła się .

Cassie : O nie , nie ma o tym mowy .

Marcus : Lęk przed zjazdem , szanuję to .

Cassie : Dorwę tego co mi ukradł pamiętnik !

Marcus : W rzeczy samej .

Tori : Dość paplania i wsiadać do łódek . Popchnęła ich i wszyscy się w nich znaleźli .

Marcus : Wooo , całkiem szybko się poślizgnie . Zaśmiał się i spojrzał na dźwignię .

Cassie : Wiem co chcesz zrobić .

Richard : A co konkretnie ?

Marcus : To . Wypchnął dziewczynę z łódki i wraz z Nikitą , Johnem i Richardem polecieli po stoku .

Nikita ( W pokoju zwierzeń ) : Takich wrażeń mi potrzeba.

John ( W pokoju zwierzeń ) : To jak wesołe miasteczko zimą . Ekstra !!!

Cassie : Jesteś na mojej liście łowów ! Zsunęli się z zawrotnymi prędkościami .

Ari : Co za jazda ! Brakuje mi jelonka .

Cilia : Uważaj . Rzuciła się na nią , chroniąc przed zderzeniem z gałęzią .

Ari : Było blisko . Za nimi równie szybko pędziły Szopy .

Marcus : Jesteśmy blisko , ale to wciąż za wolno .

Cassie : Popieram .

Richard : Co proponujecie .

Nikita : Głowa ! Większość się schyliła . Cassie oberwała i wyrzuciło ją z łódki .

Marcus : Jeden zbędny bagaż z głowy .

Nikita : Coś musimy zrobić .

John : Mam pomysł . Wziął i wyrwał kawałek deski .

John : Drzazga .. Auć ..

Nikita : W porządku ?

John : Dalej ! Rzucił deską pod ostrze łodzi ptaków , która straciła kontrolę .

Noel : Co się dzieje ! Zaczęli się kręcić i jeden bok został zniszczony . Leciały iskry aż w końcu wbiła się w lód .

Ari : Jak śmieli ! Minęli ich roztrzaskując ich na strzępy .

Marcus : Przyznam ,że to było niezłe . Nikt nic nie mówił i jechali dalej .

Cilia : Co teraz ..

Ari : Nie poddamy się ! Chwyciła za nich , wzięła większe zbite deski . Skoczyła z nimi i serfowali w dół .

Noel ( W pokoju zwierzeń ) : Jeszcze wszystkiego nie widziałem .

Ari ( W pokoju zwierzeń ) : Jeleń to przy tym pikuś . Jechali tak do samego końca . jednak to nie wystarczyło . Szopy jako pierwsze dotarły do mety .

Richard : Ud..ało.. się ? Szczęśliwi wyskoczyli na śnieg .

Nikita : To było genialne ! Padła mu w ramiona i go pocałowała . jednak szybko odwrócili łowy i się zaczerwienili .

Nikita : To było trochę ..

John : Ja ..

Richard : To było piękne . Otarł łzę z ich szczęścia lub dlatego ,ze przeżył .

Nikita : To było spontaniczne . Po chwili zjechał reszta uderzając o tył łódki .

Cilia : Po tym zostanie ślad.

Noel : No co ty . Padli na śnieg oszołomieni . Chwilę potem Cassie prześlizgnęła i uderzyła o ich deskę .

Cassie : Przegiąłeś .. Po chwili pojawiła się Tori na pługu śnieżnym .

Tori : Gratuluję ! Szopy w nagrodę za waszą ekstremalną jazdę spędzicie noc w ciepłym holelu ! Wszyscy podskoczyli z radości .

Tori : A Ptaki zapraszam na eliminację .

Ari : Bam , bam ba bam ba ba ba ba ba bam !

Tori : Co za genialny bit .

Odjechała pługiem , a oni się rozeszli .

Tori : A właśnie .

Na chwilę się zatrzymała . Tori : Pozostali członkowie są w naszym małym szpitalu . Tam ich znajdziecie . Cilia : Musze pędzić .

Otrząsnęłą się i pobiegła .

Rozmowa przy punkcie medycznym

Zabójcze ptaki Wszyscy zostali już mniej więcej doprowadzeni do stanu normalnego i się rozeszli . Jedynie koło drzewa , przy namiocie stała zasmucona Catalina .

Catalina : Jak ja mogłam do tego doprowadzić . Ścisnęła klucz i rzuciła nim . Wylądował przed Hankiem .

Hank : Widzę ,że nie poradziłaś sobie .

Cilia : Catalina ? Szukała przyjaciółki . Jednak zobaczyła ich we dwoje . Schowała się w ukryciu i podsłuchiwała .

Cilia : O czym oni rozmawiają .. Powiedziała do siebie i się zbliżyła .

Catalina : Zostaw mnie już w spokoju .

Hank : Posłuchaj mnie ! Chwycił i ścisnął jej rękę .

Hank : Za dużo ryzykowałem i żaden bachor mnie nie powstrzyma .

Catalina : Czego ty chcesz .. Zapłakana oparła się o drzewo .

Hank : Zagłosujesz na siebie , albo inaczej pogadamy . Popchnął ją . przez chwilę się nie ruszała . Przerażona Cilia uciekła z miejsca .

Cilia ( W pokoju zwierzeń ) : Co za horror .. Moja przyjaciółka ..

Eliminacja

Zabójcze ptaki

Tori : Przegrane Ptaki , zapraszam na eliminację ! Pamiętajcie o tym kto został w grze i kto się nie postarał w tym wyzwaniu .

Cilia ( W pokoju zwierzeń ) : Zahamować ? Nie … ! Czas by mu dała spokój .

Catalina ( W pokoju zwierzeń ) : On za dużo wie ! Byłam taka głupia ..

Billy ( W pokoju zwierzeń ) : Zakazana miłość jest nieodpowiednia dla niej .

Noel ( W pokoju zwierzeń ) : Ma za swoje .

Leila ( W pokoju zwierzeń ) : Co powinnam zrobić w tej sytuacji ? Wiem ona była przy wyzwaniu i zawaliła .

Ari ( W pokoju zwierzeń ) : Bam , bom , bam !

Davis ( W pokoju zwierzeń ) : Co za przyjemność . Oszustka , czy zakochany idiota ?

Georgia ( W pokoju zwierzeń ) : Zobaczymy jak mi za to odpowiesz . Skóra jest delikatna . !

Tori : Na tej tacy mam tylko siedem żołędzi , jedno z was nie otrzyma tego jednego . Bierze i ściska żołędzia .

Tori : Pierwszy jest dla .. Dramatyczne zbliżenie na twarz Davisa .

Tori : Davis !

Davis : Hah , jestem najlepszy . Nie co niektórzy .

Tori : Też mi najlepszy , kolejne są dla o dziwo Ari i Cilii .

Cilia : Brzmi świetnie . Podeszła z nią po żołędzie . Dziwaczka wzięła i chciała go obgryźć zębami .

Ari : Jak te wiewióry to rozłupują ?

Tori : Kolejna osoba bezpieczna to .. Georgia !

Georgia : Cóż za zaskoczenie .

Tori : Zostały mi tylko trzy , a was czworo . Kolejny leci do . Bierze zamach .

Tori : Dla Noela .

Noel : Kolejny do kolekcji . Obrywa prosto w nos .

Noel : Bolało .

Tori : Więc Leila , Billy i Catalina . jedno z waszej trójki odejdzie .

Billy : Ty .. Zawołał do Cataliny i pokazał rękę nad szyją ,że jest już po niej .

Tori : A przedostatni żołądź trafi do ..

Chwila napięcia

Tori : Leili !

Billy : Jak to !

Rzuca jej żołędzia .

Tori : Za mało głosów niestety . A ostatni żołądź powędruje do ..

..

..

Sama nie wiem bo mamy remis w głosach ! Wszyscy westchnęli .

Catalina : Remis jak to ?

Udała zaskoczoną . Jednak mina na to nie pokazywała .

Tori : A tak to . Więc nie mam wyjścia i .. Wskazała na nich palcem wyrzucając żołędzia daleko od siebie .

Tori : Bam , bam ! Podwójna eliminacja ! Mhahaha ! Na ich twarzach pojawiły się krzywe miny . Dziewczyna prawie się załamała , a chłopak rzucił się w objęcia Georgii .

Georgia : Mój mały odchodzi . Przytuliła się śmiejąc się za jego plecami .

Billy : Tyle słów nie zostało wypowiedzianych . Ściskali się .Tori szarpnęła za Billy’ego i ją w końcu puścił .

Catalina : Ale.. trudno .. obiecałam mu

Tori : Komu ? Spojrzała na nią , przy okazji wrzucając chłopaka do armaty.

Catalina : Nieważne , uważaj lepiej na swojego stażystę zwanego jako Hank . Nie jest taki jak sądzisz .

Tori : Jak śmiesz go obrażać !?

Catalina : Jesteś za głupia żeby dostrzec prawdy .

Tori : Agr ! Podeszła i wsiadła do armaty z Billy’m i oboje zostali wystrzeleni i pojawiła się gwiazdka na niebie.

Tori : Dwa problemy z głowy i jeden niestety w planach . Co takiego się stanie w kolejnym odcinku ? I kto jest tym tajemniczym powracającym do programu ? Oglądajcie Nowych na wyspie ,żeby się dowiedzieć .


Klip Specjalny

Catalina : AAA !

Billy : AAAA !

Oboje : AAA ! W końcu lądują na wyspie , gdzieś na środku Atlantyku .

Catalina : Ała , moje nogi .

Billy : Ty ! Zdradziłaś drużynę !

Catalina : Zamknij się ty pryszczaty , brzydki człowieku ! Chwyciła za kraba w zaczęła go nim gonić . On zrobił to samo i biegali wokół wysepki.

Catalina : To twoja wina .

Billy : Zdrajczyni miłości !


Odcinki Wyspy Totalnej Porażki - Nowi Na Wyspie
1. Nowi zawodnicy, nowy prowadzący, coś jeszcze nas zaskoczy? | 2. A jednak to będzie dla nas szok! | 3. Śmieciowe żarcie w stylu obozowym | 4. Ty będziesz królem tego zamku! | 5. Wodny wyścig z niespodzianką | 6. Sportowe wyzwanie czyli potworna gra w piłke | 7. Straszna noc w lesie | 8. Uwaga, statki nadlatują! Ratuj się kto może! | 9. Polowanie na wilka | 10. Śnieg w czerwcu? | 11. Miłosna powieść o biedaku i księżniczce | 12. Dalej, dalej w niebiosa! | 13. Stara dobra zabawa, czyli skok z klifu z najgorszym wrogiem | 14. Śledczy na tropie, winni uciekają | 15. Gokardowe zderzenie | 16. Grasz w drużynie, czy wolisz jednak solo? | 17. Zabłyśnij w talent show! | 18. Odzew dzikich zwierząt | 19. Rozkoszny dzień wśród dzikusów | 20. Potwór z groty na górze Chupakabra | 21. Aj, aj kapitanie! | 22. Dzień luzu, czyli spotkanie z przegrańcami | 23. Walcz do samego końca | 24. Żegnaj wyspo w odjazdowym stylu

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.